RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2012

Złodziej z moim rowerem

27 cze
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kultura bloku: Słonie

26 cze
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kultura bloku: „Blokersi” – Sylwester Latkowski, 2001

25 cze
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kultura bloku: Loggia

24 cze

Maria Poprzęcka w „Dwutygodniku” pisze o przedziwnym pomyśle loggiów, który zawłądnął budownickiem 1/3 świata (szczególnie w krajach teraz już postkomunistycznych):

„Loggia: 1) pomieszczenie otwarte na zewnątrz, zwykle przesklepione, usytuowane zazwyczaj w elewacji budynku na całej jej szerokości lub na krótszym odcinku, na jego narożu, na parterze lub piętrze, zamknięte kompozycyjnie i nie będące ciągiem komunikacyjnym, służące gł. jako miejsce dla wypoczynku i widokowe. (…) We współcz. architekturze l. nazywane są balkony wnękowe” – chyba taką definicję ze „Słownika terminologicznego sztuk plastycznych” mieli w pamięci modernistyczni architekci, wrysowując loggie w elewacje bloków mieszkalnych. Można się domyślać, że miały one grą światłocienia różnicować kompozycję fasad, jak też służyć „gł. jako miejsce dla wypoczynku i widokowe”.

fot. M. Poprzęcka

Dalszy los loggii możemy dziś obserwować na całym posowieckim obszarze eurazjatyckim, w miastach i osiedlach od Syberii po Bałkany. Wszędzie tam, gdzie wznoszono soc-modernistyczne blokowiska. Zdumiewające, że loggia – forma przejęta z włoskiego renesansu do stypizowanego bloku – przetrwała kilka dziesiątek lat w masowym budownictwie. Przetrwała mimo swej oczywistej absurdalności – architektonicznej, funkcjonalnej, ekonomicznej, klimatycznej.

fot. M. PoprzęckaMożna się zastanawiać, czy długie trwanie loggii było wynikiem inercji centralnego projektowania, czy też skutkiem użytków, jakie nadali im mieszkańcy. To za ich sprawą absurd zyskał nieprzewidziane sensy. Było ich niemało. Po pierwsze, wąska betonowa wanna, bezużyteczna rekreacyjnie (o widokach nie wspominając), okazała się bezcenną, ponadmetrażową przestrzenią użytkową. To były nie tylko dodatkowe 2-3 metry kwadratowe własnego mieszkania. Loggie przejęły funkcje pomieszczeń, których w blokach dramatycznie brakuje – stryszków, piwnic, schowków, komórek, pakamer, spiżarni. Tak więc na loggiach znalazło się wszystko, co nie mieści się w mieszkaniu – stare graty i zdezelowane sprzęty, które żal wyrzucić, a w domu trzymać nie sposób, zepsute lodówki w roli skrytek, półki z przetworami, skrzynie na pozasezonowe ciuchy, narzędziówki majsterkowiczów, zabawki, z których dzieci wyrosły, ale nie chcą się z nimi rozstać, rowery, wózki, sanki, kubły, kanistry… Całość zwieńczona suszącym się praniem. Jeszcze anteny, miska satelity. Wszystko stłoczone, upchane, spiętrzone niczym Merzbau Kurta Schwittersa. Tylko to nie sztuka. To życie.

fot. M. PoprzęckaUzdatnienie loggii wymagało ich zabezpieczenia i obudowy. Zakryta loggia zyskuje bowiem kolejne walory – tworzy warstwę izolacyjną, chroniąc przed hałasem, kurzem, zimnem, upałem. Zabudowa loggii jest dziełem no name architecture, idealnie spełniającej dzisiejsze postulaty recyklingu, refunkcjonalizacji i indywidualizacji. Większość loggii jest zaszklona. Czym się dało i jak się dało. Zdarzają się nawet plastikowe okna na miarę. Ale dominuje stolarka okienna z odzysku – z rozbiórki, z kradzieży, z okazji. Zdarza się unikalne rękodzieło. Drewno, metal, sztuczne tworzywo. Stare, koślawe, niewymiarowe. Co nie pasuje, zapycha się dyktą, blachą falistą (też azbestową), starą kołdrą. Czasem jakaś luka, czegoś zabrakło, ale przeważa umiejętność zagospodarowania wszelkich budowlanych odpadów, a także rzeczy zużytych i zbędnych. I nie ma dwóch takich samych rozwiązań.

Czy fasady bloków przeżarte naroślami sfunkcjonalizowanych przez mieszkańców loggii i „balkonów wnękowych” nie wyglądają strasznie? Czy budynek nie zamienia się w slams? Oczywiście, że tak. I dotyczy to nie tylko peryferyjnych osiedli, także pryncypialnych ulic rosyjskich i ukraińskich miast czy pompatycznych avenid wytyczanych w Rumunii za Ceauşescu. Loggie, wyglądające jak skrawki faveli wklejone w betonowe ściany, muszą budzić zgrozę zwolenników architektonicznego ładu.

fot. M. Poprzęcka

Czy jednak mamy do czynienia z dewastacją czy z utylizacją? Czy to przedziwne zderzenie odgórnie narzuconej formy z żywiołem ludzkich potrzeb nie jest obrazem bytowania w realnym socjalizmie? Mieszkanie w bloku zaspokajało elementarne potrzeby. Była kanalizacja, ogrzewanie, gaz. Ale okazało się, że urzędowy normatyw to nie dość. Ludzie chcą choć skrawka miejsca, o którym zadecydują sami. Niezborna materia życia – codziennego, pospolitego – w bezużytecznej przestrzeni znalazła miejsce dla wszystkiego, co może niepiękne, ale przydatne. Spontaniczna, bezładna, nieokiełzana żadnymi przepisami zabudowa loggii okazuje się szczególną manifestacją oporu wobec rzeczywistości. Jest w istocie swej antysystemowa. Brutalnie niszczy porządek i monotonię zunifikowanych elewacji. Obnaża pozór soc-modernistycznego funkcjonalizmu masowego budownictwa. A przy okazji i inne pozory.”

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kultura bloku: Blok przeciwieństwem Domu

23 cze

Na blogu omawiającym muzykę (Fight!Suzan) kilka ustępów o życiu w bloku:

I Blok naprzeciwko to wesoła hałastra. Jakiś czas temu notorycznie odzywała się jęcząca w wniebogłosy kochanka, a dziś ktoś zaczął ćwiczyć na skrzypcach. Oba te wydarzenia (a może jedno? może to jękliwa kobieta kupiła sobie skrzypce? Za krótko nasłuchiwałem, aby dokładnie zlokalizować źródło tłumionego dźwięku) zyskują interesujący wydźwięk w gęsto zabudowanej przestrzeni. Są gestem lekceważenia dla spokoju innych, oczywiście, ale przede wszystkim przejawem zachwycającej władzy tkwiącego w seksie i sztuce marzenia o translokacji bez zmiany położenia. Miłość i muzyka potrafią zabrać nas „gdzieś indziej” (tę samą myśl zanotowali Radiohead wewnątrz okładki I Might Be Wrong. Live Recordings). Ze względu na swoją elegancję i zaklęty w nich wymóg dyscypliny skrzypce są instrumentem sprzecznym z samą ideą kompleksu budynków, które nie są właściwie domami – na nikim chyba nie potrafią wywrzeć takiego wrażenia – lecz jedynie wyzutymi z klasy, trwałości i innych nobilitujących właściwości pudełkowatymi sypialniami, które zaoferować mogą jedynie sen o wymiarze utylitarnym, urągliwe przeciwieństwo śnienia.

W bloku, odwrotnie niż w tradycyjnym Domu, to co wewnątrz jest trwalsze i więcej warte od ścian; tutaj nikt nie powie, że wszystko mogłoby zniknąć, zostać rozgrabione lub sprzedane, byle tylko pozostały ukochane mury, krokwie i powały, czarodziejsko nasycone rodzinną historią. Tutaj liczą się przedmioty i czynności, które wypełniły bezosobowy czworobok pokoju. Dusza wpija się w mury, nie na odwrót – budynek nie inspiruje, nie wspiera, nie uzbraja jak Dom. Ściany nie są tu pancerzem czy opiekuńczymi ramionami, lecz parawanami, zapewniającymi jedynie konieczne minimum prywatności. Jeśli idea Domu to idea drugiego, mocniejszego ciała roztoczonego wokół naszej wątłej fizyczności, to w osiedlu bloków ulega ona nienaturalnemu przenicowaniu: cała uwaga skupiona jest na organach wewnętrznych – wątrobie, płucach, nerkach, tym, co wypełnia. Naskórek porzucony jest samemu sobie. Blok, przeciwieństwo Domu, przypomina zapatrywania hipochondryka, który ze złowieszczą intuicją nasłuchuje burczenia w swoim brzuchu, nie zauważając brudu za paznokciem.”

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jakub Najbart, z cyklu „Stadion”, 2012

22 cze
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stranger – Ben Caplan, 2012

03 cze
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rozpacz

01 cze

Pytanie jest takie: czy to źle zostać z rozpaczoą w samotności, czy może odkrycie samotności jest rozpaczą?

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS