RSS
 

Jules Supervielle, W przestrzeni i w czasie, ok. 1920 (?)

20 sie
W przestrzeni i w czasie
Jesteśmy tu obydwoje, jak przed groźnym morzem,
pod słonym przyborem wspomnień.
Od kapelusza z powietrza aż do zaostrzonych obcasów
jesteś tak lekka i wrażliwa,
jakby ptaki prążkowane światłem twej ojczyzny
unosiły się z biegiem twoich marzeń,
Chciałabyś przerzucić mosty słoneczne między krajami rozdzielonymi przez oceany i klimaty
i które nigdy o sobie nie wiedzą.
Wieczory w Montevideo nie będą uwieńczone różami pirenejskich niebios,
wzgórza w Janeiro zawsze płonące i nigdy nie spalone nie 
zbledną pod delikatnymi palcami francuskiego śniegu,
i nie będziesz mogła, chyba tylko w swym sercu, usłyszeć przypływu argentyńskich owsów
ani utworzyć jednej miłości z tych wszystkich kształtujących twą duszę,
której tysiączne kosmyki płomieni nie połączą się w warkocz jednego.
Swoje zawrotnie szybkie powieki skłoń do wyrzeczeń, o zrozpaczona przestrzenią!
Nie smuć się, ty, której niepokój nie sięga, jak mój, wieków, co drżą poza widnokręgami,
która nie wiesz, co to jest fala martwa od trzech tysięcy lat i odradzająca się we mnie, by ginąć jeszcze,
ani – skowronek znieruchomiały od wielu dziesiątków i stający się we mnie skowronkiem nowym,
o sercu prędkim, prędkim,
śpieszącym się, by skończyć;
nie smuć się, ty, któraś zawarła przyjaźń z nocą oczarowaną twym uśmiechem uwidocznionym przez upadek dnia,
z nocą zbrojną w niezliczone gwiazdy i rojącą się od wieków,
co zmusza mnie, gdy chcę zmierzyć jej gwałtowność,
do odrzucenia głowy w tył,
jak czynią zmarli, droga,
jak czynią zmarli.
Przeł Zbigniew Bieńkowski
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS