RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2010

Bieńkowski o Supervielle’u, 1965

25 lip

Wstęp do „Liryk i poematów” Supervielle’a

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pulpa

18 lip

Można pomyśleć, że w ostateczności dopadną cię myśli o sobie i pytania o siebie. Kiedy będziesz sam i zrozumiesz, że zostanie z ciebie jakieś stare i niepodpisane zdjęcie.
To, co było, zdarzyło się, przecież to wiem, to przeczucie jest mocne. Kiedy na zdjęciu cię widzę i przypominam sobie jak wyglądasz. To się zdarzyło, ale wydaje się snem. Nie potrafię zrozumieć, wtedy i dziś – nawet relacji wtedy do dziś. To może banalne.
Zdjęcie popełniło na mnie bezlitosne i bardzo krwawe morderstwo, sam o nie zabiegałem.
Mam problem, bo nie wiem jak napisać to, co chcę napisać. Żeby to było intensywne, jednoczesne, jak plamy na obrazach Pollocka.
Mam potrzebę, żeby to wypluć, ale to wypluć się nie daje. Świadomość, że
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Samotny seks

16 lip
W „Samotnym seksie” Laqueur, tak jak w tytule, wyszczególnia najważniejsze cechy masturbacji, które sprawiły, że stała się tematem szeroko dyskutowanym i potępianym. Początek antymasturbacyjnej krucjaty to, według niego, rok 1712 i wydanie książki „Onania”. Temat stał się drażliwy, rzecze Laqueur, bo w czasie narodzin społeczeństwa nowoczesnego, obywatelskiego – a co za tym idzie, w czasie narodzin samotności i wolności – trzeba było ustalić granice, które tę wolność jednostki hamują. Wcześniej nie było wolności jednostkowej (lub istniała w bardzo małym zakresie, niewielu też mogło nią dysponować), teraz, za sprawą popularyzacji druku, szerzenia się idei demokratycznych i emancypacyjnych, wolnorynkowych, wolność stała się najcenniejszym dobrem, dobrem ogólnodostępnym w skali, w jakiej wcześniej tego nie widziano.
Ale czy wolność może być tyranią? Pisał o tym już Tocqueville, Laqueur pisze natomiast o gorączce wolności. To, co jest fundamentem, uważa autor, społeczeństwa nowoczesnego jest jednocześnie jego ciemnym podbrzuszem. Masturbacja, jako czynność samotna, wymagająca fantazji, darmowa (podaż i popyt są nieskończone, zaspokojenie przychodzi kiedy tego chcemy). Robimy to jako jednostki całkowicie autarkiczne i być może jest to jedyna taka czynność. Osobie masturbującej się nie potrzeba społeczeństwa, ba, społeczeństwo nie ma też na onanistę żadnego wpływu i to sprawia, że doszło do histerii antymasturbacyjnej. 
W odróżnieniu od Foucaulta, Laqueur widzi masturbację nie politycznie, a społecznie. Seksualność nie jest tutaj częścią sieci władzy, jest raczej fundamentem nowoczesności. Seksualność jako wynalazek nowoczesności jest jednocześnie czernią i bielą, nadzieją i przekleństwem. Jak wytłumaczyć ten paradoks? Odpowiedzi na tak postawione pytanie nie ma, ale postawienie tego pytania jest przyczyną naszego gigantycznego zainteresowania seksem.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gorąco

13 lip

Spać nie można, gorąco. Zresztą i tak jest za wcześnie.

Tutaj jest klimatyzacja, ale w sypialni nie ma klimatyzacji.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dostałem na urodziny od przyjaciółek

11 lip
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przepustka z piekła

01 lip

Obudziłem się, jak zawsze, przed siódmą. Wczorajsze, usypiające radio wciąż grało. W Salonie Politycznym, nawet tam!, dziennikarka rozmawiała z politykami o wydanej przed kilkoma dniami książce Andrzeja Franaszka. 

„Czytam ją do snu. Nie zawsze rozumiem poezję, nie zawsze mam czas na poszukiwania, dlatego to specyficzne, delikatne spojrzenie Franaszka na życie, przez literaturę na życie, jest dla mnie ważne” – mówił polityk opozycji.
„Specyficzne w jakim sensie?” – dopytywała prowadząca.
„To jest uczucie bardzo zmysłowe. Kiedy ja czytam Franaszka, czuję, jakby mój cały umysł znalazł się w wygodnej i niepokojącej otulinie, jak stopa zostawiająca ślad na wilgotnym piasku.” – wtrącił polityk partii rządzącej. I potem jeszcze przez kilkanaście minut w zgodzie rozmawiali przeciwnicy parlamentarni.
Pomyślałem: to koszmar! Kolejny polski tydzień? Minęło już trochę czasu od premiery! Widziała to cała Polska. Franaszek, ubrany w elegancki garnitur, na premierze w Sali Kongresowej, owacyjnie witany… Byli prezydent z premierem, kamery każdej telewizji, wszyscy krytycy literaccy próbujący uśmiechem zakryć zazdrość. Byli nawet przedstawiciele Kościoła!
Ale mimo tego, choćby wczoraj. Włączam telewizor, zaczyna się Teleexpress. Gdzieś powódź, gdzieś wojna… I nagle, znowu! Prezenter mówił „Minęło kilka dni od premiery nowej książki Andrzeja Franaszka, a wciąż większość ludzi, którzy w sondażach (przygotowanych przez cztery sondażownie!) ujawnili chęć jej zakupienia, nie może tego zrobić. Uruchomiono czwartą drukarnię, ale i to może nie wystarczyć, zamówień jest zbyt wiele. Sieci takie jak Empik wycofały na kilka tygodni sprzedaż periodyków, ich miejsce zajęły egzemplarze „Przepustki z piekła”.”
I ciągle o tym jednym – nowa książka Franaszka. Patrzy na mnie z plakatów, patrzy z billboardów, przygląda mi się z reklam wideo i multimedialnych prezentacji. Albo to: siedzę na Plantach, jest piękna pogoda i tak, oczywiście – czytam. Czytam „Przepustkę z piekła”, pragnienie gaszę schłodzonym piwem. Po jakimś czasie lekturę przerywają mi strażnicy miejscy.
„Czy pan nie wie, że istnieje zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych?”
„Ech, panowie! Zapomniałem się, to prawda. Bardzo żałuję, nie myślałem o tym, że grzeszę przeciw prawu. Zrozumcie mnie, proszę – zaczytałem się, niech panowie sami spojrzą!” – powiedziałem i pokazałem im okładkę okalającą przyczynę mego gapiostwa.
„No już dobrze, w porządku, niech pan kończy tę puszkę i nie rozpoczyna następnej. Bo to przecież nie uchodzi – czytać o cierpieniu, o samotności z piwem w ręku, w piękny dzień!” – skarcił mnie jeden z nich, dopiero wtedy odeszli.
„Przepustka z piekła”, wszyscy o tym mówią. Podobno zaistniała już za granicą, mimo braku tłumaczenia (chociaż zgłosiło się już 17 języków) – ostatnie plotki donoszą, że Reich-Ranicki ogłosił odejście od krytyki. „Nic nie wiem o literaturze”, powiedział po lekturze „Przepustki…”.
Ile jeszcze można? Każdy poranek budzi we mnie strach. Otwieram oczy, zaczynam słyszeć – i wszędzie indywidualne lektury i zbiorowe dyskusje. W ostatnim tygodniu podrożał gaz i, wyobraźcie sobie!, żadna stacja telewizyjna, żadna gazeta, radio – nie podały tej informacji! Bo zapomniały! Bo gaz podrożał w dzień po premierze w Sali Kongresowej! (Jakie sprytne zagranie firmy gazowej…). 
Niech poezja toczy nas w samotności. Niech literatura będzie ostatnim powodem do życia. Ale ja chciałbym w końcu bardziej ekscytować się debatą prezydencką niż tym wszechobecnym Franaszkiem!
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS