RSS
 

W odpowiedzi Lechowi Bukowskiemu, no bo komentowanie jakoś technicznie nie jest możliwe

07 lut

Miało się znaleźć pod wpisem z Picassem na zdjęciu, ale nie udało się umieścić.

„Dlatego obrazy drukuję na płótnie, a na odlewy rzeźb czekam. Chcę rzeźby w mieszkaniu, rzeźby, obrazy. W gierkowskim mieszkaniu w fatalnej dzielnicy, gdzie na ścianach tylko „Żydy” i „konfidenci”. W życiu, gdzie piję szardonaj za niecałe 10 zł, chodzę w podartych (dosłownie, bez żadnej twistowskiej przesady) portkach i butach przeżartych przez sól z zaśnieżonych chodników. W bycie, w którym jeżdżę z tego siódmego kręgu Krakowa do pracy z bezdomnymi pijakami albo łysymi karkami, gdzie moje czytanie poezji przy tych wypaznokciowanych „lodziarach” jest śmieszne i gdzie śmieszny się sobie wydaję, kiedy patrzę na swoją śmieszną sylwetkę z książką Benedykta XVI w tym porysowanym tramwaju pełnym ludzi wulgarnych i na tyle prostych, że mają w sobie o wiele silniejsze przekonanie, że każde ich plugawe odezwanie się jest podszyte prawdą. Silniejsze od mojego, moje przekonanie o racji nie istnieje. I w tej gierkowskiej klatce (mieszkaniu; klatka w bloku to ziemia niczyja, mieszkańcy sąsiednich mieszkań rzucają na nich swoje niedopalone papierosy i wystawiają śmierdzące worki ze śmieciami) chcę mieć wydrukowanego Millaisa i odlanego Giacomettiego za 300 milionów, byle zapomnieć gdzie jestem, co rzadko jest możliwe, bo krzyki sąsiednich awantur, codzienne i ze studziennych gęb się wywodzące nie pozwalają zapomnieć o niczym.”
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS