RSS
 

Archiwum - Luty, 2010

Polskie fair play

20 lut

Okazuje się, że największa obława na gwałciciela nie miała sensu, bo kobiety z lubuskiego kłamały, same nawet się poraniły. Nie wiadomo dlaczego skłamały.

Justyna Kowalczyk zdobyła brąz, ale debatowano nad tym czy nie zabrać jej nagrody – bo użyła niedozwolonego kroku łyżwowego. Tłumaczyła się, że wszystkie zawodniczki tak robią, ona po prostu nie bardzo potraf to ukryć, dlatego zauważyli niedozwolony krok sędziowie. Ostatecznie zdobyła medal.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kitowcz, „Opis obyczajów”: „O Wstępnej Środzie”

17 lut

W ten dzień w kościołach dawano ludowi opielec, to jest przyklękającym przed wielkim ołtarzem lub przed innym pobocznym po odprawionej mszy świętej ksiądz posypował głowy popiołem z palmy w Kwietną Niedzielę święconej (nie z trupich kości, jak rozumie prostactwo) upalonym, przypominając ludowi tym sposobem, że kiedyś w proch się obróci, zatem żeby się do marności światowych, a tym bardziej do rozpusty nie przywiązywał, ale owszem za zbytki i swawole mięsopustne miał się przy poście świętym do pokuty. Na ten popielec zjeżdżali się i schodzili do kościołów wszyscy katolickiego wyznania, panowie nawet najwięksi nigdy go nie opuszczali. Ale że nie wszyscy byli sposobni w Stępną Środę do przyjęcia tego obrządku, przeto dawano go drugi raz po kościołach, mianowicie po wsiach, w pierwszą niedzielę postu. Taka zaś była jeszcze pobożność Polaków pod panowaniem Augusta III w latach początkowych, że nawet chorzy, nie mogący dla słabości przyjąć popielcu w kościele, prosili o niego, aby im był dany w łóżku. 

 Lecz ku końcu panowania wyżej wyrażonego króla, gdy wiara stygnąć poczęła, w młodzieży osobliwie duchem libertyńskim zarażonej, popielec ledwo miał ciżbę do siebie w kościele, i to najwięcej od pospólstwa; po domach zaś rozdawać go, gdy nicht nie prosił, w cale zaniechano. Ale natomiast nie fatygując księży swawolna młodzież rozdawała go sobie sama, trzepiąc się po głowach workami popiołem napełnionymi albo też wysypując zdradą jedni drugim obojej płci na głowy pełne miski popiołów. Ta jednak swawola nie praktykowała się po wielkich domach, tylko po małych szlacheckich i po miastach między pospólstwem. 
 Druga ceremonia – nie kościelna, ale światowa – z popiołem bywała długo w używaniu po miastach i po wsiach, która zawisła na tym, że jaki młokos przed przechodzącą lub tuż za przechodzącą niewiastą albo jaka dziewka przed lub za przechodzącym mężczyzną rzucała o ziemię garnek popiołem suchym napełniony, trafiając tym pociskiem tak blisko osoby, że popiół z garka rozbitego, wzniesiony na powietrze, musiał ją obsypać albo obkurzyć. Co zrobiwszy swawolnica lub swawolnik, zawoławszy: „Półpoście, mości panie” lub „mościa pani”, albo „panno”, uciekł; że zaś nie kożdy mógł znieść cierpliwie taki ceremoniał, sukni i oczom szkodliwy, mianowicie gdy między osobą czyniącą i cierpiącą żadnej przyjaźni i znajomości nie było, trafiało się, że stąd wynikały zwady i bitwy, a tak ta ceremonia niedługo ustała, przeniósłszy się z katolików na samych Żydów, których afrontować i nie tylko garkiem popiołu za plecy zwalić, ale też i kijem wyprać za lada okazją wolno było, osobliwie w Warszawie, gdzie Żydzi, nie mający prawa inkolatu, bardzo pokornymi być musieli, a zatem małe krzywdy i urazy cierpliwie znosili. 
 Zeszedł nareszcie popiół i z Żydów, gdy bilety nastały, które czyniąc marszałkom wielkim koronnym niemałą intratę, ściągnęły też na Żydków kochanych większą protekcją. Żyd by najmniej urażony, byle tylko znał urażającego, natychmiast pozywał na sądy marszałkowskie, gdzie przestępcę nieodwłocznie na worku albo na skórze, podług majątku osoby, skarano; więc afrontowanie Żydów w cale nie tylko w ten sposób, ale i w inny wszelki ustało.
 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dostałem od narzeczonej na walentynki!

14 lut
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jarosław Marek Rymkiewicz o komunizmie

13 lut
„Ludzkość wydobyła  z siebie coś niebywale okrutnego: ujawniła się smocza potworność naszego tutejszego istnienia. Z jamy, z głębi naszego istnienia wylazł plugawy smok i powiedział: to ja jestem człowiekiem.”
Jarosław Marek Rymkiewicz, Rozmowy polskie w latach 1995-2008, Warszawa 2009, s. 21.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W odpowiedzi Lechowi Bukowskiemu, no bo komentowanie jakoś technicznie nie jest możliwe

07 lut

Miało się znaleźć pod wpisem z Picassem na zdjęciu, ale nie udało się umieścić.

„Dlatego obrazy drukuję na płótnie, a na odlewy rzeźb czekam. Chcę rzeźby w mieszkaniu, rzeźby, obrazy. W gierkowskim mieszkaniu w fatalnej dzielnicy, gdzie na ścianach tylko „Żydy” i „konfidenci”. W życiu, gdzie piję szardonaj za niecałe 10 zł, chodzę w podartych (dosłownie, bez żadnej twistowskiej przesady) portkach i butach przeżartych przez sól z zaśnieżonych chodników. W bycie, w którym jeżdżę z tego siódmego kręgu Krakowa do pracy z bezdomnymi pijakami albo łysymi karkami, gdzie moje czytanie poezji przy tych wypaznokciowanych „lodziarach” jest śmieszne i gdzie śmieszny się sobie wydaję, kiedy patrzę na swoją śmieszną sylwetkę z książką Benedykta XVI w tym porysowanym tramwaju pełnym ludzi wulgarnych i na tyle prostych, że mają w sobie o wiele silniejsze przekonanie, że każde ich plugawe odezwanie się jest podszyte prawdą. Silniejsze od mojego, moje przekonanie o racji nie istnieje. I w tej gierkowskiej klatce (mieszkaniu; klatka w bloku to ziemia niczyja, mieszkańcy sąsiednich mieszkań rzucają na nich swoje niedopalone papierosy i wystawiają śmierdzące worki ze śmieciami) chcę mieć wydrukowanego Millaisa i odlanego Giacomettiego za 300 milionów, byle zapomnieć gdzie jestem, co rzadko jest możliwe, bo krzyki sąsiednich awantur, codzienne i ze studziennych gęb się wywodzące nie pozwalają zapomnieć o niczym.”
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS