RSS
 

Katolicyzm i scena pierwotna

10 gru

W sześciu tygodnikach katolickich, w tym w „Tygodniku Powszechnym”, pojawił się dodatek „Bioetyka katolicka”, który w klarowny sposób ukazuje nauczanie Kościoła w tej kwestii (głównie w tej kwestii, tytuł „Bioetyka” jest trochę na wyrost).

Wśród zamieszczonych artykułów jest też podsumowanie pięciu wniosków ustawodawczych o in vitro, pod którymi napisano kilka słów o zgodności bądź nie tych wniosków z nauczaniem Kościoła.
Nie są zgodne te, które zezwalają na zapłodnienie metodą szkiełkową. 
Nauczanie Kościoła wydaje się być szczere. Mocno występuje przeciwko in vitro nie z zupełnej pewności, ale z niepewności tych zagadnień. Mocne stanowisko klaruje się, buduje – ta pewność nadchodzi, ale na razie nauczanie jest powiedzeniem „Stop, poczekajmy, przemyślmy to.” Wydaje się także, że nie ma Kościół żadnego interesu w przeciwstawianiu się metodzie in vitro oprócz interesu obrony życia ludzkiego i szacunku, jaki przysługuje każdemu człowiekowi.
Jak mówi instrukcja Kongregacji Nauki Wiary „Dignitas Personae”, wartości płciowości wymagają, by przekazanie życia ludzkiego nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego. Niezgoda na projekt ustawy bioetycznej Gowina wynika z tego, że Kościół nie zgadza się na wykorzystanie już zamrożonych zarodków – które nie zostały stworzone we właściwym akcie małżeńskim.
I teraz pytanie za sto punktów: jaki jest związek sceny pierwotnej z szacunkiem należnym człowiekowi, osobie ludzkiej?
 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. rzecz-o-mnie.blog.pl

    13 grudnia 2009 o 02:05

    „wartości płciowości wymagają, by przekazanie życia ludzkiego nastąpiło jako owoc właściwego aktu małżeńskiego. Niezgoda na projekt ustawy bioetycznej Gowina wynika z tego, że Kościół nie zgadza się na wykorzystanie już zamrożonych zarodków – które nie zostały stworzone we właściwym akcie małżeńskim.”

    No tak. A czym jest ten właściwy akt małżeński? Rozumiem, że o właściwy akt małżeństki to taki podczas którego nasienie jest pezpośrednio z penisa przekazywane do wnętrza pochwy w formie wytrysku.
    Czyli wynikałoby z tego, że gdybym wziął na palec trochę swojej spermy i za jego pomocą umieścił ją w pochwie mojej żony to moje dziecko zostałoby poczęte w niezgodzie z prawem kościoła. :)

     
  2. n

    13 grudnia 2009 o 13:36

    Nie tyle z „prawem Kościoła”, co z „prawem naturalnym”.

    Poza tym nie wiem, czy niska temperatura zbyt szybko nie zabiłaby ruchliwości plemników.

    Ale to wchodzenie z techniczne szczegóły, pytanie główne brzmi – dlaczego włożenie penisa do pochwy i takie zapłodnienie nadaje człowiekowi w ten sposób poczętemu szacunek, który odbiera się dzieciom z probówki? Chociaż z drugiej strony te osoby – powstałe w szkle – też mają wrodzoną godność. Więc jak to jest?

    Zaskakuje mnie też zbieżność myślenia Quignarda i Kościoła w znaczeniu, jakie pisarz i instytucja nadają scenie pierwotnej. Kto potrafi rozgryźć znaczenie sceny pierwotnej? Dlaczego jest tak ważna?

     
  3. rzecz-o-mnie

    13 grudnia 2009 o 23:46

    Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o… ;)
    Ja tam nie wiem.

     
 

  • RSS