RSS
 

O pewnym kazaniu

16 lip

Ksiądz w Moszczenicy do czytania z Ewangelii według świętego Marka wybrał historię rozmowy dwóch płodów (sic), z których jeden namawia do wyjścia z łona (możemy tam jeść, możemy chodzić), natomiast drugi nie widzi tej potrzeby (jemy przez pępowinę, pływamy, słyszymy śpiewającą matkę – jesteśmy z nią jednią).

Płód, który chce wydostać się z przedczasu ukazany w homilii został jako ten godny naśladowania. Nie ślepe posłuszeństwo, nie wygoda wynikająca z bezczynności, a działanie. Ten płód wybiera działanie, drugi płód w powiastce ukazano trochę jak Kusiciela w Raju. 
Ksiądz wygłąszający kazanie, nienajmłodszy, nie zdawał sobie sprawy ze sprzeczności, jakie wynikają z tej wymyślonej historii. Nie zauważył, że to płód chcący pozostać w stanie jedni-jednoty jest płodem miłym Bogu. To płód, który nie chce być nieposłuszny (i w tym punkcie homilia zgadza się z tezą o posłuszeństwie pozbawiającym człowieczeństwa), nie zdaje sobie sprawy z istnienia świadomości ciała, ale chyba jakoś je przeczuwa (dlaczego chce zostać w łonie? Czy niemoc jest nam bardziej naturalna?). 
Płód drugi, wyraźnie chwalony przez plebana, jest sprzeciwem, nieposłuszeństwem. Chce stracić stan Raju, bo chce poznawać, coś obudziło w nim głód. Wygląd matki, posiłek czy spacer są tylko pretekstem – kieruje nim chęć uświadomienia sobie ciała (przecięcia pępowiny). Ten płód jest Bogu niemiły (na co nie zwrócił uwagi kaznodzieja) – będzie cierpiał w świadomości ciała aż do śmierci, próbując zrozumieć, dlaczego mocny związek z ciałem i miłość Boga wydają się nie do połączenia. 
Opuszczenie przedczasu jest zerwaniem więzi. Opuszczenie przedczasu jest początkiem nużącej drogi w poszukiwaniu więzi.
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS