RSS
 

Cena wywoławcza (albo: Wajda pisze mi wiersze)

19 cze

Wczoraj ogłoszono aukcję, na której sprzedano m. in. Schulza (cena wywoławca: 35 tysięcy złotych), Matejkę (1,5 miliona złotych, wolę kilka Schulzów), Mehoffera, Malczewskiego, Fałata (tutaj o obrazach mówi jakiś czopek w okularach).

Kiedyś kupiłem sobie „Xięgę bałwochwalczą” Schulza (jakieś niemieckie wydanie), zapłaciłem mniej, ale rysunki fantastyczne (choć poziom nierówny), nawet pisałem o tym kiedyś.
Czytam na onecie, że kiedy Niemcy opuszczali Żywiec, gonieni przez Sowietów, pod warzelnie podłożyli bomby, które trzech Polaków, z narażeniem życia, rozbroiło przed zburzeniem browaru. Chwała trzem bohaterom polskiego warzelnictwa!
Piszę wiersz kiedy śpię, i ma być o Bogu, że nie ma Go, a jakoby był, np:
piszę o bogu bo chcę powiedzieć
to co myślę, 
a myślę
o bogu
Ale potem zasypiam, chociaż pamięć wyraźnie daje mi znak, że coś jednak, strofy jakieś nie-tylko-wajdowskie istniały. Niestety, nie potrafię ciągnąć pamięci jak Przybylski w ostatnim „Uśmiechu Demokryta”, który z Wołynia lat chłopięcych przechodzi w analizę smutku świętego Józefa. 
brak danych
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS