RSS
 

Archiwum - Maj, 2009

Głupi chuj

25 maj

Na stronie TVN24 czytam o dwudziestolatku, który pobity przez trzech szesnastolatków zmarł. Media, być może szukając sensacji, chcą zwalić winę na burmistrza, bo miasto Ostrowiec Świętokrzyski, na którego „dniach” zginął Michał, imprezę zaliczyło do rekreacyjnych, a nie masowych (jak można wyczytać, obowiązują inne warunki, zasady, zobowiązania itd.). 

Ale co doprowadza mnie (jeszcze czasem) do szału, to wypowiedź burmistrza, który mówi tak, broniąc się:
„Łączy się tu dwie nie związane ze sobą sprawy – powiedział. – To nie stało się podczas tej imprezy i to jest najważniejsze – dodał.”
I już wiemy co jest najważniejsze.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Targi Książki w Warszawie

25 maj

Kilka uwag na temat Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie w tym roku:

1. Przymiotnik z nazwy można uznać za zabieg dodania Targom prestiżu – jeśli już pojawi się wydawca z zagranicy, np. ładne stoisko Rumunii, to jest schowany w najgroszym miejscu wystawowym, gdzie docierają najwytrwalsi.
2. Organizator – Ars Polona – jest nieprofesjonalny, niesłowny, nie panuje za bardzo nad organizacją. Miejsce świetne – bo Pałac Kultury to środek miasta, blisko dworców, przystanków itd., ale, jak napisał któryś z publicystów, jest dość ciasno i ciężko oddychać. 
3. Pisarze – tych było mało, ale nie robią z siebie gwiazd. Nie pojawił się zapowiadany Pilch, największa kolejka – ponaddwugodzinna – ustawiła się do lekarza, Marka Edelmana. Dużo ludzi stało do Stanisława Mikulskiego z nowowydanymi reprintami komiksów o przygodach J-23 (w tej kolejce, a jakże, i ja). Nikt nie stał do Leszka Millera.
Obrodziło dobrymi poetami – był Wiedemann, Dąbrowski, Bielska, Dehnel (uroczy), Bryll, Rymkiewicz, Grzebalski, Sommer, Zagajewski.
4. Był też Maleszka, postać odpychająca. Kupił m. in. nowy tomik Dąbrowskiego. Z dziwów targowych był m. in. Pyrkosz czy Friedman, ks. Chrostowski, wspomniany Miller, Semka (wygląda jak otyły tur), Pospieszalski (nienagannie uprzejmy). 
5. Masa ludzi, bardzo długie kolejki do kas mimo nienajlepszej pogody.
6. Brakuje promocji (czyli naprawdę dużych zniżek), brakuje premier, brakuje oddechu. Można za to kupić buty albo naszyjnik – jak to na targach książki.
7. Dzisiaj, w momencie gdy przez Internet działają antykwiariaty lub największy z nich – Allegro – idea targów, gdzie wydawnictwa na półkach stawiają książki, a pisarze je podpisują nie bardzo przyciąga. Bez informacji nowych, ekskluzywnych dla targów, bez tajemniczych premier będzie to tylko festyn dla zbieraczy autografów.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Max Raabe i Palast Orchester w Krakowie

21 maj

Co to był za koncert!

Co za osobowość sceniczna, co za sznyt, charakter!
A głos, jaki głos!! Wszystko to nieprzyzwoicie doskonałe! A zabawne! A rześkie! 
Max Raabe i Palast Orchester, jeden z najlepszych koncertów w Krakowie tego roku. Tymczasem wykopane z YouTube:
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Fragment „Low-tech” Michała Olszewskiego

18 maj

Bo od jakiegoś czasu myślałem o wpisie, który znalazłem jednak w książce „Low-tech” Michała Olszewskiego, niedawno wydanej przez Wydawnictwo Literackiej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Epitafium dla naszych czasów

18 maj
Zasnęły w Panu,
ukochane dzieci
Joli Rutowicz i
Jacka Dehnela
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cuda na kiju

16 maj

Instytut im. ks. Piotra Skargi z Krakowa bardzo mocno reklamuje swoją inicjatywę handlową znaną jako Cudowny Medalik. Na stronie (której reklamę widziałem w najbardziej zadziwiających miejsach w Sieci) 
http://www.cudownymedalik.pl/
 można przeczytać czym jest medalik, co oferuje (ze Świadectw wnoszę, że wszystko, od wyleczenia udaru mózgu po zachowanie pracy). Medalik jest poświęcony przez kapłana – tak przynajmniej się go reklamuje.W formularzu zamówienia, o dziwo, nie można znaleźć ceny cudotwórczej blaszki. Może wysyłają cenę po złożeniu zamówienia? Jeśli tak, to jest to niezgodne z prawem. A może jest za darmo? Hehe, to byłoby novum. 

Z innej beczki: w Rzeszowie na rocznicę urodzin papieża Jana Pawła II cukiernicy stworzą największą na świecie, bo 89-metrową kremówkę. Każdy będzie mógł zjeść kawałek, bo idea ta… Albo dajmy głos pomysłodawcom: „„Kremówki będą mogli spróbować wszyscy, którym bliski jest Jana Paweł II i propagowana przez niego idea jedności” – powiedział ks. Władysław Jagustyn, duszpasterz rzemieślników. „Tę ideę Ojciec Święty propagował w każdym czasie i każdym miejscu. Jako student, duszpasterz, biskup czy kardynał mówił nam, że musimy tworzyć jedność.(…)”A zatem: kremówka jedności! Kremówka papieska w skali globalnej – bo tylko ona rozpowszechni idee jedności!
 Na cudownym medaliku widnieje napis „Do Ciebie się uciekamy”. Czy można uciekać do czegoś?
          Kliknij, by powiększyć
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Narcyzy

15 maj
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dali (i zabrali)

13 maj
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wobec sztuki jesteśmy nadzy.

13 maj
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Wino truskawkowe”

12 maj
Bodaj pierwszy film Jabłońskiego zbiera przychylne recenzje. Podobno Stasiuk miał powiedzieć, że pisząc „Opowieści galicyjskie” akurat o taki film mogło mu chodzić. Zachęcony tą rekomendacją i będąc fanem aktora Jirzi Machacka (którego po raz pierwszy widziałem w „Samotnych”) udałem się do kina. Mimo że film czekał dwa lata na półkach, szukając dystrybutora, niełatwo jest dostać bilet. Sala pełna. I raczej zadowolona, bo salwy śmiechu wybuchały regularnie. No właśnie…
Stasiuka ciężko opisać. Przede wszystkim widzi on światło, co niełatwo przenieść na kliszę filmową. Ciężkość u niego jest lekka. On stara się zrozumieć ludzi i tereny, z których pochodzą, ale ich nie uszlachetnia, co nie jest takie częste – ma nasza inteligencja twórcza zacięcie takie, jak reżyser „Wina”, Jabłoński – zrobić z mętów, pijaków, brudasów – filozofów. Zawsze mają gotową sentencję, która pewnie powinnia i cieszyć, i dawać do myślenia – że cieszy, to było słychać w kinie. Tylko sentencje mądrościowo-pijackie wybrane przez Jabłońskiego raczej żenują. Maciej Stuhr jest dobrym symbolem filmu – gładkoskóry, przystojny aktor w roli zapijaczonego traktorzysty wypada całkiem sztucznie. Ktoś napisał w kontekście tego filmu o realizmie magicznym – ja bym raczej napisał o nierealizmie zabobonnym. Duchy, znikająca wódka, rusałki – wszystko to z niejakim talentem pokazane jakoś mnie przekonuje. Ale Jabłoński nie ma tego talentu. Gdyby pajęczynę budować za pomocą koparek i dźwigów straciła by swoją ulotność. I właśnie taki jest film Jabłońskiego – rozjechany Stasiuk, przaśny obraz leniwych i zapijaczonych górali. Jeden z nich, po kilku niezwykłych tragediach, mówi na końcu filmu „Trzeba żyć”. Powtarza zaraz to zdanie, jakby nie miało żadnej podstawy i żadnego sensu. Bo nie ma. Trzeba żyć – ale po co?
Film Jabłońskiego jest jak korona na głowie orła z posterunkowego herbu – dopiero Andrzej, główny bohater (w tej roli Machacek – i kolejny zawód: Malajkat podkładający głos pod wypowiedzi Czecha wypada tragicznie, jak stary tur. Machacek traci przez to całą swoją osobowość aktorską) wycina z żółtego papieru koronę, by po 17 latach w końcu orzełek mógł ją dostać. „Czekał 17 lat na tę koronę” mówi Andrzej. I film Jabłońskiego też czekał zbyt długo, by zostać nakręcony. Gdyby tak do kin wszedł 15 lat temu, o, wtedy pewnie niektóre żarty jeszcze by bawiły. A tak – pozostaje wrócić do lektury Stasiuka i czeskich filmow z Machackiem.
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS