RSS
 

Ziemia niczyja

16 sty

Między jednym a drugim odśnieżonym kawałkiem chodnika istnieje ziemia niczyja. Zbyt daleko dla ciecia z bloku przed naszym, zbyt daleko dla naszego ciecia. Nikt nie wie co dzieje się na ziemi niczyjej. Chodzą pogłoski, że rozpełzła tam jakaś tajemnicza siła, nieznanego pochodzenia, która wchłania śmiałków próbujących przedrzeć się przez nieprzyjazne śniegi, które są pierwszym niebezpieczeństem jakie czyha na podróżników wkraczających w tę specyficzną atmosferę, jakby zawieszoną między życiem a nie-życiem. 

Wydział Polonistyki UJ znajduje się na ul. Gołębiej, toteż szybko zyskał miano gołębnika. Jest nawet kawiarnia o podobnej nazwie, która mieści się przy tej ulicy. Legenda twierdzi, że gołębie z krakowskiego Rynku są zaklętymi rycerzami. Ale to przeszłość. To znaczy – w przeszłości może byli to rycerze, ale w czasach, kiedy nikt już o rycerskości nie myślał. Reprezentowały te ptaki szlachetność, honor, cnotę, bohaterstwo – jakby zalety te zakluczono w ciałkach niewielkich, szarych ptaków. 
Dzisiaj to nie rycerze są zaklęci. To inteligenci. Reprezentują kilka zalet, które każdy sobie ceni, ale nie rozmnażali się jak należy, toteż wymierają. No, przynajmniej inteligenci pewnego rodzaju. Stworzyliśmy więc legendę, wedle której te gołębie powłoki przechowują inteligenckie zalety. Jak można to udowodnić?, zapyta ktoś. To postmodernistyczne brednie, neo-zmyślenia!, zawoła inny. Ale ja mam dowód. Oto on: przedstawia grupę ogrzewających się gołębi, które stoją przed osranym przez nie Empikiem i szydercze spojrzenie rzucają każdemu ośmielonemu do wejścia w bebechy empikowego stwora, który, jak wydaje mi się (po reakcji gołębi-inteligentów), działa całkiem nieźle jako układ pokarmowy wolnego rynku. Krakowski Empik na Rynku ma dwa wejścia. Jedno jest wejściem, przełykiem. A drugie? Przez drugie wejście/wyjście wszyscy wychodzą już na zawsze odmienieni.
 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Ac

    16 stycznia 2009 o 22:45

    Idąc jakiś czas temu Starowiśliną, kiedy jeszcze była w budowie, zauważyłem gołębia-robotnika, który zasypywał nóżką dół w ziemi. Inne, gołębie-majstry stały na gzymsach i dozorowały.
    A potem spotkałem jednego, jak kupował coś w delikatesach, pewno lunch.

     
  2. n

    17 stycznia 2009 o 06:57

    Gołąb-robotnik to świetny kontrapunkt dla gołębia-inteligenta!

    A gołąb-student pije jeszcze wino?

     
  3. m.s.

    18 stycznia 2009 o 22:35

    Z balkonu obserwowałam kilka razy powszechnego już chyba gołębia-chomika: latał z obręczą ze skórki od chleba na szyi, w przerwach skubiąc sobie co nieco.

     
 

  • RSS