RSS
 

Poranne widzenie przed wyjściem do kościoła

21 gru

Ależ mi się przyśniło!

Dokładkie nie sposób tego opisać, ale kilku słowom może uda się z grubsza coś naszkicować.
Śniła mi się zgłada ludzkości.
Któryś z apostołów (Paweł?) zjadał ludzi (ludzkość), jakby Kronos.
Co to były za obrazy! Co za mieszanka! Opisać nie potrafię (i w większości nie mogę, sny szybko się zapomina), ale powiem co mogło się złożyć na te obrazy.
Quignard i jego „Noc seksualna”, z obrazami Boutsa (podobnymi do Boscha), Signorelliego, Rubens – jego Sąd Ostateczny, albo Luki. Do tego dzwony kościoła, które słyszałem zza drzwi balkonowych. I jeszcze lektura „Twarzy Jezusa” Gezy Vermesa, połączona ze wznowioną lekturą Nowego Testamentu. 
No i masz. Poza wyraźnym uczuciem, że był tam apostoł pożerający ludzi wszystko inne się ulotniło. A przecież po przebudzeniu miałem wrażenie, że to była bardzo mocna mieszanka, jakby ta czarna żółć (melancholia) płynęła w moich żyłach, przez chwilę.
A teraz leci mi krew z nosa.
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS