RSS
 

Karta nr 55

22 lis
Ostatnie wydanie „Karty” przynosi kilkadziesiąt listów, sprawozdań, rezolucji, artykułów prasowych, dokumentów i wspomnień z okresu od 5 listopada 1918 roku do 28 lipca 1920 roku z terenu Śląska Cieszyńskiego. 5 listopada (na 6 dni przed ogłoszeniem polskiej niepodległości) Ziemskie Rady Narodowe polska i czeska zawarły porozumienie w sprawie status quo na terenie Śląska Cieszyńskiego. Obie strony zaczęły od razy naruszać porozumienie, zawarte między regionami, a nie państwami (Rzeczpospolita Polska musiała kilka miesięcy czekać na uznanie w Wersalu). 28 lipca 1920 roku Rada Ambasadorów podejmuje arbitralną decyzję, podczas której tereny uprzemysłowione (chodziło przede wszystkim o kopalnie i hutę) dostają Czesi, mimo że na tamtym terenie większość stanowili Polacy. 
Dostaliśmy więc ziemie, na których 67,5 % ludności stanowili Polacy, 1,7 % Czesi i 30,7 % Niemcy. Część czechosłowacka, nazwana później Zaolziem, dostaje 48,6 % Polaków, 39,5 % Czechów i 11,9 % Niemców (oba kraje dostały więc po ok. 100 tyś. ludzi). 
Po naruszeniu porozumienia z 5 listopada Czesi zaczynają działania zbrojne i zajmują dużą część Śląska Cieszyńskiego. „W wojnie styczniowej 1919 roku po obu stronach zginęło od 200 do 400 osób” (pisze Grzegorz Gąsior w „Karcie”).
Zanim mocarstwa w Wersalu podjęły decyzję o arbitrażu możliwe było przeprowadzenie plebiscytu. Obie strony korzystają ze środków komicznych (niezamierzonych) po bardzo brutalne i terroryzm chcą”przekonać” do głosowania na swój kraj. Pojawiło się wiele plakatów satyrycznych.
„Karta” przedstawia listy, wspomnienia, dokumenty epoki w porządku chronologicznym. Pozwala nam poznać zapatrywanie obu stron czasem nawet na te same wydarzenia (np. pewien dyrektor kopalni zostaje wypędzony ze stanowiska – czytamy co myślą o tym Czesi i Polacy). 
Piszą oficerowie, wysocy urzędnicy (po Benesa, Masaryka, Patka – w pismach urzędowych), ale także poznajemy myśli górników, robotników itd. 
Skomplikowanie sytuacji jest niezmierzone. Często osoby o czeskich nazwiskach są polsikimi agitatorami (np. niejaki Ondriczka prowokuje, po śpiewa na głos polski humn; Latinik jest polskim pułkownikiem, a potem generałem na Śląsku Cieszyńskim). Niemieckie nazwiska sprzyjają Czechom (Vielander), ale też Polakom (Kronenberg, Gunther). Kapitan Rey, jeden z oficerów zagranicznych, Anglik (byli także Francuscy, Włoscy, Amerykańscy), pisze tak:
„Mój ordynans podał jako swój adres: Cieszyn, Polska. Ostrzegłem go, by nie wtrącał się w sprawy wysokiej polityki. „Jak to, sir – powiedział zaskoczony – czy to wszystko nie są Polacy? – Są, mój P. – powiedziałem. „W takim razie, jak to jest, że nie jesteśmy w Polsce, sit?” Odparłem: „Czy widzisz grubego jegomościa na ulicy, co do którego nie mam wątpliwości, że pewnego dnia zawiśnie? Jest Niemcem. Dlaczego więc jest tak, że nie jesteśmy w Niemczech? Nikt nie wie do kogo należy Cieszyn. Ty nie wiesz, ja nie wiem, nikt nie wie.”
Podobnie opisuje to skomplikowanie Zofia Kirkor-Kiedroniowa, żona dyrektora kopalni, Polaka, siostra Grabskiego. Syn ich stangreta był czeskim nacjonalistą, a pisze ona tak:
„Zacny, wieny nasz stangret Piecha pochorował się beznadziejnie. Chciałam mu chociaż umilić trochę ostatnie dni. Odwdzięczył się za to: przed śmiercią zaklął swojego najstarszego syna, aby nie pozwolił wyrządzić nam krzywdy. Rodzina Piechów była charakterystyczna dla stosunków narodowościowych w więkdzości gmin zagłębia. Ojciec był „deutschfreundlichem”, potem uświadomionym Polakiem, syn najstarszy w czeskiej szkołe poczuł się Czechem, młodsze dzieci wyrastały na dobrych Polaków; matka kochała wszystkich jednako.”
Bardzo ciekawy zestaw dokumentów z tamtego okresu, o wiele ciekawszy niż czytanie jakichkolwiek wynurzeń historyków, równie szczegółowo przedstawia sytuację trwającą przy powstawaniu państw.Teksty opatrzone są wielome zdjęciami z tamtego terenu i okresu oraz wieloma plakatami satyrycznymi. 
 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS