RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2008

Cztery dolary amerykańskie i dwadzieścia pięć centów

19 wrz
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jabłka – Jan Andrzej Morsztyn

15 wrz


Drażnięta, których strzeże płócienna obrona

I słaba oczom naszym zazdrości zasłona,

Któreście w ręku cudzych nigdy nie postały,
Których i własne ręce rzadko piastowały,
Trudno zgadnąć, jakoście stworzone, atoli
(Jeśli się pani wasza domyślać pozwoli)
Widząc, że sama biała jak śnieg niedeptany,
Że twarda, ni jej wzrusza stan mój opłakany,
Mniemam, że kto się odkryć was odważy, snadnie
Na twarde jabłka i na białą płeć napadnie.
Strzeżcież się kanikuły i słońca, można-li,
Bo i jabłka dojrzeją, i płeć się przypali.
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ute Lemper

13 wrz
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Honoriusz Daumier, tworzył w XIX wieku.

12 wrz
Już jutro kuzyn się żeni, od tygodnia robimy więc wprawkę, z rezultatem podobnym do powyższego. Stąd też rzadkie aktualizacje. Umieram!
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sensacje

08 wrz
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mietek

07 wrz
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Finał XII Międzynarodowego Konkursu Współczesnej Muzyki Kameralnej

06 wrz

Ech, niechaj piekło pochłonie mą duszę z powodu grzechu zapominalstwa! 

Na owym finale szczególne wrażenie (oprócz gościnnego występu Bester Quartet) zrobiły dwie Słowianki, ale zapomniałem ich nazwiska!
Obie grały na fortepianie. Jedna była solistką, która jako taka zdobyła nagrodę solistów i nagrodę specjalną. Białorusinka. Ach, jak ona grała! Coś niezwykłego. Jej ręce jak kawałki jedwabiu opadały na klawiaturę, by jej palce poruszały się po niej niczym… odnogi pająka ptasznika! No, ciężko to opisać, ubolewam, że nie jestem jednym z tych Jeleńskich, ale co przeżyłem to moje.
Druga – Rosjanka. Równie piękna kobieta. Równie szczupła, z niezwykle wydłużonym tułowiem, w skupieniu i napięciu siedziała na taborecie. Grała inaczej, bardziej nerwowo, mocno naciskała klawisze. 
Dwie piękne kobiety, pięknie grające – no miód. 
P.S.
Znalazłem nazwiska. Pierwsza to Dinara Mazitova, a druga, z Messiaen Quartet, to Zlata Chochieva. 
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Oni

06 wrz

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„…wolałbym raczej stać się wieprzem niźli chrześcijaninem…”

06 wrz
Leon Poliakov, Historia antysemityzmu, „Luter”:
„W 1542 roku Marcin Luter opublikował swój słynny pamflet Lettres des hommes obscurs. Zalecał w nim przede wszystkim, aby unikać jakichkolwiek dyskusji z Żydami. Co najwyżej, jeżeli nie można już postąpić inaczej, należy wobec nich powołać się na jeden jedyny argument: „Słuchaj Żydzie, czyżbyś nie wiedział, że Jerozolima i wasze panowanie, Świątynia i wasze kapłaństwo zostały zniszczone ponad 1460 lat temu? .. Daj ten orzech Żydom do·zgryzienia i pozwól im wgryzać się weń i kłócić tak długo, jak będą chcieli. Gdyż równie okrutny gniew Boga wskazuje jasno, że mylą się oni z pewnością i że są na złej drodze: nawet dziecko potrafiłoby to zrozumieć (…) „.A dalej, na blisko dwustu stronach [Strony 100 do 274, dzieła wszystkie, Erlangen, t. XXXII, skąd pochodzą cytowane poniżej fragmenty]. Luter pastwi się nad Żydami czyniąc to w niezwykle dosadnym i agresywnym języku, w którym ujawniają się jego emocje. Ten swoisty styl nie ma nic wspólnego z mdłymi diatrybami jego poprzedników, ani późniejszych pokoleń. Zarzuty i sarkazm wobec Żydów przeplatają się z porywczymi uniesieniami miłości i wiary w Chrystusa, a gdzieś w tle pobrzmiewa echo pełnego lęku podziwu. Luter atakuje więc lichwiarzy i pasożytów przybyłych z dalekich stron i dostrzec możemy w jaki sposób, wykuwając język niemiecki, wprowadza też nowy sposób argumentowania i myślenia: „Tak naprawdę Żydzi, jako lud nam obcy, nie powinni niczego posiadać, a to, co posiadają, powinno należeć do nas. Gdyż oni nie pracują, a my nie powinniśmy im niczego darowywać. A jednak mają oni nasze pieniądze i nasze dobra, a chociaż są rozproszeni, jednak stali się naszymi panami w naszym własnym kraju. Kiedy złodziej ukradnie dziesięć guldenów, wiesza się go; lecz kiedy Żyd ukradnie dziesięć beczek złota dzięki lichwie, robi się jeszcze bardziej dumny niż sam nasz Pan Bóg! Chełpią się tym i umacniają się w swojej wierze i w nienawiści do nas, mówiąc sobie: „Patrzcie tylko, Bóg nie opuszcza swojego ludu, kiedy ten żyje rozproszony. Nie pracujemy, lenimy się i sadowimy się wygodnie, przeklęci goje muszą na nas pracować, a my mamy ich pieniądze: w ten sposób my jesteśmy ich panami, a oni naszymi lokajami!” Po dziś dzień nie wiemy, jaki diabeł sprowadził ich do naszego kraju; bo to nie my wyruszyliśmy po nich do Jerozolimy! Nikt ich nie chce, pola i drogi stoją przed nimi otworem; mogą powrócić do swojego kraju, kiedy tylko chcą; chętnie wręczylibyśmy im jakieś prezenty, byleby się tylko ich pozbyć, gdyż są dla nas ciężkim brzemieniem, zakałą, zarazą i nieszczęściem dla naszego kraju. Nic dziwnego, że często byli już wypędzani siłą: z Francji, którą nazywają Carfat, gdzie wymościli sobie wcześniej wygodne gniazdko, nie tak dawno temu z Hiszpanii (którą nazywają Sefarad), którą szczególnie sobie upodobali; a w tym roku znowu wypędzono ich z Czech, gdzie Praga była dla nich wymarzonym miejscem. Wreszcie, już za mojego życia, wygnano ich z Ratyzbony, z Magdeburga i z wielu innych miast (…).                 Czasami Luter stosuje jedno z tych obrazowych porównań, których tajemnicę tylko on posiadał: „Nie żyło im się lepiej na ich wsi za czasów Dawida i Salomona, niż dzisiaj, na naszej wsi, gdzie kradną i rabują każdego dnia. Tak, są naszymi więźniami, tak jak moim więźniem jest kamień nerkowy, moje wrzody, lub wszelka inna choroba, której się nabawiłem i z którą muszę żyć: chciałbym ujrzeć (te nieszczęścia) w Jerozolimie, razem z Żydami oraz to, co stanie się potem!Ponieważ z całą pewnością ich nie więzimy, jakim sposobem ściągnęliśmy na siebie tyle niechęci ze strony tak godnych i świętych postaci? Przecież nie nazywamy ich żon kurwami, jak czynią w stosunku do Marii, Matki Jezusa; nie nazywamy ich skurwysynami, jak czynią z naszym Panem J ezusem Chrystusem.Nie przeklinamy ich i życzymy im wszystkiego co najlepsze na świecie, tak dla ciała jak i ducha. Przyjmujemy ich u siebie, dajemy im jeść i pić z nami, nie uprowadzamy i nie zabijamy ich dzieci, nie zatruwamy ich studni, nie jesteśmy złaknieni ich krwi. Czymże więc zasłużyliśmy sobie na tak zapalczywą złość, skąd bierze się zawiść i nienawiść z strony tych wielkich i świętych dzieci Boga?” Następnie Luter przechodzi do kwestii religijnych, do obrony i chwały Chrystusa, jedynej, która liczy się dla niego naprawdę: Uwielbiany Panie Jezu Chryste, wiedz i pamiętaj o tym, że; poza diabłem nie masz wroga bardziej zajadłego, jadowitego i przykrego aniżeli Żyd, który stara się naprawdę być Żydem (als einen rechten Juden, der mit Ernst ein Jude sein will). Ten, kto pragnie przyjąć u siebie te jadowite węże i zapiekłych wrogów naszego Pana, kto chce ich szanować, pozwalać im się ograbiać, okradać, hańbić i być przez nich przeklinanym, niech bierze Żydów na swój kark. A jeśli mu to nie wystarcza, niech czyni i więcej; niech wczołguje się im do dupy i wielbi tę świątynię, a potem niech głosi, że był miłosierny, wzmocnił diabła i jego dzieci, aby bluźnić przeciw naszemu Panu uwielbianemu i bezcześcić krew, którą odkupił nasze grzechy. Wówczas będzie doskonałym chrześcijaninem, pełnym dobrych uczynków i miłosierdzia, za co Chrystus wynagrodzi go w dniu Sądu Ostatecznego wiecznym ogniem piekielnym [gdzie smażyć się będzie razem] z Żydami (…). Przechodząc do wniosków o charakterze praktycznym, Luter proponuje podjęcie szeregu środków w stosunku do Żydów: należy spalić synagogi, skonfiskować ich księgi, zabronić im modlić się do Boga na sposób żydowski i trzeba nakazać im ryć z pracy własnych rąk, a lepiej jeszcze byłoby, gdyby książęta wypędzili ich ze swoich ziem i aby władze, jak i pastorzy działali wszędzie w tym właśnie kierunku. Natomiast Luter zrobił to, co do niego należało i jest „usprawiedliwiony” (Ich habedas meine gethan: ich binentschuldigt!) .Kilka miesięcy później ukazał się kolejny pamflet zatytułowany Schem Hamephoras, w którym złorzeczenia Lutra przybrały jeszcze ostrzejszą formę. Tym razem nie ma już w ogóle mowy o lichwie i o grabieżach dokonywanych przez Żydów, ale jedynie o ich pokrętnych argumentach i czarach: jest to utwór będący religijną polemiką, ale utrzymaną w jakże niezwykłym tonie! Już w przedmowie Luter stwierdza, że nie pisze po to, aby nawrócić Żydów, ale wyłącznie po to, żeby poinstruować Niemców, „byśmy my, Niemcy wiedzieli co to jest Żyd (…). Gdyż równie łatwo nawrócić Żyda, jak nawrócić diabła. Bowiem Żyd, serce żydowskie jest twarde jak kij, jak kamień, jak żelazo, jak sam diabeł. Krótko mówiąc, są to dzieci diabła, skazane na ogień piekielny (…)”, następnie zaś przeciwstawia apokryficzne ewangelie Żydów, podstępne i fałszywe, czterem kanonicznym ewangeliom, których prawdziwość nie podlega dyskusji, a swoją egzegezę podpiera komentarzami w takim oto stylu: Być może jakaś miłosierna i święta dusza jednego spośród nas, chrześcijan, będzie zdania, że jestem zbyt grubiański wobec tych biednych i godnych pożałowania Żydów, kiedy wyśmiewam ich i szydzę sobie z nich. O Panie, jestem zbyt mały, aby móc kpić sobie z tych diabłów: owszem, chciałbym to uczynić, lecz oni są o wiele mocniejsi ode mnie w kpinach i mają również Boga, który stał się mistrzem w sztuce wykpiwania, nazywa się on diabłem i złym duchem (…). W innych z kolei miejscach oddaje się obscenicznym błazenadom: „Przeklęty goj, jakim jestem, nie jest w stanie zrozumieć, jak to się dzieje, że są tak zręczni, chyba że uznamy, iż gdy Judasz Iskariota powiesił się, jego kiszki rozerwały się i opróżniły, a Żydzi być może przysłali swoje sługi ze srebrnymi naczyniami i złotymi konwiami, aby nabrać moczu Judasza z innymi skarbami, a potem zjedli i wypili to gówno i mają dzięki temu tak przenikliwe oczy, że dostrzegają w Pismach fragmenty, których nie znaleźli ani Mateusz, ani sam Izajasz, nie mówiąc o nas, przeklętych gojach (…)”. Kiedy indziej znowu usłyszeć można krzyk dobywający się z głębi dręczonej duszy: Nie mogłem zrozumieć tego inaczej [jak przyjmując], że zamienili oni Boga w diabła, albo raczej w sługę diabła, czyniącego wszelkie zło, jakiego oczekuje diabeł, psując nieszczęsne dusze i wściekając się przeciwko niemu! Innymi słowy Żydzi [ogółem] są gorsi od diabłów [ogółem]. Ach Boże, nasz ukochany Ojcze i Stwórco, zmiłuj się nade mną, gdy wbrew własnej woli mówię w takich haniebnych słowacho Twoim wiecznym i boskim Majestacie przeciw Twym przeklętym wrogom, przeciw diabłom i Żydom. Wiesz, że czynię to z żarliwej wiary, na chwałę Twego Majestatu; gdyż dla  mnie idzie o całe moje serce i całe me życie (…). W takich oto otchłaniach pogrążał się Luter, przy czym skatologiczne teksty wywołujące oburzenie nawet wśród najwierniejszych jego przyjaciół [Wynika to zwłaszcza z korespondencji między Bullingerem i Martinem Butzerem: Jeżeli słynny bohater Capnion (Reuchlin) zmartwychwstałby, powiedziałby, że duch (inkwizytorów) Tungerna, Hochstratena i pfeffenkorna znalazł swoje ucieleśnienie w Lutrze”, pisał pierwszy z wymienionych powyżej. Nawet wierny Melanchton w liście do kaznodziei Osiandera dawał wyraz swojej dezaprobacie. Natomiast szwajcarscy protestanci oświadczyli jasno, że „nawet gdyby Schem Hamephoras napisał pastor świń, a nie słynny pastor dusz, trudno byłoby mu wybaczyć”] sąsiadowały z autentycznym lękiem religijnym. Utwór swój kończył następującymi słowy:„ W tym miejscu zatrzymam się i nie chce już mieć do czynienia z Żydami, nie chcę już pisać o nich ani przeciwko nim. Dość już im się dostało. Jeżeli niektórzy z nich chcieliby się przechrzcić, niech Bóg będzie dla niech miłosierny (…)”. Obiecanki cacanki! Wiele listów świadczy o podejmowanych przez niego wysiłkach w celu wypędzenia Żydów lub przynajmniej pozbawienia przyznanych im przywilejów (powiodło mu się zresztą w Saksonii, Brandenburgii i na Śląsku). „ W istocie uczynił naszą sytuację niezwykle trudną!” zauważał w owym czasie Josel z Rosheim w swoich Memoires. A ostatnie jego kazanie, wygłoszone w rodzinnym mieście Eisleben na cztery dni przed śmiercią (18 lutego 1546) było w całości poświęcone zatwardziałym Żydom, których czym prędzej należałoby wypędzić ze wszystkich niemieckich ziem…Łatwo byłoby skomentować te obelgi w świetle tego, co wiemy o starzejącym się Lutrze, o jego rozgoryczeniu i wewnętrznych walkach, o halucynacjach, które sprawiały, że wszędzie doszukiwał się diabła, o jego nieustannej obsesji końca świata. Takie odniesienia, które przywoływaliśmy niejednokrotnie przy okazji innych proroków, byłyby w stosunku do niego jak najbardziej usprawiedliwione. Moglibyśmy jeszcze, odnosząc się do jego niepohamowanego języka, poruszyć kwestie psychopatologiczne, co jak się wydaje, byłoby jak najbardziej uzasadnione. Ojciec reformacji był także człowiekiem, który często posuwał się do bluźnierczych wypowiedzi, czego przykładem może być choćby następujące zdanie: „w pewnych chwilach, kiedy pojawiały się określone pokusy, nie wiedział już kto jest Bogiem, a kto diabłem, zastanawiał się też czy diabeł nie jest Bogiem!”; był również osobą, która przy innej okazji nazywała Boga nieskończonym głupcem (stultissimus), a religię chrześcijańską najbardziej dziwaczną ze wszystkich religii; on także któregoś dnia wykazywał, że Chrystus popełnił cudzołóstwo, a kiedy indziej znowu ogłosił zniesienie dziesięciorga przykazań. Można by określić go jako geniah1ą acz niezrównoważoną osobowość i doszukiwać się w jego przypadku zaskakujących odniesień do Freuda; warto również pamiętać o pełnych nienawiści wypowiedziach skierowanych przeciwko ulubionym wrogom – papieżom, które były jeszcze bardziej zjadliwe i obsceniczne od tego, co mówił na temat Żydów. Wszystko to jest prawdą, a tego rodzaju wybryki, skłonności czy wybuchy agresji wydają się, jak wspominaliśmy już wcześniej, doskonale współgrać z nienawiścią okazywaną narodowi wybranemu; osobowość ta jednak jest zbyt bogata i złożona, a piętno którym naznaczyła historię swego kraju i całą naszą Cywilizację zbyt głębokie, abyśmy mogli zadowolić się w tym przypadku prymitywną i jednostronną interpretacją ograniczoną jedynie do wymiaru indywidualnej psychologii.Przede wszystkim, jak wspominaliśmy, Luter nie zawsze był wrogiem Żydów. Na początku swojej działalności, w heroicznym okresie, w którym zbuntowany mnich niesiony i umacniany wiarą, stawiał czoło papieżowi i cesarzowi, wznosząc się na pewien czas na niebotyczne wyżyny całkowitej wolności, okazywał Żydom uczucia zupełnie innego rodzaju. Wdaje się, że przez chwilę wierzył, iż uda mu się przekonać ich do swojej sprawy i zdoła nawrócić na chrześcijaństwo biblijny lud. Nadzieja ta skłoniła go do napisania w roku 1523 pamfletu o znamiennym tytule: Das Jesus Christus ein geborenerJude sei [Jezus Chrystus urodził się Żydem]. To tekst misyjny, którego celem jest udowodnienie Żydom, że Chrystus jest prawdziwym Mesjaszem, w oparciu o egzegezę różnych fragmentów zaczerpniętych z Księgi Rodzaju i Księgi Daniela. Luter dodaje także komentarze na temat rozproszenia i niewoli Żydów. Autor współczuje Żydom i kpi sobie z ich wrogów: „Nasi imbecyle, papiści i biskupi, sofiści i mnisi, używali sobie na Żydach tak, że dobry chrześcijanin powinien starać się zostać Żydem. Gdybym był Żydem, wolałbym raczej stać się wieprzem niźli chrześcijaninem, widząc, jak te gamonie i skończone osły nauczają wiary chrześcijańskiej. Traktowali Żydów, jakby byli psami, a nie ludźmi; umieli ich tylko prześladować. Żydzi są podle krwi krewnymi, kuzynami i braćmi Naszego Pana: jeżeli możemy chlubić się Jego krwią i Jego ciałem, tym bardziej mogą to czynić Żydzi. Upraszam przeto mych drogich papistów, aby mnie traktowali jak Żyda, gdy zmęczą się traktowaniem mnie jako heretyka (…)”.„Dlatego też radzę traktować ich z uprzejmością: dopóki będziemy stosować gwałt i oskarżać ich o używanie krwi chrześcijańskiej do usuwania przykrego zapachu i nie wiem o jeszcze jakie inne bzdury, przeszkadzać im żyć i pracować wśród nas w naszej społeczności, i zmuszać ich do uprawiania lichwiarstwa, jakżeż mogą wyjść ku nam? Jeśli pragniemy im pomóc, koniecznie trzeba stosować wobec nich prawo miłości chrześcijańskiej, a nie prawo papistów. Trzeba nam przyjąć ich jak przyjaciół, dać żyć i pracować z nami, wtedy ich serca będą z nami (. ..)”.Kiedy staramy się zrozumieć dlaczego tak gwałtowny zwrot dokonał się w świadomości Lutra pomiędzy 1523 i 1543 rokiem, można na początek stwierdzić, że jego starania o pozyskanie sobie przychylności ze strony Żydów, nie skończyły się sukcesem; o ile bowiem odbyło się szereg dyskusji i rozmów z ich udziałem [Szczególnie podczas niezwykle istotnych dni, kiedy obradował sejm w Wormacji, w czasie którego dwóch Żydów odwiedziło go w zajeździe; jak się wydaje, nadzieja, jaką napawała ta wizyta, skłoniła Lutra do napisania pamfletu „Jezus Chrystus urodził się Żydem”], o tyle niewielu „przyszło do niego” i zgodziło się przyjąć chrzest, a spośród tych ostatnich większość wyrzekła się później nowo przyjętej wiary. „Jeżeli spotkam Żyda do ochrzczenia, zaprowadzę go na most na Łabie, zawieszę mu na szyi kamień i popchnę go do wody chrzcząc go w imię Abrahama! podśmiewał się w 1532 roku. Te kanalie kpią sobie z nas i naszej religii!” A kiedy pięć lat później niestrudzony Josel z Rosheim starał się interweniować u niego w sprawie wygnania Żydów z Saksonii, Luter odmówił przyjęcia go i podzielił się z nim na piśmie swoim rozczarowaniem: jego serce – jak wyznawał – zawsze przepełniały przychylne uczucia wobec Żydów, ale łagodność powinna posłużyć do ich nawrócenia, a nie do utwierdzania ich w błędach. Nieco później z Czech nadeszły wielce niepokojące wieści. Za namową Żydów, protestanci skłaniają się ku judaizmowi, świętują szabat, a niektórzy poddają się obrzezaniu. Wiadomości te bardzo mocno go poruszyły: od tej pory, w rozmowach, znacznie częściej porusza temat Żydów: „Mam nadzieję, że nigdy nie będę tak głupi, żeby się obrzezać! – wykrzyknął pewnego dnia. Lepiej by już było obciąć lewą pierś mojej Katarzynie i wszystkim kobietom”. Powstaje zaraz potem tekst zatytułowany Brief  D. Martin Luthers wieder die Sabbather an einen guten Freund, w którym podejmuje on polemikę z żydowskim prawem. 31 grudnia 1539 roku powiadamia swoich przyjaciół: „Nie potrafiłem nakłonić Żydów do przyjęcia naszej wiary; nasz Pan Jezus Chrystus również tego nie dokonał: ale mogę im zamknąć dziób, w taki sposób, że nie pozostanie im już nic innego jak leżeć plackiem na ziemi”. Trzy lata później, jak już się przekonaliśmy, jego plany zostały wprowadzone w życie.Takie były kolejne etapy jego przemiany. Z całą pewnością Żydzi głęboko rozczarowali Lutra. Ale było też i coś jeszcze: na przestrzeni wielu lat on także bardzo się zmienił.Rok 1521 od 1543 roku dzieli równie długi okres, jak ten, który oddziela marzenia od rzeczywistości. W tym właśnie okresie toczą się wojny rycerskie, mają miejsce krwawe powstania chłopskie, pojawiają się niezliczone sekty i herezje, tępione ogniem i mieczem, z jego, Lutra, aprobatą. Jego sukces sprawił, że on także zaczął zdawać sobie sprawę z niedoskonałości ludzkiej oraz własnej odpowiedzialności politycznej: zmuszony do dokonania wyboru, przyłącza się do możnych tego świata, do książąt, ponieważ od nich zależeć będzie przyszłość reformacji. W ten sposób cień pada na czystość jego doktryny: Luter musi sobie za wszelką cenę jakoś poradzić z całą krwią przelaną w jego imieniu, z wszystkimi tymi niezliczonymi zbrodniami. („Tynie uznajesz chłopów, ale oni ciebie uznają!” – napisał do niego Erazm). W związku z tym, niektóre aspekty jego myśli ewoluowały: wolności wewnętrznej przeciwstawia on niezmienny porządek rzeczy ustanowiony w świecie przez Boga; obowiązek posłuszeństwa wychodzi więc na pierwszy plan, a chrześcijanin musi być uległym i wiernym poddanym. W ten sposób, poprzez nieunikniony zwrot dialektyczny, doktryna całkowitej wolności prowadzi do całkowitego poddaństwa, a archanioł buntu przeistacza się w zgorzkniałego i despotycznego mieszczanina, obłożonego ekskomuniką, wygnanego z cesarstwa, zamkniętego na malutkim obszarze, gdzie pozostaje pod ochroną swojego księcia.W tych okolicznościach można sądzić, że niepowodzenie działań podjętych wobec Żydów dręczyło Lutra w tym większym stopniu, że jego odrzucenie przez Naród Wybrany było niczym symbol niezliczonych porażek i niepowodzeń, jakie naznaczyły ostatnie lata jego życia, za co winę zrzucał na diabła i na Żydów: Czyż nie czynił ich odpowiedzialnymi (nawet jeśli było to wypowiedziane w żartach) za przeziębienie; które w 1564 roku miało doprowadzić do jego śmierci po trzytygodniowej chorobie? Diabeł dręczył go jedynie w snach, podczas gdy Żydzi byli żywymi kozłami ofiarnymi, których miał pod ręką.Dodajmy, iż konsekwencje postawy przyjętej przez Lutra w „kwestii żydowskiej” okazały się niezliczone i nieobliczalne. Mniej może ze względu na bezpośredni skutek, jaki wywarły jego drapieżne teksty – ponieważ ich oddźwięk za jego życia był mimo wszystko ograniczony, a później, do czasów narodzin nazizmu trzymane były w ukryciu – ale bardziej ze względu na taką a nie inną wewnętrzną logikę niemieckiego luteranizmu. W swoistej polifonicznej nienawiści, jaką jest antysemityzm, motyw religijny oraz poszukiwanie uzasadnienia w wierze prowadziło do odrzucenia dzieł i tekstów, których pochodzenie było traktowane jako żydowskie (judischer Glauben), pisał Luter; przekonaliśmy się także, iż dla niego „wrogiem Chrystusa”jest „Żyd, który stara się być naprawdę Żydem”). Społeczny czynnik bezwarunkowego posłuszeństwa wobec władzy, w połączeniu z narodowym wieszczeniem – jako że ojciec reformacji wielokrotnie podkreślał, że zwraca się wyłącznie do Niemców – przygotował grunt pod nazistowską herezję, która ujawniła się cztery wieki później. W tym wszystkim żarliwa dusza Lutra dostrzegła ukryte aspiracje niemieckiego ludu inicjując proces stopniowego krystalizowania się zbiorowej świadomości. Najistotniejsze jest to, że „problem żydowski jest dla Lutra odwrotną stroną problemu Chrystusa”, jak przypomniał niedawno jeden z jego niemieckich komentatorów: Niepokojące zestawienie, które dla umysłów mniej wprawionych w rozróżnianiu dialektycznych subtelności, dla ludzi nawykłych do postrzegania kwestii moralnych w czerni i bieli, łączy się w nieunikniony sposób z przeciwstawianiem dobra i zła, Boga i diabła, z konsekwencjami, o których szeroko tutaj była mowa. „Jeżeli bycie dobrym chrześcijaninem polega na nienawiści do Żydów, to wszyscy jesteśmy dobrymi chrześcijanami”, jak napisał Erazm. Być może prawdziwy chrześcijanin, który wielbi swojego Boga tak, jak potrafił to czynić Luter, w końcu zaczyna nienawidzić Żydów całą duszą i zwalczać ich ze wszystkich sił?Należy jednak przy tym wszystkim pamiętać o panujących w tamtej epoce zwyczajach i obyczajach, a także o rzeczywistej roli Żydów i o stereotypach na ich temat. Dowiedzieliśmy się, jak sytuacja przedstawiała się zanim nastał Luter; spójrzmy teraz w jaki sposób kwestia ta przedstawiać się będzie po jego śmierci.” 
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo to się zwykle tak zaczyna – The Bumelants, Mieczysław Fogg

06 wrz
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS