RSS
 

Summer Love

29 sie

Polski western Piotra Uklańskiego, w którym pojawili się między innymi Bogusław Linda, Katarzyna Figura, znakomity Karel Roden i Val Kilmer w roli trupa. Niezwykłe dzieło. Pierwszy film pełnometrażowy artysty, który mieszka w Stanach Zjednoczonych od początku lat 90.
Jeden z dziwniejszych filmów, jakie ostatnio widziałem. Ni to groteska, ni to prześmiewcze względem westernów dzieło. Trochę jakby wyśmianie polskiego ciążenia ku Zachodowi, sugerowania się Zachodem. Pod względem intelektualnym i, rzekłbyś, duchowym, Polacy z marazmu lat 90., kiedy jeden ośrodek myślenia miał duży wpływ na wyobraźnię Polaków (ale nie monopol, jak chcą niektórzy), wyszli. Zachód już nie jest mityczny. Coraz więcej Polaków widziało plusy i minusy pędzącego kapitalizmu, film Uklańskiego jest więc trochę spóźniony. To taka trochę trawestacja filmu z czasów PRL-u o tytule „Karate po polsku”. Oglądamy tamten film z uśmiechem na twarzy, może trochę z rzewnym sentymentalizmem. Uklański jest ostrzejszy, ale też zabawny – celowo, w odróżnieniu od polskiego karateki rewolwerowcy Uklańskiego to postaci cokolwiek tragiczne.
Szeryf, który mieszka w miasteczku z trzech budynków (i szaletu) się składającego dni spędza w saloonie, gdzie miejscowa gawiedź leje go po gębie (szeryf ma zakryte oczy). Kogo zaczerwieni krew z szeryfowych ust ten przegrywa. W tej roli znakomity Bogusław Linda, który w kaburze zamiast rewolweru ma oczywiście flaszkę whiskey (swoją drogą podejrzanie jasnej, u Uklańskiego wygląda raczej na samogon). Katarzyna Figura, żona (?) szeryfa, oddaje się od razu Rodenowi, tajemniczemu rewolwerowcowi, który przybywa do miasteczka po nagrodę (przywozi z sobą właśnie trupa, w tej roli fantastyczny Val Kilmer). Nie ma tu bohaterszczyzny czy niesamowitych pojedynków najszybszych zabójców. Tropienie zbiegłego Rodena czy próba zabicia go w komicznej scenie rozbrojenia nie tylko budzą szczerą radość widza, ale także troszkę martwią – to tak zrobilibyśmy polski western? Wyglądałby jak angielski w wykonaniu polskich aktorów, słowa wypowiadane koślawo, niewyraźnie, czasem niezrozumiale. Fakt, że Uklański zdecydował się na angielski też ma duże znaczenie. Czy to obraz Polaków czy może Polacy w jakimś krzywym i przybrudzonym zwierciadle, to dyskusja dla antagonistów z „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, film natomiast oryginalny, ciekawy, dodatkowo wsparty świetną muzyką Indii Czajkowskiej.


 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS