RSS
 

Witkacy się nie zabił

26 sie

Część rozmowy z Jackiem Koprowiczem, która opublikowana została w „Dużym Formacie”, reporterskim dodatku do „Gazety Wyborczej” z dnia 25 sierpnia.

W latach 80. w Zespole „Tor” Krzysztofa
Zanussiego nakręcił pan trzy filmy: „Przeznaczenie”, „Medium” i
„Alchemika”. Po latach wraca pan z nowym projektem – „Mistyfikacją”. O
czym to będzie?

- Od dawna jestem zafascynowany
Witkacym. Zaraz po „Przeznaczeniu”, o Kazimierzu Przerwie-Tetmajerze,
miałem robić film o Witkacym. Ale ponieważ już pierwsza scena była,
delikatnie mówiąc, skandaliczna, od razu mi powiedziano, żebym dał
sobie spokój. Scenariusz zaczynał się od zabawy między Witkacym, jego
narzeczoną Janczewską i Szymanowskim. Witkacy wystawił Janczewską
Szymanowskiemu, a ta dowiedziała się, że między Witkacym i mającym
homoseksualne predyspozycje Szymanowskim także istnieje intymna więź.
Bo Witkacy, z ciekawości, musiał dotknąć wszystkiego.

Potem
Witkacy cynicznie wyrzucał Janczewskiej zdradę z Szymanowskim. I
zapowiedział, że idzie się zabić w góry. Tymczasem ukrył się z
Szymanowskim w pensjonacie matki, gdzie przez trzy dni pili i zabawiali
się z panienkami. Ponieważ Staś nie wracał, Janczewska, przekonana o
jego śmierci, trzeciego dnia sama poszła w Tatry i strzeliła sobie w
głowę.

Do Witkacego próbowałem wrócić w roku 1988, gdy odbyła
się słynna ekshumacja jego zwłok, które ostatecznie okazały się
prochami 30-letniej ukraińskiej kobiety. Autentyczność szczątków musiał
potwierdzić ktoś z rodziny. Ministerstwo Kultury zwróciło się o to do
kuzyna z linii brata ojca Witkacego – wówczas znanego śpiewaka
operowego. On się od razu zorientował, że to nie Witkacy, ale zagrożono
mu, że jeżeli nie podpisze, że to jednak Witkacy, to więcej nie
zaśpiewa. No i podpisał.

Dlatego w Zakopanem, w grobie matki
Witkacego, złożono szczątki Ukrainki. Wtedy zacząłem interesować się
osobą, która była z Witkacym do 17 września 1939 roku – jego muzą i
ostatnią wielką miłością Czesławą Oknińską.

Wtedy mieli popełnić samobójstwo, jednak muza przeżyła.

-
Tak, ale w tej historii istnieje luka. Dlatego na użytek filmu można
stworzyć rzeczywistość mityczną. Domniemywać, co tak naprawdę się wtedy
wydarzyło. W 1939 roku Witkacy był człowiekiem zniszczonym – chorował
na wątrobę, nerki, był otyły, nie miał zębów. Uciekając na wschód,
Witkacy i Oknińska dotarli na Polesie, do miejscowości, która nazywa
się dziś Wielkie Jeziora. Zamieszkali w domu rodziny nauczycielskiej,
fanów Witkiewicza. Ci byli gotowi zrobić dla niego wszystko. 17
września Witkacy, dowiedziawszy się o wkroczeniu wojsk sowieckich,
postanawia odebrać sobie życie. Wraz z Oknińską, która też zamierza
popełnić samobójstwo, wyrusza na wielokilometrowy spacer w głąb lasu.
Oknińska wraca z niego sama. Twierdzi, że zwymiotowała środki nasenne,
które połknęła, bo popiła je wodą z kałuży. Jest w malignie, budzi się
dopiero dwa czy trzy dni później. Wtedy jest już po pogrzebie
Witkacego. Oknińska nigdy nie widziała zwłok. Raz twierdzi, że była
świadkiem tego, jak Witkacy poderżnął sobie żyły. Innym razem
zaprzecza. Wielokrotnie zmienia zeznania na ten temat. Jedno jest
pewne: gdy odkopano grób Witkacego, w trumnie nie było jego ciała.
Czyżby kopano w niewłaściwym miejscu? A może…?

Przyjmuję w scenariuszu, że samobójstwo Witkacego to mistyfikacja.

putBan(62);

Co jeszcze na to wskazuje?

-
W latach 50. pojawia się pierwsza kartka pocztowa, którą Witkacy wysyła
do Zuzy, swojej kochanki z Zakopanego, narzeczonej fryzjera. Gdy
Witkacy ją uwiódł, fryzjer biegł za nim z brzytwą, żeby pozbawić go
męskości. Kartka sprawia, że Zuza zastanawia się, czy Witkacy żyje i
ukrywa się u Oknińskiej. Na kartce jest napisane: „Ratuj, błagam cię,
jestem u kresu”. Po paru latach pojawia się następna kartka, i kolejna.
Wtedy jeszcze nikt nie wie, że Witkacy antydatował kartki. Przekazywał
je przyjaciołom w formie rozkazu – rozerwać kopertę, w środku jest
kartka, masz ją wrzucić do skrzynki w określonym roku. Podobno są
kartki Witkacego do wysłania w 2000 którymś roku.

Więcej dowiedziałem się po spotkaniu z historykiem z IPN. Rozmawialiśmy o śmierci pisarza Jerzego Zawieyskiego.

Zawieyski w kwietniu 1968 roku wystąpił w Sejmie w obronie wieców studenckich.

-
SB zaczęła go inwigilować. Zawieyski od 30 lat był związany ze
Stanisławem Trębaczkiewiczem. SB robi im intymne zdjęcia, które wysyła
Zawieyskiemu. Gdy otwiera przesyłkę na poczcie, dostaje wylewu.
Zabierają go do lecznicy rządowej, nieprzytomnego i sparaliżowanego.
Mimo to, ma potem dość sił, by przejść 100 metrów do toalety, otworzyć
okno i skoczyć z trzeciego piętra.

Podobno człowiek z IV
Departamentu, śledząc Zawieyskiego w Zakopanem, spotkał się z Zuzą,
która pokazała mu kartkę od Witkacego. SB postanowiła to wykorzystać.
Mieli problem, bo lekarz, który powinien potwierdzić, że Zawieyski
popełnił samobójstwo, odmówił i uciekł do Austrii. Więc gdyby udało im
się udowodnić, że żyje ich słynny wróg – Witkacy – mogliby odwrócić
uwagę opinii publicznej od Zawieyskiego. Tak zaczyna się operacja
„Metresa”. Agent prowadzący sprawę ma coraz więcej dowodów na to, że
Witkacy żyje i ukrywa się u Oknińskiej. Zaczyna ją śledzić. Oknińska
idzie do dentysty Witkacego, nazwanego przez twórcę „Szewców” von
Piegiem. Von Pieg opłacany obrazami leczył mu zęby. Zrobił mu też
sztuczną szczękę, ale Witkacy nie zdążył jej odebrać przed opuszczeniem
Warszawy, we wrześniu 1939 roku. Nieoczekiwanie po wojnie u dentysty
zjawia się Oknińska i odbiera sztuczną szczękę Witkacego. Pytanie: po
co człowiekowi, który nie żyje, sztuczna szczęka?

Kolejny trop.
Oknińska sprzedaje w Desie swoje portrety. Potrzebuje pieniędzy, bo
chce zamienić mieszkanie na większe. Agent zauważa, że na portretach
60-letnia Oknińska wygląda na 35 lat. Tak jest też w rzeczywistości.
Problem w tym, że te portrety spłonęły w mieszkaniu Oknińskiej w czasie
Powstania Warszawskiego. Agent podejrzewa, że nowe wersje Witkacy
maluje w latach 60. i antydatuje je na lata 30.

Nadmierne
zaangażowanie w sprawę Witkacego okazuje się dla agenta tragiczne -
zostaje wylany ze służby i uznany za szaleńca. Wraca po latach jako
najwybitniejszy specjalista od Witkacego. To on jest bohaterem filmu
mającego formę śledztwa. Agenta zagra Maciek Stuhr, Jerzy Stuhr będzie
Witkacym. Mam nadzieję, że zdjęcia zacznę wiosną 2009 roku. Film
wyprodukuje Yeti Films Piotra Mularuka. To oni robili „Nocną straż”
Greenawaya i „Wichry Kołymy” z Emily Watson. Scenariusz ma dobre
recenzje. Sławomir Jóźwik, szef telewizyjnej Agencji Filmowej, jest nam
przychylny. Jeśli TVP da pieniądze, powstanie film kinowy i
czterogodzinny serial.”

Całość pod adresem:
http://wyborcza.pl/1,75480,5622181,Witkacy_sie_nie_zabil.html

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS