RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2008

Franek Kimono – King Bruce Lee Karate Mistrz

24 lip

Najbardziej waleczny eunuch PRL-u. Najbardziej męski i zmysłowy z głosów Polski socjalistycznej. I początek – tak, męski początek. Każdy mężczyzna podczas słuchania tej piosenki może przez chwilę poczuć się jak KING BRUCE LEE KARATE MISTRZ. To lekarstwo na kryzys wieku średniego, na impotencję, na nieśmiałość względem kobiet, na brak samoakceptacji. To taki nasz komunistyczny Prozac, tylko że działający. Prawdziwa rewolucja dokonała się u nas – w najweselszym baraku obozu socjalistycznego. Dlaczego? Z wielu powodów. To Polska wydała na świat Zawiszę Czarnego i Mariusza Pudzianowskiego. Sukcesy Małysza to tylko chwilowe zachwianie testosteronu narodowego. Każdy przecież wie, że takie chucherko, do tego luter!, nie może reprezentować naszych słowiańskich genów! Dzisiaj Polska jest pod znakiem Pudziana, wcześniej – Gołoty. Czeka nas świetlana, męska przyszłość.


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rumcajs. I nie ma chuja we wsi.

21 lip
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedziela, 20 lipca 2008 roku.

21 lip

I jest też filmik:


 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Starting Out in the Evening

18 lip

Drugi film Andrew Wagnera jest wspaniały i spokojny. Prawdopodobnie przewidywalny, może trochę zbyt sentymentalny. Mam ten problem z filmami czy w ogóle sztuką, która mnie zachwyca – w jej obliczu nie mogę być obiektywny. Jak coś, co kocham – przedstawiam w piękniejszych barwach – tak jak sam to czuję, chociaż widzę inaczej.
Dwudziestopięcioletnia studentka pisze swoją pracę magisterską na świetnym uniwersytecie Browna na temat pisarza, Leonarda Schillera. Starszy od niej co najmniej o pięć dekad, Schiller jest stereotypowym, staroświeckim profesorem, który wspaniale się wysławia i nosi krawat w domu.
Ten zapomniany autor jest fascynacją młodej Heather, która oczywiście nazbyt optymistycznie twierdzi, że doprowadzi do ponownego odkrycia jego twórczości. Po jakimś czasie, kiedy w końcu, z trudem, przełamuje jego największy lęk, dochodzi nawet do spięcia erotycznego, ale ma ono małe znaczenie dla fabuły.
Film Wagnera opowiada o ludziach, dla których oszukiwanie siebie staje się sposobem na przetrwanie. Profesor Schillerw książkach zaklął swoje wspaniałe małżeństwo, „state-of-the-art”, jak się o nim wyraża. Utrwalił swoje piękne wyobrażenia i to prawda z przeszłości najbardziej go krępuje. Sam siebie przed tą prawdą broni – dlatego po śmierci żony jego następne książki są mniej sentymentalne i osobiste, a bardziej skupione na szerszych problemach. Córka Schillera oszukuje się, bo kocha mężczyznę, który nie może jej dać tego, czego ta najbardziej pragnie. Najpierw chowa problem z tyłu głowy, potem on wraca. Miłość, jak mówi, nie może istnieć nawet tylko pod jednym warunkiem, jaki mężczyzna stawia jej dla dobra związku.
W tym wszystkim fascynacje Heather (która nie tylko z wyglądu przypomina mi pewną redaktorkę) są czyste, albo takimi się wydają. Ona chce poznać prawdę o nim, by napisać świetną pracę. Ona stale weryfikuje swoje fascynacje, najmocniej stąpa po ziemi. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego o wiele starszy Schiller tak ją pociągał, nawet do erotycznych zakusów. Nie jest chyba na tyle zafiksowana, by robić to z czystego idealizowania. Może jednak i ona z początku sądzi, że może stworzyć trwały i pełny związek z osobą w jego wieku? Może ona w tym względzie siebie oszukuje? Nie wiem.
Postać Schillera jest bardzo standardowa, czasem do niewiarygodności – ale nie obawiałbym się o jego siłę w filmie. Frank Langella tworzy fantastyczną kreację, on ją włąśnie uwiarygodnił. To najlepsza rola, w jakiej widziałem starzejącego się już aktora. Niektórzy mogli go słyszeć ostatnio w Filharmonii Łódzkiej, która nadaje na żywo koncerty z Metropolitan Opera, gdzie Langella jest narratorem. Wracając jednak do aktora – bardzo rozpoznawalna twarz, która dotychczas wcale nie zapadała w pamięć. Jego występ jest bardzo mocną stroną filmu.
Jak pisałem, to film spokojny, powolny. Bez niepotrzebnych uderzeń, bez nagłych zwrotów akcji. Po kolei, solidnie i po utartej ścieżce reżyser pokazuje nam historię czwórki ludzi i konfrontacji ich pragnień z pragnieniami innych ludzi. Warto otworzyć oczy, tym bardziej, że oszukiwanie samego siebie nie jest możliwe. Nie łatwo wyjść naprzeciw temu, czego sami sobie nie chcemy dopowiedzieć. Może czasem warto po prostu obejrzeć film i trochę z niego przejąć na własny użytek?


 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wracam i do Floreza i do Rigoletta.

17 lip

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ucz!

14 lip

Walecki i Kwaśniewski

„Tak więc mną pokierowałeś, że postanowiłem udać się do Rzymu i nauczać tam tego samego, czego uczyłem studentów w Kartaginie. W tych wyznaniach przed Tobą nie pominę milczeniem, jak doszedłem do owego przekonania, bo również w takich sprawach trzeba rozważać i sławić najgłębsze Twoje tajemnice i stale czujną opiekę Twego miłosierdzia nad nami. Nie dlatego chciałem wędrować do Rzymu, że przyjaciele, którzy mnie do tego nakłaniali, obiecywali mi tam wyższe zarobki i większe zaszczyty. Oczywiście, również te względy odgrywały niejaką rolę. Głównym jednak i niemal jedynym motywem było to, że w Rzymie, jak słyszałem, studenci zachowywali się spokojniej. Poddani byli surowszej dyscyplinie i nie pozwalano im wdzierać się bezczelnie i niespodziewanie do sal wykładowych tych nauczycieli, którym wcale nie podlegali. W ogóle nie wolno im było wchodzić bez pozwolenia nauczyciela. W Kartaginie zaś panuje ohydna samowola uczniów. Wpadają do sali gwałtem jak szaleńcy i niweczą porządek, jaki każdy nauczyciel ustalił dla dobra studentów. Z czystej głupoty dopuszczają się wielu czynów, które byłyby karalne, gdyby tych młodzieńców nie osłaniał obyczaj.”
Św. Augustyn, Wyznania, Kraków 2007, tłum. Z. Kubiak, V 8.


 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sprawa Jana Falkenberga i jego „Satyry” na soborze w Konstancji.

14 lip

Nicolas Bataille i Robert Poinçon tworzą „Apokalipsę z Angers” między 1375 a 1382 rokiem.
Z Apokalipsy św. Jana:
A kiedy ujrzał Smok, że został strącony na ziemię,
    począł ścigać
Niewiastę, która porodziła Mężczyznę.
 I
dano Niewieście dwa skrzydła orła wielkiego,
    by na pustynię leciała na
swoje miejsce,
    gdzie jest żywiona przez czas i czasy, i połowę czasu,

    z dala od Węża.

W atmosferze
ostrych polemik wypłynęła sprawa Satyry Jana Falkenberga. Był to
paszkwil polityczny zatytułowany Satyra przeciw herezjom i innym niegodziwościom
Polaków i ich króla Jagiełły. W treści pokrywała się z jego wcześniejszym
traktatem, ale sformułowania były jeszcze ostrzejsze, a satyra miała szerszy
zasięg oddziaływania społecznego. Satyra rozpoczynała się od stwierdzenia, że
Polacy są bałwochwalcami i służą swemu bożkowi Jagielle, który jest tyranem zasługującym
na śmierć. Polacy są obrzydliwymi heretykami, odstępcami od wiary i kto będzie
z nimi walczył, zasłuży na żywot wieczny. Herezja objęła cały naród polski,
który by należało wytępić w całości, na szubienicach powywieszać, a więc ten,
kto może zniszczyć Polaków i Jagiełłę a tego nie czyni, popełnia grzech śmiertelny.

Na soborze wybuchł
skandal. Biskupi polscy oskarżyli Falkenberga o herezję, co Paweł Włodkowic udowadniał
oddzielnym pismem zwanym od pierwszych słów Iste tractatus (Ten traktat). Sobór
przekazał sprawę komisji do spraw wiary, a autor satyry został uwięziony. W tym
czasie wpłynęły do soboru listy Jagiełły z doniesieniami o nawróceniu Żmudzi,
które rozsławiły imię Polski, a zarazem zadawały kłam oskarżeniom Falkenberga i
Krzyżaków.

Delegaci polscy dążyli
do tego, aby komisja do spraw wiary potępiła satyrę i uznała ją za heretycką.
Szło tu o coś więcej niż o potępienie jednego pisma. Uznanie „Satyry”
za heretycką oznaczało bowiem potępienie metod stosowanych przez Zakon i
uznanie słuszności głoszonej przez Pawła Włodkowica doktryny misji i stosunku
do pogan.

Po długich i
burzliwych dyskusjach w komisji do spraw wiary przygotowano dwa orzeczenia.
Zredagowane przez Piotra z Ailly, uznawało, że paszkwil zawiera twierdzenie co
do wiary i obyczajów błędne, skandaliczne i buntownicze, okrutne,
niesprawiedliwe, niegodziwe
i obraźliwe dla uszu pobożnych. Główną
konkluzję Satyry uznano za heretycką, pozostałe za trącące herezją.
Proponowano ukaranie autora, aby zachowana została cześć należna
wierze katolickiej oraz honor króla i królestwa Polski, które jest godnym członkiem
walczącego Kościoła.

Drugie orzeczenie,
zredagowane przez Franciszka Zabarelle, było podobne w treści, ale nie zawierało
zarzutu herezji. Po dyskusji komisja przedłożyła pod obrady nacji projekt
pierwszy.

Najburzliwsze były
obrady nacji francuskiej, gdyż potępienie i uznanie za heretycką Satyry oznaczało
zarazem potępienie traktatu Jana Petita o dopuszczalności tyranobójstwa. Sprawa
ta znajdowała się również w komisji do spraw wiary, a stronnictwo burgundzkie
wspierało tezy Petita, już dawniej potępione na synodzie w Paryżu, od którego
to wyroku Burgundczycy apelowali do soboru. Na posiedzeniu nacji francuskiej
byli obecni Mikołaj Trąba, Jakub z Korzkwi, Paweł Włodkowic i Piotr Wolfram. W
końcu w lipcu 1417 r. nacja francuska większością głosów przyjęła uchwałę w myśl
wniosku komisji. Pozostałe nacje podobne uchwały przyjęły już wcześniej. Pod
plenarne obrady soboru sprawa nie została wniesiona. Wciąż wynajdywano nowe
preteksty, aby rzecz odwlec. Ostatecznie postanowiono czekać do wyboru papieża.

W tym czasie Paweł
Włodkowi c ogłosił następny traktat zaczynający się od słów Quoniam error, w
którym podjął polemikę ze swymi przeciwnikami. Podtrzymał swe tezy oraz podkreślił,
że „błąd nie odpierany zyskuje aprobatę, a prawda nie broniona zostaje
zgnieciona”. Pierwsze zdanie tego traktatu brzmi: Ponieważ błąd,
któremu się nie przeciwstawia otrzymuje
aprobatę, a prawda, której się
bynajmniej nie broni, zostaje
zwyciężona, dlatego celem zbicia pewnych
pism, nie tylko
błędnych co do prawa i pod kątem widzenia moralności,
ale
nawet ( … ) wrogich prawdzie katolickiej (… )

Autor przedstawił
w nim fakty, a ich interpretację pozostawił do rozstrzygnięcia papieżowi i
soborowi.

Wybór papieża
skomplikował sytuację polskiej delegacji, tym bardziej, że Jagiełło natychmiast
przysłał pismo obediencyjne i dał swym delegatom instrukcję przekazania sporu z
Zakonem papieżowi lub cesarzowi. Sobór został więc wyłączony. Tymczasem Polacy
mogli liczyć jedynie na pomyślne orzeczenie właśnie soboru. Papież chciał jak
najszybciej zakończyć sobór i odbudować pełnię władzy papieskiej. Stronnictwo
burgundzkie nalegało na powtórne rozpatrzenie sprawy Satyry Falkenberga;
Polacy natomiast żądali, aby sprawa została wniesiona na plenarne posiedzenie
soboru i ostatecznie załatwiona. Papież zwlekał i do dnia zamknięcia soboru nie
poruszano tej kwestii. Istniało niebezpieczeństwo, że Satyra nie
zostanie potępiona, a tym samym głoszone przez jej autora poglądy – przeciwne
tezom Włodkowica – pozostaną w mocy.

 W tej sytuacji doszło do głośnego incydentu. W
dniu zamknięcia soboru, na ostatnim jego posiedzeniu Kasper z Perugii w imieniu
poselstwa polskiego zażądał potępienia Satyry, gdyż w przeciwnym wypadku
sobór nie spełni swego głównego zadania, jakim jest wytępienie herezji. Zapowiedział,
że jeżeli Satyra nie zostanie potępiona przed zakończeniem soboru,
Polacy odwołają się do następnego soboru. Papież odpowiedział, że zatwierdzi tylko
to, co zostało uchwalone na plenarnych posiedzeniach soboru. Wtedy Paweł Włodkowic
powstał, aby złożyć dodatkowe wyjaśnienie, lecz papież pod groźbą klątwy nakazał
mu milczenie. Wyjaśnienia Włodkowica złożono na piśmie i dopilnowano, aby zostały
włączone do protokołu z posiedzenia. Sobór został zamknięty.

W parę dni później,
1 maja 1418 r. delegaci Polski wręczyli papieżowi tekst swej apelacji, a 9 maja
na posiedzeniu konsystorza papieskiego w obecności Zygmunta Luksemburskiego
doszło do ostrego starcia delegatów polskich z papieżem, który zażądał
wycofania apelacji, grożąc biskupom polskim procesem o złamanie posłuszeństwa. W
obronie stanowiska Polaków wystąpił czeski profesor Maurycy Rvaczka. Polacy
kierując się zasadą wyższości soboru nad papieżem, apelację utrzymali. W tej sytuacji
papież powołał komisję kardynałów, która 14 maja wydała orzeczenie potępiające Satyrę.
Nakazano, aby została stargana, podeptana nogami jako pismo błędne przeciw
dobrym obyczajom, gorszące i buntownicze.
Nie potępiono jej natomiast jako
heretyckiej, pozostawiając rozpatrzenie tych zarzutów w późniejszym
terminie. Falkenberg do czasu ostatecznego wyroku miał pozostać więźniem papieskim.

 Epilog sprawy Falkenberga miał miejsce w 1421 r.
w Rzymie, kiedy w obecności Andrzeja Łaskarza i Pawła Włodkowica Jan Falkenberg
odwołał swe tezy. Dopiero wtedy, jak przyjmuje większość uczonych, król polski wycofał
apelację. W każdym razie w 1425 r. papież Marcin V chwalił Jagiełłę za odstąpienie
od apelacji, bo nie ma na ziemi wyższej władzy, do której by się można
było odwołać
od biskupa rzymskiego.

Jadwiga Krzyżaniakowa, Koncyliaryści, heretycy i schizmatycy  w państwie pierwszych Jagiellonów, Kraków 1989.

 

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bronisław Geremek

13 lip
Bronisław Geremek nie żyje
(miał dość krótką szyję)

Geremek miał wypadek
znalazł go w terenie
sprzedawca czekoladek

Bronisław Geremek umarł
myłem wtedy zęby
wycierałem twarz

Geremka już nie ma
relacja ziemia-ziemia

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Fredrika Stahl – Oh Sunny Sunny Day

12 lip

Młodziutka, rocznik 1984.


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Znajdź dwie różnice.

12 lip

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS