RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2008

Tricky – Evolution Revolution Love

31 lip

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

An American Crime

31 lip

„An American Crime” to film przerażający. Tytuł jest próbą opowiedzenia czegoś o Stanach w latach 60-tych, ale sądzę, że jest dość nieuczciwy w swoim oskarżeniu.
Film opowiada o wydarzeniach, które miały miejsce w lipcu, sierpniu i październiku 1965 roku. Mieszkająca w Indianapolis Gertrude Braniszewski, samotna matka wychowująca szóstkę swoich dzieci, za 20 dolarów tygodniowo godzi się na przetrzymanie na jakiś czas Sylvii Likens i jej młodszej siostry. Ich rodzice muszą na jakiś czas wyjechać, zostawiają więc córki u dopiero co poznanej kobiety.
Braniszewski to osoba niestabilna emocjonalnie, socjopatka, która już przed wydarzeniami pokazywanymi w filmie była agresywna.
Kiedy z powodu wielu kłamstw, kłamstewek, pomyłek czy niedopowiedzeń Gertrude zaczyna nienawidzić Sylvię, zaczyna także ją torturować – bić, przypalać papierosami. Zamyka ją w piwnicy, gdzie Sylvia przez kilka tygodni będzie pośmiewiskiem dzieciaków z okolicznych domów. Przychodzą, żeby ją bić, kopać, przypalać. Kto to nazwał zwyczajnym złem? Sytuacja tych dzieci przypomina albo „Władcę much”, albo nawet przemoc rodzącą się podczas wojen – zdziczenie. Kiedy oglądam podobne filmy czy czytam książki o takiej tematyce robię to z przestrachem dlatego właśnie, że sam pewności mieć nie mogę co do swoich zachowań. Jednak kiedy patrzyłem na to, jak traktuje się Sylvię – ogarniało mnie znaczne wkurwienie – jak to możliwe? I to jeszcze historia oparta na faktach. W końcu Sylvia ginie.


Gertrude Braniszewski
Reżyser Tommy O’Haver bardzo wnikliwie pokazuje dlaczego Sylvia znalazła się tak tragicznej sytuacji. Kiedy córka Braniszewski zaczyna być o nią zazdrosna, kłamie matce o rzekomym zachowaniu Sylvii. To, jak reżyser przedstawia rodzące się zło, żeby nazwać to patetyczne, zadziwia. Delikatnie, po cichu, bardzo konsekwentnie pokazuje pociąg pędzący ku przepraści. Krótkimi scenkami, jak ta, w której sąsiadka Braniszewski ignoruje okrzyk bólu dochodzący z domu morderczyni, pokazuje klimat niemałego w końcu miasta w tzw. pasie biblijnym w Stanach Zjednoczonych. Wydaje się, że nie ma tu niepotrzebnych scen – układanka jest logicznie w całość zbierana. Widz nie ma wątpliwości do czego to prowadzi i dlaczego tam prowadzi.
Na dużą pochwałę zasługuje świetna gra młodziutkiej Ellen Page, którą znamy już z filmu pt. „Juno”. Postać Sylvii jest jakby negatywem Juno – tamta była wygadana, radziła sobie bardzo dobrze z trudną sytuacją. Sylvia jest cicha, małomówna, trochę zażenowana tym, że istnieje. To pogłębia się za każdym razem, kiedy wraca do domu, w którym czeka na nią Gertrude.
Film warto zobaczyć. Warto dowiedzieć się, jak to możliwe, że ludzie wyrzucają nowonarodzonych za okno, dlaczego tłuką dzieci do nieprzytomności – albo raczej dowiedzieć się, że pewności mieć nie sposób. Chciała to jakoś ogarnąć Arendt, ale czy do końca się jej udało?
Jedno szczególnie mnie przeraziło, kiedy oglądałem „An American Crime”. Łatwo się utożsamić z Sylvią, współczuć jej i fakt, że była praktycznie całkowicie bezbronna, przymuszona do mieszkania we wrogim domu działa szczególnie przygnębiająco na moją psychikę. Bez żadnej pomocy, w beznadziejnej sytuacji. I nikt nic nie zrobi, bo ci, co wiedzą o jej sytuacji – sami ją dręczą. Bo to zabawne.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

H. R. Giger – Hommage a Bocklin, 1977

31 lip
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

!

31 lip
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lady Sovereign – Those Were The Days

30 lip

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bo lubię, jak tekst ma głębię!

29 lip
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lata 70., PRL

28 lip

Ogromnie mnie to zdjęcie ucieszyło. Jest jak najlepsza liryka. Pokazuje jak mało który wiersz człowieczeństwo, które chce ujść z ciała. Inaczej nawet – pokazuje, że dusza uwięziona w ciele potrafi się mu przeciwstawić. Bo czym innym jest mina tego mężczyzny, który tak bardzo nie pasuje do kolejki ze świecącymi nutkami, które znajdują się na pojeździe? To jest ta siła, która kazała Kolumbowi odkrywać drogę do Indii, to jest przygoda, które kierowała Vasco da Gamę. Wszystko złapane w jednym momencie, w jednym człowieku w komunistycznej Polsce lat 70. Jeśli nie wierzycie, zobaczcie – tak, tu jest ta dusza czy to wnętrze, którego szukacie w melancholijnym czy lekko depresyjnym nastroju. Tak, to jest lustro, w którym znajdziecie i swoją zagubioną w szarości tożsamość.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tracąc szeregowego Dwyera

28 lip

Tekst jest wzięty z weekendowego dodatku do „Rzeczpospolitej” (26-7 lipca 2008 r.), pt. „The New York Times” (to, oczywiście, kilka ciekawszych artykułów „globalnych” z tego najbardziej znanego amerykańskiego dziennika). Autorem tekstu jest Lawrence Downes, niedoskonale przetłumaczył pasta w gorącą sobotę tego weekendu, popijając kawę w krakowskiej „Loży”.

„   Jedno zdjęcie, zrobione w 2003 roku, pokazuje wszystko to, w co Amerykanie chcieli wierzyć po inwazji na Irak w pierwszych dniach trwania tej wojny. Szeregowy Joseph Dwyer, wojskowy medyk, którego oddział przedzierał się wzdłuż Eufratu w stronę Bagdadu, niesie rannego chłopca. Dziecko jest półnagie i przestraszone, ale ufne. Twarz Dwyera jest skupiona, ale spokojna.
   Jeśli istnieją zdjęcia lepiej pokazujące siłę i bezinteresowność amerykańskiego żołnierza – musiałem o nich nie słyszeć. Łatwo zrozumieć dlaczego gazety i magazyny w całym kraju drukowały to zdjęcie, czyniąc z Dwyera bohatera – w czasie, kiedy wojna w Iraku była tryumfalną opowieścią o wyzwoleniu.
   Ta historia, oczywiście, ma złe zakończenie, a góra żalu rośnie: Dwyer zmarł ostatniego miesiąca w Pólnocnej Karolinie. Miał 31 lat i był bardzo chory. Przez lata brał udział w leczeniu stresu post-traumatycznego i w terapiach uzależnień.
Ukazywały mu się przerażające zwidy i miewał ataki gniewu. Żona opuściła go, by ratować siebie i ich córkę. Kiedy 28 czerwca policja dzwoniła do jego mieszkania, był sam. Włamano się do pomieszczenia, gdzie znaleziono go umierającego w otoczeniu pustych butelek i puszek po detergencie do czyszczenia, który, według znajomych, wdychał by uśmieżyć ból.
   Dwiema najlepszymi przyjaciółkami Dwyera były Angela Minor i Dionne Knapp, medycy w force Bliss, niedaleko El Paso w Teksasie.
Przez jakiś czas byli nierozłączną grupą, która razem pracowała, jadła i wychodziła do kina.
Joseph był twardy – twierdzi Minor. To facet, który zmieni olej w twoim samochodzie, nieproszony sprawdzi stan opon i odwiezie cię do domu o 3 nad ranem, jeśli twoje auto nawali.
   Knapp mówi, że dla jej syna, Justina (który miał kłopoty w przedszkolu) był jak wuj. Justin promieniał za każdym razem, kiedy widział Dwyera.
   Gdy Knapp miano wysłać do Iraku, Dwyer zgłosił się na jej miejsce, ponieważ była samotną matką. On sam nie miał wtedy dzieci, poza tym zaciągnął się do armii po 11 września właśnie żeby walczyć. Pojechał i zaskoczył wszystkich swoim zdjęciem w telewizji i wszystkich gazetach.
   Kilka miesięcy później wrócił do domu. Onieśmielał go status gwiazdy. Był wychudzony i nieswój. Mino mówi, że był przestraszony, ale Knapp uważa, że to raczej były objawy paranoi.
Podobieństwo El Paso do Iraku nie pomagało. Pewnego razu rozbił samochód, ponieważ sądził, że pudło, które zobaczył na ulicy zawiera w sobie bombę. Nie mógł więcej chodzić do kina – obawiał się zbyt wielu ludzi.
   Uważał, że Irakijczycy przylecą po niego. Dzwonił do Angeli i Dionne o każdej porze dnia i nocy i chaotycznie mówił o demonach, które śledzą go za dnia i nachodzą we śnie.
Dołączył do kościoła baptystów i w czasie lunchu nerwowo przeglądał Testament, szukając ukojenia.
Przyjaciele wiedzieli też, że narkotyzuje się korzystając z puszek ze sprayem kupowanych w sklepach komputerowych.
Próbowali interweniować: pojawili się u jego drzwi w październiku 2005 roku. Zażądali zwrotu broni i puszek, którymi się odurzał. Odmówił.
   Kilka godzin później, omamiony, zamknął się w swoim mieszkaniu. Ucieszył się, kiedy przyjechała specjalna jednostka policji SWAT – mówi Knapp. Mógł powiedzieć im, gdzie ukrywają się Irakijczycy.
   Aresztowano go i rozbrojono, a następnie przeniesiono do Pinehurst w Północnej Karolinie. Rodzice próbwali sprowadzić pomoc, ale nic nie pomagało.
- Nie mógł zapomnieć o wojnie – powiedziała dziennikarzowi jego marka, Maureen. – Joseph nigdy nie wrócił do domu.
   Nie wiadomo czy terapia bądź leki mołgy pomóc Dwyerowi. Przyznał, że skłamał wypełniając formularz po powrocie z Iraku, w którym pisać miał o tym co widział i co przeżył. Chciał jak najszybciej być z rodziną.
   Szeregowy Dwyer, który przeżył atak rakietowy i był świadkiem wstrząsającej przemocy, wrócił do rodzin i przyjaciół, ale jego część została na drodze w Iraku, bezradna i przerażona – z nikim, kto mógłby się nim zaopiekować.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Probably I am not a bad editor.”

24 lip

Czytaj.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Absolutnie fantastyczny Eric Fischl

24 lip
 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS