RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2008

Jest cudnie!

30 kwi

Okładka nowej płyty Maryli Rodowicz (a na niej tygrys bliski szału, mina wyraźnie na to wskazuje):

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Syrenka

27 kwi
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Światło

25 kwi

Czytałem we wczorajszej bodaj Rzepie o artyście niemieckim, który chce wystawić śmierć. Szuka umierającego człowieka, który zgodzi się odejść na oczach widzów – w muzeum, w galerii.
Nie ma żadnych badań, ale odczucie raczej podzielają wszyscy – żyjemy w tym tzw. postmodernizmie, chodzi raczej o brak zasad. Tzn., konkretniej, o równość wszystykich zasad, wszystkich kultur, wszystkich idei.
Na onecie napisano, że dzisiejsi młodzi ludzie są narcyzami, egoistami, że nie interesują ich żadne „wielkie” idee. I kogo to dziwi? Pytam, kogo to dziwi? W perspektywie tego, co napisałem powyżej – to, wydaje mi się, naturalna, logiczna kolej rzeczy. W tym czasie przyszło „nam żyć”.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Baraka

17 kwi

W benedyktyńskim opactwie w Tyńcu wiał mroźny wiatr, który, niemal dosłownie, przedzierał się przez skórę i wbijał w kości. Kiedy wychodziliśmy z bramy przed godziną 22, to uderzenie zimna doprowadziło nas do drżenia, ba, zaczeliśmy się trząść. Wracaliśmy z koncertu rozpoczynającego II. Festiwal Filmów Dokumentalnych „Muzyka i Świat”. Sam festiwal to nie tylko dziesiątki filmów z całego świata, ale także warsztaty, spotkania – i koncerty właśnie. Baraka była wydarzeniem niezwykłym. Zebrani w kościele przyklasztornym, w większości młodzi ludzie, pstrokaci, raczej nie chodzący do kościoła, raczej stroniący od religii (może tylko katolickiej?). A może to tylko moja interpretacja? Koncert zaczęłą łacińska msza. Benedyktyni (wśród nich sławny o. Leon Knabit) wyśpiewali chorałem gregoriańskim łacińską prośbę do Boga, może chwalili jego wielkość, może dziękowali za Zbawienie. Ich śpiew, cichy, surowy, monotonny, zdaje się wynudził wielu słuchaczy (wiernych?). Potem wyszli muzycy sufickiego zespołu z Turcji Hos Neva. Rownie często monotonnie powtarzali imię Boga, ich śpiew wydał się o wiele mniej statyczny – nie tylko grali na wielu intrumentach, co przy fantastycznej akustyce kościoła benedyktynów robiło duże wrażenie, ale mieli też tancerza. To zdecydwanie najbardziej tajemnicza postać wieczoru. Człowiek bez wieku (mógł mieć 20 albo 40 lat), wszedł w wysokim, walcowatym kapeluszu, który budził zaciekawienie. Przystanął z boku, pod jedną z kolumn, niedaleko dwóch młodych mnichów, którzy przez więszką część występu muzłumanów żartowali i uśmiechali się (wydaje mi się, że żartowali przychylnie, uprzejmie. Ze zdziwieniem patrzyli na tureckiego tancerza). Po dłuższej chwili od rozpoczęcia śpiewu i gry, tajemniczy człowiek wyszedł przed ławki po prawej stronie kościoła, ręce złożone na krzyż, dłonie oparte na ramionach, i zaczął się kręcić. W kółko. Ale co to było za kręcenie! Cały czas miał zamknięte oczy, kiedy rozpędzał się ręce powoli, płynnie rozchylały się – ubrany był w ciasną, szczególnego kroju białą marynarkę i spódnicę, która podczas obrotów przybierała kształ otwartego parasola. Przyspieszał, kiedy muzyka nabierała szybszego tempa, kiedy głosy pieśniarzy stawały się mocniejsze – i wtedy właśnie wyglądał, jakby wpadał w trans. Koncert sufich trwał prawie godzinię, tancerz zrobił chyba trzy przerwy, niedługie – poza tym ciągle, bez przerwy, nieustannie kręcił się w jedną stronę, w jednym miejscu, jakby nabity na napęd pozytywki. Obracał się na lewej nodze, prawą dotykając ziemi tylko raz na obrót – i to bez wyjątku. Każdy obrót to jedno dotknięcie nogą ziemi i wyraz twarzy. Nie wiem, czy miał jakąś minę, czy czasem łagodnie się uśmiechał – tak mi się wydaje. I to w szystko w sercu rzymsko-katolickiej Polski, w klasztorze benedyktynów w Tyńcu. Mnisi oczywiście zostali na koncercie sufich – po nim była kompleta – i przyglądali się tancerzowi, wsłuchiwali w muzykę. Zrobiło to na mnie duże wrażenie, aż strach użyć wyświechtanego słowa – ekumenia pełną gębą.
Festiwal dopiero się zaczął, chętnych zapraszam na oficjalną stronę po program i opis wydarzeń:
http://www.muzykaiswiat.pl/

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Juno

15 kwi
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Droga do pracy

11 kwi



 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Czy często się uśmiecha?

08 kwi
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ostatnia impreza

08 kwi
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

crepitus ventris

03 kwi
Filip Kallimach
 Na Łyska Pasożyta

Calvinus parasitus infacetus

Łysek, pasożyt, nieprzyjemny nudziarz
Nieokrzesany, głupi i prostacki,
Gdy chciał wywołać śmiech Pana, rozpoczął –
Według zwyczaju – wygadywać nudne
I niewybredne, plugawe błazeceństwa.
A ten – z poważną czytający twarzą,
Tak jak przystoi, o Hannibalowych
Bitwach toczonych z Kwirytami mężnie
I bohatersko – nie zwracał uwagi
Na ten już nazbyt głupią paplaninę
I nic nie zważał na to, co ów bredził.
Lecz tyle razy rumienił się, ile
Ten przez ohydny żart chciał go rozśmieszyć.
Tedy natrętny, niegodziwy błazen,
Jakby prostackie wyczerpawszy żarty,
Smiech ust wywołać pragnący daremnie
I coraz bardziej ordynarny – wiatry
Tyłkiem wypuścił czterykroć z hałasem.
Lecz gdy zobaczył, że pan, ogarnięty
Dziewiczym wstydem, podejmuje tylko
Czyste dowcipy i żarty, co chwila
Pło0nąc przejrzystym i lekkim rumieńcem –
Zmieszany taką plugawą ohydą
I swym zuchwalstwem – odszedł pełen wstydu.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS