RSS
 

Szymczewska

10 mar

W piątek grała w Filharmonii Krakowskiej Brucha. Był ponad to Mendelssohn i Rimski-Korsakow (w wykonaniu Kwaśnego, naprawdę przejmujące). Młoda, ale już Wieniawskim utytułowana skrzypaczka zebrała ogromne brawa. Zagrała bardzo dobrze, ale w mojej opinii nazbyt wyuczenie, poprawnie. Nie wiem dlaczego, ale miałem wrażenie jakiejś surowości. Pamiętam, że oprócz tego zimnego wzroku zainteresowała mnie jej, hmm, dziewczęcość? Kiedy spociły się jej dłonie, sprawnie wycierała je o spódnicę – wyglądało to rozkosznie, ale przecież nie to powinienem zapamiętać, a jej grę właśnie… Wiesław Kwaśny, koncertmistrz Filharmonii zagrał przeciwnie do Szymczewskiej. Opozycja była dziwaczna – ona stała, on siedział. Ona młoda, niby pełna werwy, on stary, dostojny. A to właśnie jego skrzypce zapłakały.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Acanthis

    10 marca 2008 o 17:50

    może dlatego, że grała na
    Stradivariusie?
    mnie tez by się ręce trzęsły.

     
  2. n

    10 marca 2008 o 23:05

    Widzisz, problem w tym, że jej nic się nie trzęsło, nic nie drgało.

     
 

  • RSS