RSS
 

Eureka!

20 lut

W pismie literackim „red”, nr 1 („Pornografomania”) znalazłem recenzję debiutu 18-letniego wtedy Pułki pt. „Rewer”. Stron 34, wydane w Mamiko z Nowej Rudy w 2006 roku. Tak w swojej recenzji „Z kocem po kamiennych schodach” pisze Łucja Abalar:
„Mamy debiut. Właściwie jest to – jeżeli ufać portalowi literackie.pl – 70 kilogramów debiutanta przy 181 centrymetrach wzrostu, co wskazuje,  jak mniemam, albo na lichą dietę i skłonność przy tym do brzydkich nałogów, albo na młody wiek. W przypadku Tomasza Pułki niedowaga jest efektem nie tylko wieku – 18 lat – ale również i godzin spędzonych na czytaniu filozofii, młodej poezji i prozy, czy zażywania jakichś innych niecnych rozrywek. Skutkiem tego jest „rewers” – tomik poetycki wydany właśnie przez Mamiko w Nowej Rudzie.
Mamy niezłą okładkę. Na pierwszej stronie czarno-białe zdjęcie skrzyżowania ulic w jakimś anglojęzycznym mieście. Widzimy ludzi zatrzymanych w codziennym biegu do pracy, turystów z mapami, sklepikarzy, zaparkowane samochody. Wszystko jest takie statyczne i ostre, oprócz taksówki, przemykającej właśnie przez skrzyżowanie (widoczny jest efekt poruszenia). Fotografię tę powielono dwa razy, właściwie nie wiadomo, dlaczego.
Na odwrocie autor i jego dość skromna notka biograficzna. Całość jednak została, że tak powiem, popsuta „na składzie”. Czcionka i zdjęcia (szczególnie autora) kiepskiej jakości, nierówne marginesy, a do tego aż dwa różne numery ISBN. Szkoda.
Mamy ciekawy tytuł. „Rewers” to słowo niezwykle bogate w znaczenia i konteksty. Najpierw przychodzi na myśl odwrotna strona medalu lub monety – co jest tą monetą w przypadku poezji Pułki? Później myślimy o lewej, spodniej stronie czyjegoś, np. haftu, tkaniny, obrazu – jaki świat odbija ta liryka? Na końcu rewers odsyła nas do pokwitowania na pożyczony przedmiot lub pieniądze – czy rzeczone wiersze mają charakter krótkich zapisków, czynionych na byle czym, chociażby na kwitku? Niestety, tytułowy wiersz niczego nam nie przybliża, nie wyjaśnia. JEst najsłabszy w tomiku. Niezgrabne określenia (płyta podłogi), zdania (wszyscy / w koło piętrzą chybotliwość języka), pseudofilozofowanie (Już nic się tu nie rusza, wręcz/ nie pozwala na ruch, nakłada taki reżim / stagnacji), szczątkowy obraz poetycki i rozzwodnienie napięcia. Ciekawa jest tylko metafora metafory, która jest jak człowiek odprowadzający / córkę na pociąg (…) człowiek, / który wsiada by znaleźć jak najlepsze miejce, / a potem, w trakcie szukania / pociąg nagle rusza. Można odnaleźć jednak w książce Pułki wiersz, który znakomicie zastępuje fatalny „rewers” i, co najważniejsze, odnosi się również do tego pojęcia. „data zwrotu” – bo o tym utworze mowa – zdaje się odpowiadać niemal na wszystkie postawione pytania. Jest kluczem do zrozumienia koncepcji poetyckiej preferowanej przez autora (będziemy się tak ślizgać na powierzchni słów (…) przesypywać przez perspektywy), będąc przy tym próbką niesamowitych umiejętności warsztatowych.
Mamy zatem 28 utworów poetyckich. W większości są to teksty dobre, a nawet zaskakująco dobre jak na osiemnastolatka przed maturą. Pułka ma świetny słuch językowy i lekkie pióro, słychać, że czyta niejedno, również umiejętności operowania polszczyzną pozazdrościłby mu niejeden reprezentant roczników siedemidziesiątych. Jest w tym jednak jakiś chaos, autor nie przemyślał kompozycji książki, trudno wyodrębnić spójny obraz czy historię, którą chce przedstawić. Wiersze tytułowane są raz dużą, raz małą literą. Czasem pojawiają się znaki przestankowe, czasem ich nie ma. W jednych utworach dominują konkretne historie, w innych słowa. Autor balansuje pomiędzy wierszem narracyjnym a lingwistycznym. Robi to jednak niezbyt twórczo, zaliczając po drodze kilka śmiesznych wpadek (piąty dzień bez koca, fascynacje urodą czeskich modelek które złocą się w pilsnerze). Czasami brak jest też Pułce umiejętności pointowania, stopniowania napięcia i kondensowania rzeczywistości. Bywają teksty naprawdę intrugyjące, które zniszczone zostały przez niepotrzebne frazy, a nawet całe zwrotki, jak w przypadki wiersza o podglądaniu. Poeta powinien się zatem wprawiać w skreślaniu, gdyż poezja to nie tylko tworzenie pięknych zdań. Tak sądzę.
Mamy również świat dozwolony od lat osiemnastu, widziamy oczami mężczyzny wchodzącego w wiek durny i chmurny. Jesteśmy niechcianymi świadkami sytuacji codziennych i intymnych, wzajemnego oswajania się ludzi, miłości i pierdolenia się. Widzimy życie dorosłych, w którym Jeszcze się gubię, widzisz to, prawda? Ale już coraz / przestronniej jest w tym gubieniu. Polowaniu / na ścięcie, podprowadzaniu cię palcem, gaśnięciu.
Nie mamy: nazwiska redaktora i tytułu jednego wiersza w spisie treści”.

Kiedyś z chęcią napiszę coś o tej recenzji, bo jakie tu ukochanie w detalu, jak koronkowo opisane nie tylko wydanie, ale także wzrost i waga poety! Jakie falowanie emocji, jakie dychotomie miłosno-pierdolone! OCH!

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. m.s.

    21 lutego 2008 o 13:00

    oby Twoja chęć nadeszła szybko! :)

     
  2. Acanthis

    27 lutego 2008 o 19:01

    recenzji nie mam na razie czasu przeczytać, ale Tomaszka polecam.
    jego drugi tomik wymiata w kable.

     
 

  • RSS