RSS
 

Błąd oprogramowania serwera.

27 wrz

Jak można zauważyć, po prawej stronie tuż pod archiwum od jakiegoś czasu pojawia się dziwna noga na jasnobłękitnym tle. Wgryzłem się w kod strony, wyczyściłem wszystkie tagi, zrobiłem wszystko co w mojej mocy, ba, nawet kolegę informatyka o pomoc prosiłem – i nic!
Zupełnie już zrozpaczony napisałem do właściciela serwisu blog.pl, skąd przekierowano mnie na ich pomoc techniczną. Dostałem taką dziwną, bo dla mnie nie bardzo zrozumiałą odpowiedź. Kiedy napisałem o uściślenie, nie dostałem odpowiedzi.
Od: pomoc@blog.pl
Do: nacodzien.blog.pl
Data:27.09.2007
Temat: RE: Problemy z blogiem.

Witam,
szanownego użytkownika (-czkę) informuję, że problem przez Pana (Panią) zgłoszony nie ma podstaw. Kilku programistów pracujących dla blog.pl starało się rozwiązać tę dziwną sytuację, ale nic to nie dało. W końcu nasz dostawca pizzy, zupełnie przypadkowo zauważając rysunek z nogą zaśmiał się i powiedział nam w czym rzecz.
Osoba ta stwierdziła kategorycznie, że jest to część obrazu cyfrowego, przedstawiającego biegnącego człowieka (niestety nie chciał podać jego imienia, twierdzi, że nie wiedział nic poza jego tytułem naukowym – doktora).
Ogromnie zaskoczeni przepytaliśmy dostawcę skąd ma tę wiedzę i wtedy stała się rzecz wręcz niebywała! Za oknem naszego biura pojawił się krogulec (to taki mały jastrząb) i intensywnie uderzał dziobem w szybę. Dostawca pizzy okropnie zaczął wrzeszczeć i bardzo szybko wybiegł z pokoju, rozrzucając po drodze fotele. Staraliśmy się pobiec za nim, ale nic to nie dało – może to dziwne, ale on jakby zniknął na klatce schodowej (nie skorzystał z windy!). Kiedy wróciliśmy do biura ptaka już nie było, ale problem z dziwną nogą wciąż jest nierozwiązany.

Wciąż badamy ten problem, ale tylko tyle mogę Panu (Pani) napisać na tę chwilę.

Pozdrawiamy i przepraszamy za niedogodności!

Ekipa techniczna blog.pl

 
Komentarze (25)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. buk

    28 września 2007 o 07:58

    A nie był to sęp afrykański?

     
  2. n

    28 września 2007 o 11:37

    Nie sposób mi się dowiedzieć, wszak to oni wysłali ten list, czort wie cóż to za diabelne ptaszysko było. Mnie bardziej interesuje ten zbieg okoliczności, że dostawca od razu się tam znalazł… Może to spisek, może to było zaplanowane?

     
  3. Ewa Bieńczycka

    28 września 2007 o 21:40

    To sprzedawcy pizzy też konfabulują?
    Też mają szanse być Edgarem Poe?
    Czy to nie kolejna demoralizacja zawodu?

    A na tej ekspansji literatury tracimy tylko my, blogerzy.

     
  4. buk

    29 września 2007 o 08:16

    Ale dlaczego dostawca pizzy miałby nie być dobrym pisarzem? Verdi był synem rzeźnika. Chwalić wszelkie konfabulacje, parodie, autoparodie, anegdoty, zmiany czy podmiany języków a „pies ci mordę lizał” dla wszelkich świństw, podłostek w typie: wkleję Grzeli na jego blogu paszkwil Kornagi. … Poczytałem ostatnio „Kumpli” i „Nieszufladę”… Kaczka-dzieduszycki, Kimbote-kczk… Coś jakby pasaże, nieźle się bawią chłopcy, choć nie ogarniam tematyki.
    A może właśnie wejść w te rejestry, zobaczyć, co zostanie na języku, gdy przelecę kogoś kutafonami, lewicowcami,ss ( to chyba sierakowski) itd. itd.

     
  5. Ewa Bieńczycka

    29 września 2007 o 08:55

    Oj, chłopcy, proponuję rozejm i nie wchodzenie na nasze blogi, bo się jakoś nie rozumiemy, a i Patryk coraz bardziej agresywny na moim blogu.
    Szkoda, bo czułam się tu coraz lepiej.
    Ale nielubienie mnie deprymuje i osłabia. Bywajcie, kochani!

     
  6. n

    29 września 2007 o 08:58

    Agresywny w jakim sensie? Chodzi o „TP”? Bo jeśli tak to męczy mnie takie wycieranie sobie twarzy „Tygodnikiem” na lewo i prawo, chociaż sam jestem bardzo krytyczny wobec linii, jaką pismo przyjmuje. No, ale robić z „Tygodnika” pismo skupione na psychologii homoseksualnej?

     
  7. buk

    29 września 2007 o 09:38

    No właśnie Ewo – nie rozumiemy się. Ale dlaczego? Jeden przykład.
    Dlaczego wklejenie na Twoim blogu – przyznaję, nie Twój to wpis – z „brukowca” noty że krewny Hamkało „piąta woda po kisielu ” pcha się do polityki a jego geny płyną w poetce, to jest coś dobrego dla blogów, a to, że noga Kimbote pojawia się u „na codzień”, to, jak piszesz, niedobrze dla blogujących?
    To znaczy: jak kali krowę ukraść itd.?
    Agresywność?
    U Ciebie wióry lecą absolutnie z wszystkich, którzy się nawiną, a to Witkowski, a to German ( kicz), Młynarski ( pasożyt Piaf) , Hamkało ( pomyłka zawodów), operetki – kretyńskie, madrygały ( śpię i ziewam) , moondehof – belfer, zaczytanie – o, jak ja miałam 24 lata to dopiero byłam dowcipna, roqunetnin5 – przyklejony do synekur, rektor Sławek – myśli że Derridą się wykupi …
    Porozmawiamy tym językiem o Twoich dziełach?

     
  8. Ewa Bieńczycka

    30 września 2007 o 00:02

    No właśnie Leszku, nie rozumiemy się, więc musimy być osobno. Duży mój błąd z tym Kinbote, bo to kobieta nieobliczalna i bardzo się pomyliłam.
    Zyczę Wam szystkiego dobrego.
    > Patryku, ja TP mam papierowy od 1980 i czytam co tydzeń. I też mi smutno.
    Ale przecież nie musicie mnie czytać, tyle jest wspaniałych blogów w sieci.
    Powodzenia!

     
  9. n

    30 września 2007 o 11:04

    Ja bym nie chciał, żeby robić jakąkolwiek lustrację czy analizę. Zdaję sobie sprawę, że Ewa jest bardzo często krytyczna, ale ona interesująco opisuje swoje wrażenia po lekturach czy filmach, często są tam myśli, których ja bym nie pomyślał, choćby były oczywiste. Dlatego czytam i będę czytał, bo szukam tego, czego sam nie wykoncypuję, mając permanentną konstypację myśli :).
    A co do krytyki bloga, ja jej nie widziałem. Pewnie, madrygał może być dla jednych nudny, ale inni mogą go podziwiać (zdaję sobie sprawę, że madrygały to sielanka, jakieś takie rokoko, rzecz licha, ale piękna. Ja je lubię, bo mi duszę uspokajają), fajnie jest znać różne opinie. Przecież to, że Ewę znudził madrygał Monteverdiego z filmiku (swoją drogą bardzo nietypowy, nawet nie wiem czy to jeszcze madrygał, to już bardziej pieśń na dwa głosy) nie musi znaczyć, że ja nieszczerze je opiewałem.
    Nie chcę, byś sądziła, Ewo, że jestem agresywny, nie uważam siebie za osobę szczególnie agresywną, może źle zrozumiałem intencje Ryśka listonosza z Twojego bloga i zbyt nerwowo zareagowałem, ale tak mam kiedy słyszę, jak np. Mikke pisze, że „TP” to agentura pseudo-masonerii francuskiej w polskim kościele katolickim (no, ale Mikke to inny przypadek, jak wiemy).
    Co do zmian w „TP” to ja naprawdę się tego boję, bo widzę, jak młodzi przejmują „TP” i że robią z tego Gazetę Wyborczą bis, okropność, na pewno nie o to chodziło panu Turowiczowi. Gdyby tam zostali ludzie tacy jak Marek Zając (który teraz będzie pracował dla nowego dziennika Polskapresse pt. „Polska”, stworzony z regionalnych dzienników, m in Dziennika Polskiego)… Ale i Krzysztof Kozłowski pisał już o rządach PiS jako o apokalipsie, a na wczorajszej konwencji PO w Krakowie Bartoszewski, bodaj ostatni albo jeden z ostatnich ogólnie przyjmowanych autorytetów mówi, że Polską rządzą dewianci psychiczni… Czy tacy ludzie mogą mówić później o brutalizacji życia politycznego, języka polityki?
    I tego się boję w „TP”, ale to chyba już nieuniknione. Najpierw odszedł Zając, potem przyszedł Olszewski z krakowskiej GW, potem TP kupiła ITI (49 proc. udziałów), a w nowym roku będzie nowy format i nowe logo… Teraz już Tygodnik ma ponoć 40 tyś. nakładu, kilka lat temu miał mniej o połowę, więc czy oni chcą się ścigać z Faktem? W tym nie mają szans, Fakt jest mistrzostwem świata wśród tabloidów, ale albo wybiera się jakość albo jakieś takie ideologicznie zacietrzewienie. Wywiady ciągle z Zollem i z Zollem i z Zollem, do znudzenia, brak poza kilkoma rodzynkami pluralizmu… Już Krytyka Polityczna miała świetny wakacyjny numer pt Wakacje z prawicą. No, ale może zbyt ostro reaguję? Logo już jakiś czas temu urosło, pierwsza strona jest w połowie zajęta zdjęciem, co jakiś czas święta ostatnia strona z felietonami jest przedostatnia, bo na tej świętej pojawiają się wielkoformatowe reklamy Ery…
    No, ale się okropnie rozpisałem. Pozdrawiam i chciałbym jednak ciągle wymieniać różne spostrzeżenia, bo przecież nie ma się o co gniewać, ja bym chciał wiedzieć tyle co Ewa czy buk, to budzi mój wielki szacunek.

     
  10. Ewa Bieńczycka

    1 października 2007 o 08:14

    Miło mi, Patryku. Czasami chcę, by nikt nie czytał mojego bloga.
    Nosimy się z zamiarem z mężem zamknąć komentarze, bo to duża strata czasu na odpisywanie, a jeszcze wejdzie ktoś i naubliża.
    Ja po takich wpisach bardzo choruję, Marek musi mnie wręcz reanimować i rodzina może mnie po tym wszystkim ubezwłasnowolnić.
    Ja bardzo wszystko przeżywam, to jest bardzo duży koszt. Jak widzę na blogu zadowoloną twarz Leszka, który wygląda na bardzo zadbanego i dobrze odżywionego człowieka, to myślę, że nie ma dla mnie miejsca w Waszym świecie.

    A jeśli chodzi o TP, to ksiądz Boniecki, którego czytam w przedwyborczym tekście na TP, pisze, by nic nie napisać. I to jest kwintesencja dzisiejszego Tygodnika. Czytelnika nie obchodzą sprawy reorganizacji TP, ani jego format. Taki czytelnik jak ja, który na nic czasu już nie ma, potrzebuje mieć gwarancję, że jak wejdzie w meandry myśli artykułu, to czasu nie straci. Ja ciągłe czuję się oszukana.
    Kiedy jeździłam na wielkopostne rekolekcje do Katowickiej Katedry specjalnie na księdza Bonieckiego, myślałam że mogę mu zaufać do końca. Dzisiaj widzę, że musi uprawiać już bardzo krańcową politykę wobec Kościoła.

    I to jest jałowe i to jest smutne.

     
  11. n

    1 października 2007 o 19:15

    Rozumiem to, nawet współczuję, bo bycie zbyt wrażliwym w „tych” czasach to na pewno okropność.
    A co do „TP” to znowu się zgadzam, teraz balansuje jak chyba nigdy na granicy walki z Kościołem. Może poczuł się „TP” mocny kardynałem Dziwiszem?

     
  12. Ewa Bieńczycka

    1 października 2007 o 19:31

    To dzięki Patryku za wsparcie blogowe.
    Może blogi na TP nauczą mnie składni.
    Również serdecznie pozdrawiam.

     
  13. Ewa Bieńczycka

    2 października 2007 o 07:47

    I jeszcze jedno odnosnie TP: niepojęte jest, jak może na blogu „Kościół, Seks,
    Moralność” Artura Sporniaka tolerować taką ilość antysemickich komentarzy!

    Ten ostatni człon nazwy blogu do czegoś zobowiązuje.

     
  14. n

    2 października 2007 o 10:19

    Nie wiem kto zajmuje się sprawdzaniem komentarzy, to pewnie wina onet.pl , no, bo przecież „TP” o antysemityzm trudno posądzić.
    A Artur Sporniak wczoraj przyjmował nieformalne gratulacje spowodowane sukcesem startu swojego bloga.

     
  15. Ewa Bieńczycka

    2 października 2007 o 13:40

    To proszę, zwróć mu uwagę.

    Usuwaniem takich komentarzy zajmuje się właściel bloga.

     
  16. edyta

    6 października 2007 o 23:21

    Ciekawe z jakiej pizzerii był ten dostawca… Bo ja pracuje w Telepizzie… Może to był, któryś z moich kolegów…

     
  17. edyta

    6 października 2007 o 23:24

    Ciekawe z jakiej pizzerii był ten dostawca… Bo ja pracuje w Telepizzie… Może to był, któryś z moich kolegów…

     
  18. Madleen

    7 października 2007 o 19:57

    ciekawa sprawa, tyle powiem…

     
  19. n

    8 października 2007 o 09:12

    Może była to Telepizza, nie wiem, mówiąc szczerze nie bardzo wynika to z mejla, po prostu o tym nie napisano.
    Dziwne!

     
  20. m.s.

    8 października 2007 o 21:39

    tak post scriptum i już nawet nie na marginesie – bardzo przyjemnie się Ciebie czyta :)

    pozdrawiam, m.s.

     
  21. m.s.

    8 października 2007 o 21:39

    tak post scriptum i już nawet nie na marginesie – bardzo przyjemnie się Ciebie czyta :)

    pozdrawiam, m.s.

     
  22. n

    8 października 2007 o 22:41

    Bardzo mi miło, dziękuję.

     
  23. buk

    9 października 2007 o 15:41

    Mnie też czyta się przyjemnie. Ale nie widzę nowych notek… Co to, zaangażowałeś się może w politykę i nie możesz oderwać oczu od Nelly Rokita?

     
  24. n

    9 października 2007 o 20:05

    E tam, raczek od Piotra Mucharskiego. Na razie jakoś nie chce mi się pisać, w końcu czytam Ingardena, a po nim przecież wszystkiego się odechciewa!

     
  25. n

    9 października 2007 o 21:49

    raczek=raczej

     
 

  • RSS