RSS
 

Córka czy kurwa?

19 lip

terborch10xv0.jpg

Fragment Powinowactw z wyboru Goethe’go:

Jako trzeci obraz wybrano tak zwane
Ojcowskie upomnienie Terburga. Któż nie zna tego obrazu z wspaniałego miedziorytu naszego WIllyego?Założywszy nogę na nogę siedzi szlachetny, rycerski ojciec i zdaje się przemawiać do sumienia stojącej przed nim córki. Wspaniałą jej postać, otuloną w białą, bogato sfałdowaną suknię z atłasu, widzimy wprawdzie z tyłu, ale czujemy, że cała jej istota pełna jest skruchy. A że to upomnienie nie jest gwałtowne i zawstydzające, znać z miny i gestów ojca. Tymczasem matka stara się ukryć zakłopotanie, utkwiwszy wzrok w kielichu wina, który miała wychylić. (…) to żywe naśladownictwo, bez wątpienia wspanialsze aniżeli oryginał, wywołało ogólny zachwyt. Nie było końca ciągłym wywoływaniom, a zupełnie naturalna chęć, żeby owej istocie, której dość napatrzono się z tyłu, móc zajrzeć w oczy, do tego stopnia opanowało widzów, że jakiś wesoły, niecierpliwy figlarz ku radości wszystkich zawołał głośno słowa spotykane niekiedy na końcu stronicy tournez, s’il vous plait. Zbyt dobrze jednak znali swe prawa przedstawiający i zbyt dokładnie pojęli istotę gry aktorskiej, by poddać się życzeniom ogółu. Zawstydzona córka nadal stała spokojnie, nie pozwalając widzom dostrzec wyrazu swej twarzy, ojciec nadal siedział w swej upominającej pozie, a matka nie podnosiła nosa i oczu sponad przejrzystego kielicha, z którego wina nie ubywało, choć zdawało się, że zeń pije.

 
Komentarze (9)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Remedis

    19 lipca 2007 o 12:09

    Goethe- cóż, widać, żę wiesz co dobre;)

    http://www.remedis.blog.pl

     
  2. mondehoof

    22 lipca 2007 o 19:57

    To w ogóle ciekawy temat: postaci odwrócone, ukazywane fragmentarczynie. W literaturze trzeba było czekać do XX wieku, żeby ktoś się odważył postać wychodzącą przedstawiać tylko od tyłu, powstrzymując się od narratorsko-wszystkowiedzącego spojrzenia w twarz. No i oczywiście „Odjazd” Leśmiana, czyli „co widziały bratków oczy?”

     
  3. Ewa Bieńczycka

    22 lipca 2007 o 22:08

    Jak na blogu tyle o filmach, więc takie moje blogowe powinowactwo: w telewizji był enerdowski film z lat siedemdziesiątych na podstawie „Powinowactw z wyboru” Goethego (grała tam Beata Tyszkiewicz). Ponieważ Goethe pisał pięknie, ale obszernie, trudno to wszystko wchłonąć. Więc widziałam tylko film. Ogólnie, co z grubsza film dostarczył, chodziło o ulegalnienie wyboru przez parę małżeńską innych partnerów przy obopólnej zgodzie. Małżonek zakochuje się w o połowę młodszej od żony, takiej Zosi z „Pana Tadeusza”. Telimena Goethego zadawala się rówieśnikiem, czyli przyjacielem męża. Wszystko kończy sie tragicznie, ale nowatorstwo obyczajowe jednak daje do myślenia. Szczególnie po rewelacjach Kierkegaarda w „Dzienniku”, gdzie kompletnie zaprzecza własnej gloryfikacji tej instytucji dokonanej wcześniej w „Albo – albo”. A więc cokolwiek zrobiła ta obrócona tyłem kobieta z obrazka, jest święta (bez względu na układ ciała, czemu mondehoof przypisuje nadmierne znaczenie).

     
  4. n

    22 lipca 2007 o 23:00

    A dlaczego święta? „Stryczek tyle co kokarda”?

     
  5. Ewa Bieńczycka

    23 lipca 2007 o 08:24

    Dlatego święta, bo jest w Twojej blogowej notce Goethe. Goethe jest krystaliczny i słowa Goethego są scalające i uzdrawiające literacko. Marai napisał: „Stosunek artysty i Erosa rzadko bywa harmonijny. Najwięcej wiedział o tym Goethe. Rzadki to geniusz, w którym seks szlachetnieje i wznosi się w regiony zmysłowo spirytualne”.

    A w powiązaniu do bratków przytoczonych tu przez modehoofa:
    „W każdej wielkiej rozłące jest szczypta obłędu”.
    Goethe

     
  6. n

    23 lipca 2007 o 09:19

    Pozostaje zgodzić się z Marai.
    Uważam też, że pozycja córki/kokoty ma ogromne znaczenie. Gdyby stała bokiem, gra w odgadywanie byłaby mniej ciekawa. Czy może ona się wstydzi? Albo udaje, że wstydzi.

     
  7. mondehoof

    23 lipca 2007 o 19:35

    Do ewy bieńczyckiej:
    Ja niczemu nie przypisuję znaczenia. To była luźna uwaga o odwróconych postaciach, raczej skojarzenie niż interpretacja obrazu.

     
  8. Ewa Bieńczycka

    24 lipca 2007 o 07:31

    Właśnie. W sztukach wizualnych postacie tyłem odwrócone niezmiernie często. W rzeźbie greckiej, w malarstwie pompejańskim, czy w renesansie.
    Ciekawe są jednak domniemania literackie pisarza będące pretekstem jedynie rozwinięcia ukrytej przez malarza tajemnicy, do której najprawdopodobniej malarz nie miał żadnego stosunku, oprócz rozwiązań formalnych. Tak to już jest, że usiłowania plastyczne w kierunku uczuć czy anegdoty kończą się fatalnie, toteż reżim niedopowiedzeń i skierowanie energii twórczej na draperię sukni ten obraz ratuje.

    Zresztą, Goethe też się usiłował się ratować swoimi naukowymi badaniami (w filmie ciągle eksperymenty chemiczne z fuzją związków chemicznych, mające jakoby analogie w połączeniach ludzkich namiętności) przed wariactwem rozstań. Jak wiadomo z „Listów”, miał bardzo wielki, erotyczny materiał do porzucań. Kobiety za nim szalały.

     
  9. dictaphone numérique

    11 października 2012 o 01:55

    dictaphone numérique…

    Córka czy kurwa? | nacodzien blog…

     
 

  • RSS