RSS
 

Przedwojenne kino polskie – „Antek Policmajster”

07 lip

po.149986.jpg

„Antek Policmajster” to komedia z 1935 roku z Adolfem Dymszą w roli tytułowej. Wyreżyserowany przez Michała Waszyńskiego (jednym ze scenarzystów jest Anatol Stern) film jest kolejną komedią omyłek. Akcja filmu opiera się na przygodach Antka Króla, drobnego handlarza z warszawskich targowisk, który przypadkowo wplątuje się w sprawę fałszowania pieniędzy. Jego dobry przyjaciel grał w „orła i reszkę” na targowisku, robiąc ludzi w balona – miał dwie monety, z których jedna po obu stronach miała orły, a druga reszki. Kiedy podczas zamieszania policja zatrzymuje Antka, oskarżają go nie tylko o fałszerstwo, ale o próbę obalenia ustroju. Akcja filmu dzieje się bowiem jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości, zatem płaci się w kopiejkach, a prawa piszą Rosjanie. Ostatecznie Antek dostaje wyrok wysiedlenia za próbę obalenia caratu, ucieka jednak z sali rozpraw i chroni się w pociągu przed pościgiem. Gdy w jednym z przedziałów widzi uśpionego alkoholem Rosjanina, ubiera jego mundur oraz czapkę. Rosjanin ten to brat ministra, który został mianowany nowym policmajstrem (szefem policji) w niedużej rosyjskiej mieścinie. Kiedy pociąg dociera do końcowej stacji, Antek jest wzięty za nowego szefa policji, co z początku go konfuduje, natomiast po czasie sytuacja ta zaczyna mu się podobać. Pomaga na przykład Polakowi, który został zamknięty za posiadanie kartki z nadrukowanym herbem Polski. Gdy rosyjski policjant omawia przewinię Polaka, Antek mówi, że i orzeł rosyjski powinien być jak Polski, bo ten przecież jest naturalny – ma jedną głowę, a nie dwie, jak ten umieszczony na rosyjskim herbie.
Adolf Dymsza to człowiek legendarny, wielka postać komedii przedwojennej. Ma wielki talent aktorski i szczególnie pasuje do ról takich niegroźnych, przyjemnych w gruncie rzeczy rozrabiaków. Jest trochę jak dziecko, bawi się sytuacjami, w jakich się znajduje. Jak śpiewa na początku filmu, „ja nie płaczę, ja nie wzdycham, ale śmieję się na głos”. Takie jest przesłanie tej prostej, przezabawnej komedii z iście hollywoodzkim happy endem.

P.S.
Dodaję tekst piosenki napisanej przez Henryka Warsa, pod tytułem „Oj Diridi”:


Ja już taką mam naturę
od szczeniackich swoich lat,
że ja śmieję się z wszystkiego
i że gwiżdżę wciąż na świat.
Jeśli czasem jest mi ciężko
lub mi figla spłata los
ja nie płaczę, ja nie wzdycham,
ale śmieję się na głos.

Oj diridi, od diridi, rach ciach ciach
jutro się odczepi bida, rach ciach ciach
a jak bida się odczepi, rach ciach ciach
znów będzie lepiej, hop siup.

To jest życie hokus pokus,
zwykły hazard, zwykła gra
albo orzeł albo reszka,
raz się ni ma raz się ma.
Jeśli wygrasz to w porządku,
wtedy bracie rób co chcesz,
a jak przegrasz też się nie martw
tylko ze mnie przykład bierz.

Oj diridi, oj diridi, rach ciach ciach
przede wszystkim dobra mina, rach ciach ciach
potem całus i dziewczyna, rach ciach ciach
reszta to bujda, hop siup.

Najważniejsza rzecz, humorek
i na lekko wszystko brać.
Trzeba budzić się z uśmiechem
i ze śmiechem kłaść się spać.
Po co martwić się i smusić
i narzekać wciąż na brak,
lepiej śmiać się ze wszystkiego
i powiedzieć sobie tak:

Oj diridi, oj diridi, rach ciach ciach
wszystko bzdury, nos do góry, rach ciach ciach
wciąż wesoło chociaż goło, rach ciach ciach
reszta to frajer, hop siup.

I ho i lu, proszę państwa nabrać tchu
I raz i dwa, proszę państwa zaczynamy,
proszę śpiewać to co ja.

Oj diridi, oj diridi, rach ciach ciach
wszystko bzdury, nos do góry, rach ciach ciach
wciąż wesoło chociaż goło, rach ciach ciach
reszta to frajer, hop siup.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. matylda

    17 lipca 2007 o 21:45

    Twój blog stał się blogiem człowieka zatroskanego filmową edukacją internautów… z jednej strony to świetnie bo przypominasz i dajesz okazję to poznania filmy, o których wielu ludzi już dawno zapomniało albo nigdy nie miało okazji ich zobaczyc. Z drugiej to bez sensu. Wolałabym czytac o rzeczach z tobą bardziej związanych, o tobie więcej mówiących. W końcu kupę czasu Cie nie widziałam a mieszkasz rzut beretem ode mnie :-)

     
  2. N

    18 lipca 2007 o 10:14

    Chcę po prostu zrobić swoją listę tych filmów, przecież bloga i tak prawie nikt nie czyta. To raczej moje notatki.

     
  3. dictaphone numérique

    11 października 2012 o 18:43

    dictaphone numérique…

    Przedwojenne kino polskie – „Antek Policmajster” | nacodzien blog…

     
 

  • RSS