RSS
 

Spadłem do Nieba.

22 maj

paradies_hi.jpg

I jestem w Niebie. Nie to, że raj, nie to, że perfekcja, nie to, że Eden, Arkadia czy milion innych nazw. Raj tutaj, na Ziemi, to spokój, to czułe zrozumienie, to koniec walki i chaosu – ale nie poddanie się. Zapanowałem nad myślami tak, jak dorożkarz panuje nad końmi, chłostam te myśli i one się chowają, i to jest dobre. To nie tak, że duszy nieśmiertelnej nie odbija się po obiedzie, że myślenie o pięknie wypierze skarpetki. Nie widzę już w tym sprzeczności, wszystko się łączy, a najbardziej łączą się przeciwieństwa. Nie wiem, czy powoli nie zaczynam widzieć w tym piękna. Że jest całość. To nie chaos, to nie ciemny las czy dzika dżungla. Werner Herzog w „Grizzly Man” mówi, że on ze swoimi amazońskimi doświadczeniami zupełnie inaczej patrzył na naturę niż obiekt jego filmu dokumentalnego. Herzog widział tam właśnie chaos, rozczłonkowanie, ciągłą walkę i śmierć. I miał rację, jest ciągła walka, ale nikt nie dał nam obietnicy pokoju. Ta walka hartuje, jeśli psychicznie odeprzeć pokusę samozabójstwa. Jeśli więc przeciwieństwa są jednością, jeśli odpór Sade’owi daje krótka bajka o kucykach, tworząc wzorzec antyJustyny, wszystko mi się tu zgadza. A jeśli nie wszystko, to przynajmniej tyle, ile ja sam potrzebuję. Piekło, nie wiem, raj, nie wiem, ale tu i teraz – wiem na pewno. Prosta konstatacja – świat nie jest zły ani dobry, on jest dla nas taki, jaki chcemy, żeby był (przez większość czasu, bo nie zawsze, to oczywiste). Zatem trzeba wziąć się w garść, trzeba pokochać szansę ciągłej migracji myśli, nade wszystko – trzeba zachować spokój.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS