RSS
 

Pieprzysz się czy trzeba z Tobą chodzić?

16 maj

Ostatnio w pijackim majaku pomyślałem, że powyższe zdanie jest kwintesencją współczesnych związków międzyludzkich, jakimś absolutem, do którego wszyscy dążą, a coraz bardziej nieliczni zwalczają.
To jest żart, sposób podkręcenia męskiej fantazji, takie maczo-wanie. Obawiam się, że za jakiś czas (albo już teraz, tylko w troszkę subtelniejszy sposób) będzie to standard. Już nie uczucia, a chirurgiczna precyzja. Propozycja niemalże biznesowa, czynność fizjologiczna, wzajemna pomoc, zezwierzęcenie.
Kłamstwo to byt, byt bardzo ludzki. Zwierzęta się zjadają, a ludzie okłamują. Jeśli rzeczywiście czymś się różnimy od zwierząt to biegunami dobra i zła, deprawacji i piękna. Osiągamy oba. Dobro jest piękne, a piękno jest dobre. Zło jest ludzkie. Nikt nie powie, że lew zabijający antylopę jest zły. To naturalne. I teraz, przy egotycznym patrzeniu na świat (a takie się rozprzestrzenia), wśród ludzi też zaczyna panować ta zasada. Już nie ma zranienia, nie ma zła. Sama natura. Kapitalizm uczuć, zachowań. Moralista jest albo zły, albo śmieszny, a najczęściej uważany za lokalny koloryt, jak cyrk, który na kilka dni przyjeżdża do miasta i pokazuje klaunów.
A ja, przy całej tej szaradzie, nie potrafię jeść sztućcami.

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Ewa Bieńczycka

    17 maja 2007 o 08:19

    Zjawisko tzw. swobody seksualnej ma różne odbiory społeczne i nie trzeba się sugerować czasami. Ludzie nieformalnie pieprzyli się i przed wojną, a za naszego pokolenia sugerowano niebywałą poprawność tego okresu dziejowego i stawiano go, w każdym razie w moim domu rodzinnym, za wzór. Komunizm był purytański, Partia surowo karciła swoich członków łącznie z degradacją intratnej w niej funkcji z chociażby za rozwód. Co nie znaczy, ze rewolucja seksualna ze Zgniłego Zachodu nie docierała, chociażby w filmach francuskich Nowej Fali, gdzie typ wyzwolonej z „Witaj Smutku” był podstawowym modelem zachowań. Więc wszystko leży jedynie w jednostkowym przeżyciu.
    Będę pisała na swoim blogu o zjawisku tzw. Muzy, co uważam za bardziej wyrafinowaną formę skrurwienia.
    Przy okazji dziękuje za odwiedzenie mnie i komentarz, czuję się dość niepewnie z komentarzami, ale może z czasem wszystko spowszednieje.

     
  2. dictaphone numérique

    11 października 2012 o 18:23

    dictaphone numérique…

    Pieprzysz się czy trzeba z Tobą chodzić? | nacodzien blog…

     
 

  • RSS