RSS
 

Archiwum - Marzec, 2007

Dwadzieścia poematów o miłości i jedna pieśń rozpaczy – 20 – Pablo Neruda

11 mar

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Pisać na przykład: „Ta noc rozgwieżdżona,

i drgają błękitne gwiazdy w oddali”.

Nocny wiatr krąży po niebie i śpiewa.

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Kochałem ją i czasami ona też mnie kochała.

W takie noce jak ta miałem ją w ramionach.

Całowałem ją tyle razy pod niebem bezkresnym.

Ona mnie kochała, czasami ja ją też kochałem.

Jakże nie było kochać jej wielkich zapatrzonych oczu .

Mogę pisać wiersze najsmutniejsze tej nocy.

Myśleć, że jej nie mam. Żałować, że ją straciłem.

Słuchać nocy ogromnej, jeszcze ogromniejszej bez niej.

A wiersz spada na duszę jak na łąkę rosa.

Cóż, moja miłość nie mogła zatrzymać jej.

Noc jest rozgwieżdżona, a ona nie jest ze mną.

To wszystko. Daleko ktoś śpiewa. Gdzieś daleko.

Moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Jakby dla przybliżenia jej, mój wzrok jej szuka.

Moje serce jej szuka, a ona nie jest ze mną.

Ta sama noc jak przedtem bieli te same drzewa.

My, ci jak wtedy, już nie jesteśmy ci sami.

Już jej nie kocham, to pewne, ale jakże ją kochałem.

Mój głos szukał wiatru, aby dotknąć jej słuchu.

Z innym. Będzie z innym. Jak przed moimi pocałunkami.

Jej głos, jej jasne ciało. Ich oczy bezkresne.

Już jej nie kocham, to pewne, ale być może ją kocham.

Tak krótka jest miłość, a tak długie jest zapominanie.

Że w takie noce jak ta miałem ją w swoich ramionach,

moja dusza nie może się pogodzić z tym, że ją straciłem.

Chociaż to byłby ostatni ból, jaki mi sprawia,

i to są ostatnie wiersze, jakie z nim piszę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dlaczego nie słyszę na lewe ucho?

10 mar

Bardzo dziwną brałem dzisiaj kąpiel. Trzymałem głowę pod wodą chyba z pół godziny (z oczywistych względów co jakiś czas musiałem złapać oddech), potem najgłośniej jak tylko potrafię krzyczałem wulgarne słowa, również pod wodą, co naprawdę mnie wykończyło. Krzyczałem z całych sił i zapamiętale. Otwierałem oczy, które zrobiły się czerwone. Przez chwilę nawet myślałem, że widzę (pod wodą) coś jakby podobiznę Jezusa. Kiedy wycierałem twarz, zauważyłem czerwień swoich oczu. Powiedziałem „wyglądasz parszywie, tak jak twoja dusza jest parszywa”, co oczywiście nie jest prawdą, bo żaden ze mnie Dean czy Hłasko. Potem, patrząc w lustro na swoje nieogolone oblicze, zacząłem wydawać z siebie jęki, zupełnie nie wiem dlaczego, robiąc przy tym najróżniejsze, groteskowe miny. Po którymś razie spojrzałem na to lustro zupełnie, naprawdę i szczerze przestraszony bo zrozumiałem, że o ile jeszcze się opamiętałem, o tyle zaczynam wariować. Popadać w obłęd.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził – Stanisław Barańczak

10 mar

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.
Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.

I półprzytomny wstyd: że ona tak się trudzi,
to, co tłumione, czyniąc podwójnie tłumionym
przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:

ile więc było wcześniej nocy, gdy nie zwrócił
uwagi – gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin
gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi

negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił
do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:
„Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził”?

Na wyciągnięcie ręki – ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim „Śpij, pomiń
snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi”.

I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził
toporniejszą tkliwością jej tkliwość: „Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi”.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Małżeństwo według Attali.

10 mar

Banalizacja kolejnych małżeństw, początek związków równoczesnych.
Indywidualizm, stając się wartością najwyższą, sprawi, że każdy będzie przede wszystkim konsumentem uczuć. Małżeństwo nabierze cech tymczasowości. Od samego początku, od chwili zawarcia, uważane będzie za prowizoryczne i potrwa tak długo, jak postanowią współmałżonkowie. Ślub stanie się mniej uroczysty, lojalność mniej wymagana. Uproszczony zostanie rozwód, bez urazów i bez poczucia winy. Nie będzie już porażką ale realizacją wolności. Dzieci zyskają swobodę wyboru, z którym z rodziców pragną żyć na stałe lub na przemian.
Później obrona autentyczności doprowadzi do zaniku wierności jako obowiązku i oceny niewierności jako postępku nieuczciwego. Każdy będzie miał prawo zakochiwać się w wielu osobach jednocześnie, w sposób otwarty i jawny, a także budować wiele związków w tym samym czasie. Regułą staną się poligamia i poliandria.
Naturalnie trzeba będzie dużo więcej czasu, aby taka zmiana obyczajowa znalazła potwierdzenie w prawie.

Moja rozprawa rozwodowa zacznie się o 9 rano 23 marca w South Kingstown, w stanie Rhode Island w Stanach Zjednoczonych (tamtego czasu).

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Samotność wyobrażona.

09 mar

Gdyby namalować samotność, jaka by była? Czy to w ogóle możliwe, żeby była samotnością, skoro zawsze towarzyszyć jej będzie widz? Zawsze ktoś patrzy na samotność, a ona czasem tego nie chce, bo jest płochliwa, bo jej wstyd, bo poczuje się urażona. Czyli dzieło sztuki jest dziełem sztuki w zamkniętym muzeum? Czy samotność może być dwuwymiarowa? Obraz samotności musiałby przedstawiać człowieka, ale jaką twarz dać takiemu człowiekowi? Czy samotność jest mężczyzną czy kobietą? A czy widzi? A może jest pozbawiona zmysłów poza zmysłem samotności? Bo tak się przecież wydaje, bo tak przecież czuć można – pośród tłumu samotny, u przyjaciół sam. Jak nazwać samotność nieproszoną, nachalną, a jak cierpliwą, chcianą? W angielskim jest takie rozróżnienie, ale nie ma w języku polskim – u nas jest tylko „samotność”. Przez to skazani jesteśmy na cierpienie, kiedy jesteśmy sami i chcemy być sami, a kiedy nie chcemy to wtedy tym bardziej. Jednowymiarowa samotność nie istnieje nigdzie poza językiem, ale może właśnie ten język ma wpływ na nasze postrzeganie świata? Ma ogromny wpływ, bo przecież nasze indywidualne postrzeganie świata nie zmieni języka, wtedy przestałby być zrozumiały, nie można by się komunikować z jego pomocą – i znów wracamy to samotności, kiedy każdy jest monadą. Język nie powie czym jest samotność, ale jeśli mógłby powiedzieć to i tak przestałby być użyteczny. Zaklęte koło, które wgniata nas w błota samotności.
Jeśli straciłem miłość, mimo, że nadal kocham, miłością schizofreniczną, bolesną, masochistyczną, jeśli więc tę miłość straciłem, straciłem też łąkę, na której mogłem rozmawiać i współodczuwać, do tego nie potrzebowałem języka, ba, język stałby się przeszkodą. Więc nie mam możliwości innej jak dryfowanie pośród miliardów monad, od których co najwyżej z iskrą się odbijam, ale przecież nie potrafię stłuc ich stalowo-szklanej powierzchni, która jest kuloodporna. Jak więc wygląda samotność namalowana? Wypowiedziana?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najważniejszy dzień świata.

06 mar

Dzisiaj pojadę do pracy, wrócę, zjem, oglądnę film, może wyjdę na drinka, zasnę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Polepiony.

01 mar

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS