RSS
 

Fragment „Historii małżeńskich” Augusta Strindberga

16 mar


„Następnego ranka, gdy spotkali się przy kawie, Helena była bardzo łagodna. Profesor zauważył, że miała na sobie nowy peniuar zdobiony koronkami, który znacznie uwydatniał jej urodę. Gdy sięgał po cukier, ich dłonie zetknęły się ze sobą niby przypadkowo.

Wszedł do siebie i stanął przed lustrem. Czy jakaś kobieta mogła go kochać? Był przecież brzydki. Ale dusze kochają się wzajemnie, a ponadto jest tylu brzydkich mężczyzn, którzy mają piękne żony. No tak, oni są jednak prawie zawsze bogaci lub potężni!

Czyżby Helena zdała sobie sprawę ze swego fałszywego nastawienia wobec niego? A może zauważyła, że odsunął się od niej i chciała go usidlić? Na dobrą sprawę nie wiedział, co ma o tym myśleć!

Następnego ranka, gdy spotkali się przy kawie, Helena była bardzo łagodna. Profesor zauważył, że miała na sobie nowy peniuar zdobiony koronkami, który znacznie uwydatniał jej urodę. Gdy sięgał po cukier, ich dłonie zetknęły się ze sobą niby przypadkowo.

- Wybacz, mój drogi – powiedziała to z miną, jakiej nigdy wcześniej u niej nie widział, przypominającą jedną z tych rozkosznych minek, które stroi młoda dziewczyna.

W rozmowie podejmowali jedynie tematy obojętne.
Przed południem odbyła się inauguracja parlamentu.
Helena nadal była wzorem uległości i z każdym dniem stawała się coraz bardziej uczuciowa.
Termin składania wniosków dobiegał końca.

Profesor przyszedł do domu pewnego wieczoru w świetnym humorze po pobycie w klubie. Położył się jak zwykle ze swoim cygarem i swą gazetą. Po chwili usłyszał, że otwierają się drzwi od pokoju Heleny. Potem nastała cisza. Wreszcie ktoś zapukał do jego drzwi.

- Kto tam? – zawołał.
- To ja, Albercie! Ubierz się i wyjdź, muszę z tobą pomówić.

Ubrał się i wyszedł do salonu. Helena zapaliła żyrandol i siedziała na kanapie w koronkowym peniuarze.

- Wybacz mi – rzekła – ale nie mogę zasnąć. W mojej głowie dzieje się coś dziwnego. Usiądź tutaj i porozmawiaj ze mną.
- Jesteś nerwowa, moja droga – odparł Albert i wziął ją za rękę.
- Powinnaś wypić kieliszek wina.
Poszedł do jadalni i wyjął karafkę wina wraz z dwoma kieliszkami.
- Na zdrowie, kochanie!

Helena wypiła, i jej policzki się zaróżowiły.
- Co ci jest? – zapytał, obejmując ją w talii. – Jesteś rozstrojona?
- Tak! Nie jestem szczęśliwa.

Słyszał zapewne, że słowa, które padają z jej ust, są suche i sztuczne, ale obudziło się w nim pożądanie i brał wszystko za dobrą monetę.

- Wiesz, dlaczego jesteś nieszczęśliwa?
- Nie, to dla mnie samej pozostaje zagadką. Ale jedno wiem: że ciebie kocham.
Albert wziął ją w ramiona, przycisnął do siebie i całował jej twarz.
- Jesteś moją żoną, czy nie? – szeptał.
- Jestem przecież twoją żoną – odszepnęła Helena, oblewając mu ucho gorącym oddechem, a jej ciało osuwało się, jakby odprężyły się wszystkie nerwy.
- Całkowicie? – szepnął, paraliżując ją swymi pocałunkami.
- Całkowicie – wydyszała, podczas gdy jej ciało powoli wiło się w mimowolnych konwulsjach, jak gdyby we śnie chciała bronić się przed niebezpieczeństwem.

Kiedy Albert ocknął się następnego ranka, obudził się z jasnym umysłem, wyspany i z pełną świadomością. Myśli jego były mocne i stanowcze jak po dobrym, głębokim nie. Wczorajsze wydarzenie stało przed nim jak żywe. Prawdziwy stan rzeczy odsłonił się przed nim niewzruszenie, trzeźwo, zdecydowanie.
Sprzedała się!
O trzeciej nad ranem obiecał, odurzony, ślepy, obłąkany, że złoży dzisiaj jej wniosek w parlamencie.
A cena! Oddała mu się beznamiętnie, spokojna, zimna, niewzruszona.

Kim była pierwsza kobieta, która odkryła, że można sprzedawać swoje względy? I kto odkrył, że mężczyzna zechce je kupić? To byli założyciele małżeństwa i prostytucji. A utrzymuje się, że to Bóg stworzył małżeństwo!”

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. dictaphone olympus

    11 października 2012 o 09:41

    dictaphone olympus…

    Fragment „Historii małżeńskich” Augusta Strindberga | nacodzien blog…

     
 

  • RSS