RSS
 

W sprawie tegorocznych Paszportów Polityki.

09 sty

Było zdecydowanie dużo lepiej niż w poprzednich latach. Sukcesy pisarki Masłowskiej, kreowanej przez jedne środowisko – Polityki, Wyborczej – w Polityce czy Nike prawie pozbawił mnie wiary w to, że będą oni mogli dać jeszcze nagrody naprawdę ciekawym twórcom. Brawo za Janion, cieszy mnie sukces Szymczewskiej i Kleczewskiej, nie dziwi fiszemade (jak widać kilka wpisów niżej, polubiłem ich muzykę), trochę pretensjonalny jest Dehnel, ale przy Masłowskiej to wybór niemal doskonały. Fabicki jest wyborem tyle słusznym, co przewidywalnym. Twożywo też zadowala.
Nie było wyborów zaskakujących, wszystko przewidywalne jak zawsze, jury idzie ciągle tą samą koleiną – i chyba dla nich dobrze, chociaż ja szukałbym czegoś bardziej świeżego. Podsumowując – cieszy mnie nagroda dla Kleczewskiej, Szymczewskiej i, zdecydowanie, Janion.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. świerk

    13 stycznia 2007 o 22:56

    czasem lubię przeczytać masłowską.

     
  2. N

    14 stycznia 2007 o 17:31

    To dobrze, bo przecież każdy ma swój gust. Ja po prostu nie lubię tej kobietki, wylansowanej przez nowych, kosmopolitycznych, tolerancyjnych itd itd, oczywiście mówiąc ironicznie. Masłowską lansują ludzie pokroju Wąsowicza, którzy uważają siebie za najbardziej światłych, wszystkim innym zarzucając rasizm, homofobię, ksenofobię i inne takie. Ja bardziej do tego środowiska mam zarzuty, towarzystwo wzajemnej adoracji, „do Aspen na narcyzm”…
    Miałem przyjemność rozmawiać z Masłowską na Targach Książki w Krakowie, tych ostatnich, i ona naprawdę robi wrażenie całkiem przeciętnej dresiary. Dla mnie sama zabawa językiem to za mało. Np. jej felietony w Przekroju były po prostu okropnie nudne. Tak samo „Wojna…”, książka, której zupełnie nie rozumiem, nie rozumiem też zupełnie tego szumu roztoczonego naokół tej książki. Tzn. to sobie wyobrażam tak Pilch -> Tygodnik -> Wyborcza -> Świetlicki, no i potem się posypało. Ona jest, w mojej opinii, takim samym tworem medialnym jak Doda czy Paris Hilton, czyli zupełny brak talentu oprócz talentu samopromocji. Chociaż to ostatnie akurat też jest u Masłowskiej słabo rozwinięte, skoro ta dziewczyna ma kłopoty z wysłowieniem się.

     
  3. ewa

    15 stycznia 2007 o 11:40

    Mam tutaj „ „Głośniej! rozmowy z pisarkami” Agnieszki Drotkiewicz i Anny Dziewit.To są wydane wywiady za „Lampy”. Masłowska najlepiej wypada z całego przepytywanego na okoliczność literatury towarzystwa i chyba lepiej wypada w tekście , niż w rozmowach na żywo.

    Najprawdopodobniej jesteśmy w jakimś przełomie, Dehnel proponuje modernistyczny powrót do erudycji – tak jak było – trzeba było wielkiego wtajemniczenia i treningu, by pozwolono artyście tworzyć.

    Ale jeszcze jest problem talentu i nie pomaga praca prymusa i jak u Dehnela – niewątpliwie wielka inteligencja. Ja jednak jestem za talentem i Masłowskiej nie można go odmówić. Szkoda, że efekty marne, ale będąc tak do przodu medialnie (sława energetyzuje, a nie demoralizuje), może rozwinąć skrzydła jeszcze.

    I nie uważam, że to Doda literatury. Gwiazdki są przejściowe, a tutaj chyba jeszcze dopiero dziecko, które ma szansę dorosnąć.

     
  4. N

    15 stycznia 2007 o 12:17

    A to prawda, może i Masłowska pokaże coś cennego. W „TP” dobrze zrecenzowali jej sztukę, ale w sprawie Masłowskiej i Pilcha to nie wierzę recenzentom „TP” ani tym bardziej Polityki.

     
 

  • RSS