RSS
 

… w pustym mieszkaniu.

16 gru

Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. justna

    19 grudnia 2006 o 17:38

    ”…jedną maluczką duszyczką tak wiele ubyło..”

     
  2. matylda

    19 grudnia 2006 o 18:58

     
  3. ewa

    20 grudnia 2006 o 00:05

    W czasie, gdy pojawił się ten wiersz na blogu, w TV powtórzyli film o Wisławie Szymborskiej, z którego jednoznacznie wynikało, że ten kot, to nikt inny, tylko krakowski pisarz Kornel Filipowicz.
    Więc duszyczka jest płci męskiej.

     
  4. N

    20 grudnia 2006 o 22:39

    Jeśli on jest kotem, to kto mu to robi – kto umiera?

     
  5. ewa

    21 grudnia 2006 o 09:26

    No, nie bądźmy tacy dosłowni!
    Szymborska powiedziała w filmie, że użyła kota do opisu sytuacji odejścia ze świata Kornela Filipowicza, z którym jeździła na wakacje pod namiot.

     
  6. N

    21 grudnia 2006 o 16:49

    Prawda, ja mam taki problem, że na ogół zupełnie nie rozumiem ludzi.

     
 

  • RSS