RSS
 

Archiwum - Listopad, 2006

Robert Herrick – To Daffodils, Narcyze

30 lis

Fair Daffodils, we weep to see
You haste away so soon;
As yet the early-rising sun
Has not attain’d his noon.
Stay, stay,
Until the hasting day
Has run
But to the even-song;
And, having pray’d together, we
Will go with you along.

We have short time to stay, as you,
We have as short a spring;
As quick a growth to meet decay,
As you, or anything.
We die
As your hours do, and dry
Away,
Like to the summer’s rain;
Or as the pearls of morning’s dew,
Ne’er to be found again.

*********

Piękne narcyze, patrzę z żalem
Jak przemijacie złudnie,
Niby słoneczka, co powstają
By zgasnąć przed południem.
Nie, nie.
Zbyt krótkie wasze dnie,
Niech trwają
Choćby do wieczora,
Aż świece modłów się wypalą
I snu nadejdzie pora.

Jak wasze, krótkie nasze losy
I wiosna krótka przecie;
Rośniemy szybko, przemijamy
Jak wszystko na tym świecie.
Giniemy.
Jak wy, więdniemy
I wysychamy
Jak przelotnego ślad deszczyka,
Albo jak perły rannej rosy
Co ledwie zalśni, znika.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Człowiek z klasą.

27 lis

Czytam ostatni numer „Więzi”, w którym redaktorzy piszą o tym, kim jest czy jaki jest tytułowy „człowiek z klasą”. Na początku bardzo prosty wywiad, który nie odpowiada na żadne pytanie, potem spojrzenie na to zagadnienie przez młodsze i starsze pokolenia. Tutaj opiewanie życia ziemiańskiego, obleśna elitarność i pisanie samemu sobie laurek. Czy według „Więzi” posiadanie klasy to bezgraniczna miłość do samego siebie? Czy klasę dziedziczy się wraz ze szlacheckim pochodzeniem? Według mnie człowiek z klasą, pośród wielu rzeczy, powinien być skromny. Pytani o to, kim jest człowiek z klasą goście „Więzi” wskazują palcem na siebie bądź na swoich znajomych. Ja nie wiem, czy klasa nie umarła wraz z Giedroyciem, Turowiczem czy Herbertem. Może oni, świadomi swojej roli, też byli w sobie zakochani na potęgę? W tym ciekawym środowisku znakowsko-tepowsko-więziowsko-kulturowskim klasę tworzą przyjaciele sobie samym. Jeden tutaj napisze, że drugi ma klasę, a tamten odwdzięczy się tym samym. Czy tak buduje się autorytet? Wciąż czytam o wychowaniu, kulturze, „klasie”, ale od dawna już, choć to zabrzmi banalnie, żadnych czynów. Kiedyś trzeba było rozmawiać z cenzorem czy podnieść rękę podczas głosowania o zmianie ustawy konstytucyjnej, jak zrobił to Stomma. Moim zdaniem posiadanie klasy to mówienie prawdy, nawet tej przykrej, ale językiem łagodnym, okazując wyrozumiałość. Przemilczenie kilku spraw dla dobra nie wiadomo jak pojętego (chociaż to oczywiste, że świat nie jest czarny i biały) to nie jest posiadanie klasy a może, jak to nazwać?, dobre wychowanie? Środowiska inteligencji katolickiej lubią przymykać oczy na rzeczy im nieprzychylne, niemiłe czy po prostu niesmaczne. Nie pochwalam również metod stosowanych przez młodych twórców, którzy wykrzykują na cały głos przywary innych, czy społeczeństwa, mieszczaństwa itd. Krzyk o niedoskonałości wcale nie pomaga, wcale też nie uświadamia śpiącego społeczeństwa, bo my podskórnie wiemy co jest nie tak. Osobiście denerwuje mnie to wywyższanie się młodych, którzy nie wiedzieć czemu sądzą, że posiadają jakąś wiedzę tajemną, nikomu innemu niedostępną. Co jak co, ale młodzi ludzie klasy nie mają i nic nie wskazuje na to, by kiedyś ją zdobyli. Inna sprawa, że mało ich to interesuje. Zajęci są np. robieniem teatru, ale kiedy czytam recenzje spektakli teatralnych czuję deja vu. Ciągle te same problemy, ciągle te same odpowiedzi (lub najczęściej ich brak). Mógłbym którąkolwiek recenzję takiego spektaklu młodego reżysera co tydzien przedrukowywać zmieniając tylko tytuł, a nikt nie połapałby się, że to ciągle ten sam tekst.
Ale oddalam się od tematu, tj. jaki jest i czy w ogóle jeszcze istnieje „człowiek z klasą”. Sam bardzo sobie cenię przejawy takiej klasy u kilku osób, natomiast osobiście przez lenistwo jestem strasznym chamem, i czasem jest mi bardzo wstyd.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS