RSS
 

Muzyka i zegar to matematyka.

27 lut

Juz nie powinienem pisac, ze boje sie zostac jednym z ludzi – juz sie stalem czlowiekiem. Boje sie jednak. To troche tak, jakby spadac w gleboka przepasc – spadlem juz, lece, wiem co mnie czeka – ale sie boje. Moze dlatego sie boje? Wiem, oczywiscie, ze juz nic zmienic nie moge. Juz nie zobacze zadnej pomocy. Kilka rozdzialow tej czy innej ksiazki potrafi jeszcze przywrocic niejaki spokoj (spokoj?) duszy, ale chyba tylko po to, bym mial sile miec otwarte oczy. By widziec, ze spadam, ze otchlan gdzies sie konczy, ze ziemia jest twarda i najezona ostrymi skalami. Rytm muzyki albo dzwiek wskazowek zegara trzymaja mnie w ryzach, jak gwizd fabrycznego dzwonka zwolujacego ludzi do pracy. Odglosy te takze przypominaja mi gdzie jestem i gdzie byc nie moge i nie bede, czyli sa w jakis sposob straznikami mojego wiezienia.
Absolutnie nic udac sie nie moze i wlasnie bezuchronnosc takich wnioskow jest najbardziej przerazajaca. Dlatego wlasnie sie boje.
Tutaj juz nie chodzi o pytanie, o to jaka podjac decyzje. Juz za pozno na to. Teraz moge tylko patrzec na cien swojego zycia i obserwowac ten sitcom, bedac jedynym widzem ktory sie smieje.
Takiej samotnosci i tego strachu opisac nie sposob.
Jestem tak bardzo swiadom lancuchow, ktore ograniczaja moje ruchy – ta swiadomosc boli, okropne sprawia cierpienie, ale tez jakiegos rodzaju, nie wiem, radosc?, spelnienie? A moze urzeczywistniajace rzeczywistosc dowody istnieja? Pewnie ze tak.
Gdybym byl w stanie wyrazic to co czuje! Wtedy chociaz literatura bylaby wyzwoleniem. Jest tysiac cel w ktorych siedze, niczym cebula jedna w drugiej zamkniete. Albo niczym matrioszki, co za roznica?

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Matylda

    28 lutego 2006 o 21:54

    Jakieś to wszystko smutne. Jakbyś zapomniał albo zgubił to, co było Twoją siłą… Nie znaliśmy się długo, nie spędziliśmy ze sobą zbyt wiele czasu, ale dla nas tutaj w Polsce zostałeś Patrykiem z iskierkami w oczach. A teraz, mimo, że jesteś tak daleko i nie sposób Cię zobaczyć, to jestem prawie pewna, że kąciki ust nie potrafią zwyciężyć grawitacji. Fajnie by było znowu poczytać u Ciebie coś, co daje nadzieję, co powoduje taką pozytywną zazdrość. Prawdopodobnie skomentujesz to tak dla Ciebie typowym sarkazmem albo olewającym cynizmem, jednak jak długo czytam to, co tutaj jest, coraz mocniej się przekonuję, że tylko tutaj, pewnie ze względu na pozorną anonimowość, potrafisz być szczery.

    Tęsknimy za Tobą więc odzywaj się częściej. Pozdrawiamy Was gorąco z ciągle jeszcze mroźnego Królewskiego Miasta.

     
  2. dictaphone olympus

    11 października 2012 o 16:47

    dictaphone olympus…

    Muzyka i zegar to matematyka. | nacodzien blog…

     
 

  • RSS