RSS
 

Krol Nieskonczonego Czasu

22 lut

Widzialem dzisiaj Hamleta, tym razem przedstawionego w latach okolo trzydziestych dwudziestego wieku. Przechodzac z samochodu do mieszkania, oczywiscie juz po spektaklu, przez chwile patrzylem sie na gwiazdy i wyjatkowo nie zmiazdzyl mnie ogrom swiata i wszechswiata, ale przeciwnie – dziwnie mnie ten widok ukoil, byl dowodem na to, ze wszystko dziala, albo ze chociaz czesc dziala. Ze sa jakies stale i mimo wszystko, mimo mnie samego, nadal, niewzruszenie calkowicie, bedzie dzialalo. To mysl krzepiaca, chociaz tylko czasem, tylko kiedy mam odpowiedni nastroj. By poczuc sie poza soba, stanac obok siebie i popatrzec na swoje, zwyczajne, zycie. Troche w tym stoicyzmu, troche negacji czy po prostu negatywno-realistycznego podejscia do tematu, nie jestem pewien czego wiecej. Moze to po prostu optymizm.
Wiem natomiast, ze przez dzisiaj, przez chwile, czulem spokoj, troche jakby pogode ducha, zgode na swiat i relaks spowodowany zrzuceniem z barkow calego swiata. Przeciez nie jestem Atlasem, wiec czemu sie zamartwiac?

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS