RSS
 

Got a life ?

02 maj

Przez większość drogi, kiedy taksówka wiozła mnie z króslewskiego miasta K. do już mniej krolewskiej W. zastanawiałem się nad tytułem i brzmieniem tej notki.

Gdy po dwóch godzinach rozstałem się z M. i jej „siostrą”, szesnastolatką spotkałem Miłosza z Empiku, którego tamże poznałem. Poszedłem z nim i jego znajomymi do Pulsu, gdzie byłe świadkiem scen skręcania jointów, szybko jednak zroientowałem się, że podobe towarzystwo raczej będzie mnie miało w głębokim poważaniu. Poszedłem do Flower Power, gdzie poprosiłem o sziszę i Lecha. Faja wodna czybko okazała okazała się krótkotrwała – ze względu na zbyt krotki podgrzewany węgielek.Poprosiłem o następny, przy którym jakąś chwilę rozkoszowałem się tytoniem o smaku truskawki. Piwo dopiłem do połowy. Wyszedłem, znalazłem starą, zdezelowaną taksówkę, którą kilka minut temu wróciłem do domu. Kierowca nic nie mówił, nie był więc gadatliwy jak wielu w jego profesji – co bardzo mi odpowiadało. Dałem mu nieduży napiwek, po czym po wejściu do domu, ściągnięciu butów, kapelusza i kurtki (w innej kolejności niż napisane) umyłem zęby, poszedłem na piętro do sypialni i właczyłem laptopa, nadal zastanawiając się nad treścią blogowego wpisu.

Czułem się samotny, o czym nawet SMS-owałem z niejaką A. Sz., która niedawno pożyczyła mi Kod Leonarda da Vinci Browna. Chciałem wprosić się na kawę, ale napisała, że ma gości. Nie mogłem odpisać, gdyż akurat skończyła mi się karta Heyah w telefonie. Puściła sygnał, zaniepokojona zapewne moim brakiem odpowiedzi (może sądzi, że mnie uraziła, nie przymując kawowej oferty?).

Piw wypiłem niewiele, przez co lekka nietrzeźwość umysłu nie sprawia wrażenia przeszkody do wyrażenia myśli, których (jak zdawało mi się w taryfie) miałem natłok. Okazało się, że umknęły wraz z pierwszym krokiem, jaki postawiłem w rodzinnym domu.

Absolutnie czuję się samotny bez mojej żony, nigdy nie będę naprawdę z kimś, jeśli nie będę z nią. Czy to grafomańskie pieprzenie? Być może, ale prawdziwe i szczere jak cholera. Dosyć już mam trwania w tej masakrze, która bez niej zdaje się wieczna i beznadziejna. Trzyma mnie przy życiu myśl, że jednak jestem szczęśliwcem, bo mam ją, mam na co czekać, mam plan na (najbliższą przynajmniej) przyszłość.

Właśnie drugi raz został mi puszczony sygnał przez Sz. Pewie jest zaniepokojona, poczciwa dusza.

Jak spędziłem dzisiejszy wieczór? Tak naprawdę to nie wiem. Pamiętam wspanała zieleń, jaką dało się zauważyć na drzewach oświetlonych wiszącymi latarniami. O tej godzinie tworzyło to niemalże dziwaczność, inność. Kraków jest wspaniały nocą.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS