RSS
 

Archiwum - Maj, 2005

Coraz młodsi zaczynają działać na wyobraźnię świata.

05 maj

Po oglądnięciu po raz kolejny teledysku Avril doszedłem to być może niepokojącego wniosku, iż coraz młodsza młodość jest w cenie. na Zachodzie Lavigne, u nas Brodka – słowem koniec czasów, gdy pieśniarz miał coś innego oprócz pstra w głowie. Kiedyś byli oni coraz starsi – jak Sinatra czy Mietek Fogg, a teraz ? Nie da się wierzyć ich słowom o miłości czy zdradzie, przyjaźni et caetera. Może budzi się we mnie frustracja, iż jestem starym gnatem a nie dochodzę do sławy, ale nie mogę powiedzieć, żebym do niczego nie doszedł, wszak mam wspaniałą żonę. Na szczęście to tylko show businnes.

Inna sprawa że znowu czuję pustkę bardzo przejmującą. Czytam Tygodnik, ale nie mogę się skupić, bowiem słyszę tylko tykanie trzech zegarów (przy czym każdy w innym pokoju), jakby chciały mnie zakrzyczeć. Robię ciągle to samo, a szalenie brakuje mi bliskiego kontaktu, przez co zaczynam wariować.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wszystko na mnie patrzy.

03 maj

Mam okropne uczucie, narodzone zapewne z samotności duchowej. Nie w sensie religijnym, przynajmniej tak mi się zdaje.
Będąc w toalecie miałem niepodparte i okropne uczucie, jakoby pralka, umywalka, kran, lusto, szafka czy prysznic patrzyły na mnie, otaczając mnie, nie dając oddychać, żyć. Ostatnio samotność doskwiera mi niemiłosiernie, nie samotność ogólna, ale brakuje mi mojej żony, szalenie mi jej brakuje, czuję w sobie pustkę, czarną dziurę, która mnie wysysa od środka. Fatalne uczucie, pełne bezsensu, rozleniwiające z powodu braku celowości jakichkolwiek działań. Siedzę na fotelu i wszystko mnie atakuje, jakby moje zmysły stały się tysiąć razy czulsze, co doskwiera przejmującym bólem, nie do wyrażenia i nie do opanowania. Strach, przerażenie, jakbym znikał, będąc kłutym prawie z każdej strony.
Na szczęście mogę jeszcze zadzwonić do mojej wspaniałej żony, a głos jej daje mi siłe, by jakoś ogarnąć to, co mnie tak nachalnie otacza. Jej głos prawie przy życiu mnie trzyma, bo nie zabijając się i tak można być niczym – przedmiotem, pustką o której już wspomniałem.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Got a life ?

02 maj

Przez większość drogi, kiedy taksówka wiozła mnie z króslewskiego miasta K. do już mniej krolewskiej W. zastanawiałem się nad tytułem i brzmieniem tej notki.

Gdy po dwóch godzinach rozstałem się z M. i jej „siostrą”, szesnastolatką spotkałem Miłosza z Empiku, którego tamże poznałem. Poszedłem z nim i jego znajomymi do Pulsu, gdzie byłe świadkiem scen skręcania jointów, szybko jednak zroientowałem się, że podobe towarzystwo raczej będzie mnie miało w głębokim poważaniu. Poszedłem do Flower Power, gdzie poprosiłem o sziszę i Lecha. Faja wodna czybko okazała okazała się krótkotrwała – ze względu na zbyt krotki podgrzewany węgielek.Poprosiłem o następny, przy którym jakąś chwilę rozkoszowałem się tytoniem o smaku truskawki. Piwo dopiłem do połowy. Wyszedłem, znalazłem starą, zdezelowaną taksówkę, którą kilka minut temu wróciłem do domu. Kierowca nic nie mówił, nie był więc gadatliwy jak wielu w jego profesji – co bardzo mi odpowiadało. Dałem mu nieduży napiwek, po czym po wejściu do domu, ściągnięciu butów, kapelusza i kurtki (w innej kolejności niż napisane) umyłem zęby, poszedłem na piętro do sypialni i właczyłem laptopa, nadal zastanawiając się nad treścią blogowego wpisu.

Czułem się samotny, o czym nawet SMS-owałem z niejaką A. Sz., która niedawno pożyczyła mi Kod Leonarda da Vinci Browna. Chciałem wprosić się na kawę, ale napisała, że ma gości. Nie mogłem odpisać, gdyż akurat skończyła mi się karta Heyah w telefonie. Puściła sygnał, zaniepokojona zapewne moim brakiem odpowiedzi (może sądzi, że mnie uraziła, nie przymując kawowej oferty?).

Piw wypiłem niewiele, przez co lekka nietrzeźwość umysłu nie sprawia wrażenia przeszkody do wyrażenia myśli, których (jak zdawało mi się w taryfie) miałem natłok. Okazało się, że umknęły wraz z pierwszym krokiem, jaki postawiłem w rodzinnym domu.

Absolutnie czuję się samotny bez mojej żony, nigdy nie będę naprawdę z kimś, jeśli nie będę z nią. Czy to grafomańskie pieprzenie? Być może, ale prawdziwe i szczere jak cholera. Dosyć już mam trwania w tej masakrze, która bez niej zdaje się wieczna i beznadziejna. Trzyma mnie przy życiu myśl, że jednak jestem szczęśliwcem, bo mam ją, mam na co czekać, mam plan na (najbliższą przynajmniej) przyszłość.

Właśnie drugi raz został mi puszczony sygnał przez Sz. Pewie jest zaniepokojona, poczciwa dusza.

Jak spędziłem dzisiejszy wieczór? Tak naprawdę to nie wiem. Pamiętam wspanała zieleń, jaką dało się zauważyć na drzewach oświetlonych wiszącymi latarniami. O tej godzinie tworzyło to niemalże dziwaczność, inność. Kraków jest wspaniały nocą.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS