RSS
 

Zniszczmy supermarkety, zbudujmy uczucia.

30 kwi

Jak mnie dzisiaj zdenerwowały reklamy! Oglądasz, człowieku, film o ludziach z problemami (czyli o każdym z nas), widzisz te dramaty – wcale nie wielkie, ale prawdziwe, aż tu nagle okazuje się, że większym problemem jest niedomyty gar w zmywarce albo nieśnieżobiała bluzka. Jak rany, czasem nie wytrzymuję tego, to mnie niszczy, zabija, kompletnie dekoncentruje, pozbawia wiary, że po coś żyjemy et caetera. Albo teraz – trzęsiesz się człowieku, zagubiony i nienaturalny, a baba mówi jaka będzie pogoda na jutro. Jakby to miało znaczenie!

Wybieram cel w życiu, dążę do niego. Ludzie są bardzo samotni, albowiem nikt nie może ich zrozumieć. I choć jest nas ponad sześć miliardów to jednak znaleźć kogoś, tak zwaną drugą połówkę (grafomańskie, ale ma dozę prawdy) jest trudno. Gdy już się dzieje, nazywamy to miłością. Nie zagłębiajmy się w piosenki o miłości, mdłe opowiadania, historie. Gdy to ma prawdziwy sens czujesz przynajmniej, że masz jakiś grunt pod nogami. To bardzo ważne, bo bez mojej miłości pewnie nie wiedziałbym co robić, a wtedy każdy dzień jest torturą. No przecież to się liczy, przecież jakiś sens być musi, musi.

Móc być razem, przecież to jest psychiczny fundament, przecież samotnik choć może być wielkim artystą będzie szarym człowiekiem, zranionym, pustym, ulotnym. A przecież ja też chcę być razem.
Wypełniam sobie czekanie filmami o uczuciach, emocjach. Porusza mnie to bardziej niż innych, w tym znajduję pozorny, błahy i sztuczny, ale jednak substytut miłowania. Rozklejam się, czuję, współczuję, biorę do siebie – aż tu nagle cipa wyskakuje z kamieniem na bębnie pralki. No na Boga wielkiego, nie chcę się otrząsnąć, przynajmniej nie teraz, przecież dwie godziny filmu plus kilka godzin odczuwania go po projekcji to, choć może bolesne, ale jednak uczucie. Dlaczego mi się to zabiera? Nie no, odpowiedź jest prosta – dla pieniędzy, przecież reklamodawcy inwestują, dają pracę, na chwilę i sztucznie, ale uszczęśliwiają kupujących. Czego to substytut ?

Teraz jestem rozstrojony i zły, do tego czuję większy bezsens i pustkę niż gdybym filmu nie widział, a oglądal same reklamy, śmiejąc się (jak robię zazwyczaj) z ich głupoty, wykonania i tak dalej. Ale, choć film był fikcyjny, fabularny, jednak się przejąłem. Pozbawione to sensu – dramat-proszek do prania-płacz-pasta do zębów-miłość(!)-podpaski i tampony. Nie mogę trzeźwo o tym myśleć, jestem przeciwny i głęboko protestuję przeciw takiemu pojmowaniu rzeczy, albo takiem rozłożeniu ich – no nie wiem: ważności ?

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS