RSS
 

Niedzielnego popłudnia czar deszczem zalany.

10 kwi

Kilkanaście dni temu czułem się jak bóg, jak władca absolutny swojego życia. Czułem, że pokieruję nim tak, jak tylko zapragnę – oczywiście dzięki ciężkiej pracy i niestrudzonej wędrówce. To było uczucie tak wspaniałe, że wspominam je niemal jak marzenie senne. Co ważne – wszystko zdawało się proste. Łatwe, może pracochłonne, ale sensowne. Trwało to cały dzień, dzień czarów. Następnego dnia, pełen planów na najbliższa przyszłość, po kolei sypałem się i wracałem do swojej zwyczajnej nie-formy.
Teraz słucham muzyki kojąco-magicznej. Najgorsze jest uczucie prostoty i poukładania. Że muszę robić rzeczy, które zdawały mi się błahostką tego niezwykłego dnia silnej woli. Teraz to zastraszająca czarna dziura, która mnie wciąga – nie potrafię przysiąść do niczego, serce trzepocze i czuję ogromne przerażenie od środka rozrywające moje galaretowate ciało.
Przecież, dla przykładu, to co czeka mnie juro jest proste, banalne i wręcz trywialne, a ja nie mogę się przygotować, bo przeraźliwy strach wziął mnie we władanie, trzyma, nie chce puścić, a uścisk jego jest wielki.
Mogę się przecież wyrwać, wystarczy odrobinę silnej woli.
Może to wszystko przez alkohol? Stany depresyjne, atak lęku?
Teraz za słowa JP II „Nie lękajcie się” wypowiedziane blisko, fizycznie we mnie wchodzące mógłbym oddać duszę, bo słowa te zmieniłyby mnie na zawsze, a jeśli nie, to przynjamniej mógłbym przetrzymać dzisiejsze popołudnie i wieczór, który zbliża się nieubłaganie.
Najstraszniejsze jest to, że nie mogę wypowiedzieć tego, co czuję. Brak mi po prostu zdolności. Nie mogę sie porozumiec z nikim, brak mi Boga, który pomógłby nawiązać porozumienie. Leibniz mógł mieć rację, ale tak samo Nietsche, a gdyby połączyć ich pomysły powstaje świat ludzi w klatkach, którzy nie moga się porozumieć, choć się widzą i nawet odczuwają. Czuję się tak teraz, szczególnie gdy we mnie: czarna dziura, przerażenie, wielkie przerażenie i po prostu załamanie.
Bo ile razy można codziennie wstawać i starać się otrząsnąć ?
Robisz coś, czego nie możesz nawet żałować do końca życia, bo żal przy tym to zabawka dla dzieci. Jak mam żyć, zgnieciony przez … No przecież nie przez życie, może przez siebie samego.
Co mogłoby mi dać otwarcie mojej klatki? Chcę z siebie wypluć to, co mnie pali i ściska.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
 

  • RSS