RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2005

Zniszczmy supermarkety, zbudujmy uczucia.

30 kwi

Jak mnie dzisiaj zdenerwowały reklamy! Oglądasz, człowieku, film o ludziach z problemami (czyli o każdym z nas), widzisz te dramaty – wcale nie wielkie, ale prawdziwe, aż tu nagle okazuje się, że większym problemem jest niedomyty gar w zmywarce albo nieśnieżobiała bluzka. Jak rany, czasem nie wytrzymuję tego, to mnie niszczy, zabija, kompletnie dekoncentruje, pozbawia wiary, że po coś żyjemy et caetera. Albo teraz – trzęsiesz się człowieku, zagubiony i nienaturalny, a baba mówi jaka będzie pogoda na jutro. Jakby to miało znaczenie!

Wybieram cel w życiu, dążę do niego. Ludzie są bardzo samotni, albowiem nikt nie może ich zrozumieć. I choć jest nas ponad sześć miliardów to jednak znaleźć kogoś, tak zwaną drugą połówkę (grafomańskie, ale ma dozę prawdy) jest trudno. Gdy już się dzieje, nazywamy to miłością. Nie zagłębiajmy się w piosenki o miłości, mdłe opowiadania, historie. Gdy to ma prawdziwy sens czujesz przynajmniej, że masz jakiś grunt pod nogami. To bardzo ważne, bo bez mojej miłości pewnie nie wiedziałbym co robić, a wtedy każdy dzień jest torturą. No przecież to się liczy, przecież jakiś sens być musi, musi.

Móc być razem, przecież to jest psychiczny fundament, przecież samotnik choć może być wielkim artystą będzie szarym człowiekiem, zranionym, pustym, ulotnym. A przecież ja też chcę być razem.
Wypełniam sobie czekanie filmami o uczuciach, emocjach. Porusza mnie to bardziej niż innych, w tym znajduję pozorny, błahy i sztuczny, ale jednak substytut miłowania. Rozklejam się, czuję, współczuję, biorę do siebie – aż tu nagle cipa wyskakuje z kamieniem na bębnie pralki. No na Boga wielkiego, nie chcę się otrząsnąć, przynajmniej nie teraz, przecież dwie godziny filmu plus kilka godzin odczuwania go po projekcji to, choć może bolesne, ale jednak uczucie. Dlaczego mi się to zabiera? Nie no, odpowiedź jest prosta – dla pieniędzy, przecież reklamodawcy inwestują, dają pracę, na chwilę i sztucznie, ale uszczęśliwiają kupujących. Czego to substytut ?

Teraz jestem rozstrojony i zły, do tego czuję większy bezsens i pustkę niż gdybym filmu nie widział, a oglądal same reklamy, śmiejąc się (jak robię zazwyczaj) z ich głupoty, wykonania i tak dalej. Ale, choć film był fikcyjny, fabularny, jednak się przejąłem. Pozbawione to sensu – dramat-proszek do prania-płacz-pasta do zębów-miłość(!)-podpaski i tampony. Nie mogę trzeźwo o tym myśleć, jestem przeciwny i głęboko protestuję przeciw takiemu pojmowaniu rzeczy, albo takiem rozłożeniu ich – no nie wiem: ważności ?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

I hope you feeling happy now.

17 kwi

Przeszło mi. Głowa boli mnie niemiłosiernie, czuję się jak gdyby bitwa pod Grunwaldem miała miejsce w mojej głowie, z tym wyjątkiem, że w mej czaszce wszyscy przegrywają. Wybucham powoli, acz boleśnie. Tortura, tortura…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

You can’t stop me now!

17 kwi

Mam dziś wytrawny humor, w sensie w drugiej połowie dnia. Nawet pogoda się poprawia, a pysk sam mi się śmieje do komputerowego monitora. Mimo, iż poczucie kompletnego panowania nad własnym losem nie powróciło (co gorsza, może nie powracać jeszcze dłuższy czas) to jednak jakby zajrzałem pod szczelnie zaszytą jasną stronę życia. Wzloty i upadki są tak częste w życiu nastolatka, że kiedyś wypadałoby się przyzwyczaić. Na pewno mamy jakiś wzmocniony układ odpornościowy jesli chodzi o potężne wahania nastroju. Dzisiaj przeżyłem szeroką gamę uczuć, które uznałbym za głebokie, to zresztą może tak samo dotyczyć mojego obecnego uśmiechliwego nastroju. Co tam, czasem trzeba się zabawić, pomartwić, rozpłakać czy wpaść w zadumę, taka to teoria. No nic, lecę chwytać dobry humor mocno za spodnie, by szybko ze mnie nie uszedł. Życzę wszystkim miłego tygodnia!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niedzielnego popłudnia czar deszczem zalany.

10 kwi

Kilkanaście dni temu czułem się jak bóg, jak władca absolutny swojego życia. Czułem, że pokieruję nim tak, jak tylko zapragnę – oczywiście dzięki ciężkiej pracy i niestrudzonej wędrówce. To było uczucie tak wspaniałe, że wspominam je niemal jak marzenie senne. Co ważne – wszystko zdawało się proste. Łatwe, może pracochłonne, ale sensowne. Trwało to cały dzień, dzień czarów. Następnego dnia, pełen planów na najbliższa przyszłość, po kolei sypałem się i wracałem do swojej zwyczajnej nie-formy.
Teraz słucham muzyki kojąco-magicznej. Najgorsze jest uczucie prostoty i poukładania. Że muszę robić rzeczy, które zdawały mi się błahostką tego niezwykłego dnia silnej woli. Teraz to zastraszająca czarna dziura, która mnie wciąga – nie potrafię przysiąść do niczego, serce trzepocze i czuję ogromne przerażenie od środka rozrywające moje galaretowate ciało.
Przecież, dla przykładu, to co czeka mnie juro jest proste, banalne i wręcz trywialne, a ja nie mogę się przygotować, bo przeraźliwy strach wziął mnie we władanie, trzyma, nie chce puścić, a uścisk jego jest wielki.
Mogę się przecież wyrwać, wystarczy odrobinę silnej woli.
Może to wszystko przez alkohol? Stany depresyjne, atak lęku?
Teraz za słowa JP II „Nie lękajcie się” wypowiedziane blisko, fizycznie we mnie wchodzące mógłbym oddać duszę, bo słowa te zmieniłyby mnie na zawsze, a jeśli nie, to przynjamniej mógłbym przetrzymać dzisiejsze popołudnie i wieczór, który zbliża się nieubłaganie.
Najstraszniejsze jest to, że nie mogę wypowiedzieć tego, co czuję. Brak mi po prostu zdolności. Nie mogę sie porozumiec z nikim, brak mi Boga, który pomógłby nawiązać porozumienie. Leibniz mógł mieć rację, ale tak samo Nietsche, a gdyby połączyć ich pomysły powstaje świat ludzi w klatkach, którzy nie moga się porozumieć, choć się widzą i nawet odczuwają. Czuję się tak teraz, szczególnie gdy we mnie: czarna dziura, przerażenie, wielkie przerażenie i po prostu załamanie.
Bo ile razy można codziennie wstawać i starać się otrząsnąć ?
Robisz coś, czego nie możesz nawet żałować do końca życia, bo żal przy tym to zabawka dla dzieci. Jak mam żyć, zgnieciony przez … No przecież nie przez życie, może przez siebie samego.
Co mogłoby mi dać otwarcie mojej klatki? Chcę z siebie wypluć to, co mnie pali i ściska.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS