RSS
 

Ważny nieważny wpis niepoważny

14 mar

Cholernie interesuje mnie, a pewnie i Ciebie, Czytelniku (czyli mnie, skoro jestem jedynym czytelnikiem swego bloga, co okazyjnie się zmienia) czy kiedyś napiszę jakiś ładny wpis. Ładnie napisany, z sensem, z ciekawym językiem, z interesującą formą, z przesłaniem i tak dalej. Masz może nadzieję, że to już teraz? Porzuć płonne nadzieje, bo, jako mówi przysłowie, „nadzieja matką głupich” (but then again „każda matka kocha swoje dzieci”, cokolwiek miałoby to pomóc). Innymi słowy słucham możdżerowskiego Pubu 700, który dostałem na urodziny od polonisty z Liceum, wypiłem całe wino porzeczkowe, jakie latem zakisiłem (wspaniały czas – obieranie porzeczek ze swoją żoną, mimo że to zajęcie czaschłonne, to jednak bardzo miłe pozostawia wspomnienia. Przynajmniej byliśmy razem…). Powróciło mi – straszliwa tęsktnota, która z prześwietnymi przerwami, gdy jesteśmy razem, cały czas mnie gniecie. Czy lenistwo jest więc powodem mojego ogólnego zaniedbania – studiów, pracy, higieny – czy taka quasi-depresja? Boję się tak myśleć, bo jeśli jest inaczej to za łatwe to wytłumaczenie. „Przedziwne rzeczy bają kochankowie”. Miejsce na pewno jest niewłaściwie, jestem wyrwany z kontekstu, nie jestem tam, gdzie być powinienem, czuję się jak… palec drwala, hehe.

Jestem nikim. Przynajmniej bez mojej miłości. Zgubiłem się, byłem zgubiony, ogólnie czuję się jak zdrapany strup.

Piję na umór i codziennie, bez przerwy. Pomaga, przynajmniej zawsze mogę pomarzyć, że to jednak jest dla wzmożenia egzystencji, a nie dla zabicia bólu czy innych przykrości.

Grafomania mnie gwałci, bierze we władanie, jak brudną szmatę od mopa.

Szmira, szmira, szmira.

Najgorsze jest jedno – mam mnóstwo rzeczy do powiedzenia, napisania, być może nawet ciekawych – ale nie potrafię ich napisać, powiedzieć. Jak więzień, a więzieniem moim moje własne ograniczenia.

„Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział to, co pomyśli głowa”. Not a chance. Myśli płytkie, język poszarpany.

 
Komentarze (12)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Zorbas

    28 marca 2005 o 15:54

    szmira mi się podoba. nieczęsto używane słowo, a mam przyjemne skojarzenia z czymś pomiędzy szminką, a szują, nice…very nice. coś jeszcze? hmm… nigdy nie lubiłem słowa strup, dlategoż już mniej mi się podoba. sth more? jak wyraźić to co myślę – okazuje się, że bardzo łatwo… wystarczy zasugerować, opisywanie nie jest tu środkiem, a jedynie przeszkodą. zreszta tym waznym i istotnym nie trzeba nic sugerowac, oni wiedza.

     
  2. Nacodzien

    29 marca 2005 o 23:05

    Pochlebca :)

     
  3. Zorbas

    31 marca 2005 o 07:02

    Jak to ktoś powiedział: „niemożliwe nie istnieje”.

    Bądź jak to pomyślał ktoś inny: Wy, którzy znacie niemożliwe, a ufacie prawdzie – głupcami jesteście!

    [Tak więc nie ciesz się za wczasu :-)]

     
  4. Nacodzien

    31 marca 2005 o 10:36

    To o niemożliwym to chyba z reklamy Adidasa :) .

     
  5. Zorbas

    1 kwietnia 2005 o 05:38

    Musiałeś zabić cały klimat mojej wypowiedzi? – grrrr :-)

     
  6. Nacodzien

    5 kwietnia 2005 o 18:51

    Przecież stać Cię na coś więcej niż retoryka rodem z reklam :) .

     
  7. Zorbas

    5 kwietnia 2005 o 21:13

    Dlatego ta druga myśl jest moją własną.

     
  8. Nacodzien

    7 kwietnia 2005 o 15:06

    Musimy się w końcu spotkać.

     
  9. Zorbas

    8 kwietnia 2005 o 21:21

    Jak tylko będe po tym egzaminie.

     
  10. Nacodzien

    8 kwietnia 2005 o 23:49

    A to nadal przed Tobą? Powodzenia :) .

     
  11. Zorbas

    9 kwietnia 2005 o 19:40

    Napisałbym, ze nie-dziękuje, ale nie wierze w przesądy. Podobno jest do 3 razy sztuka, a ja mam już czwarty termin.

     
  12. Nacodzien

    10 kwietnia 2005 o 13:00

    Więc na pewno się uda.

     
 

  • RSS