RSS
 

Archiwum - Maj, 2004

Rozmowy przy winie

07 maj

Pokój jest nieduży, skórzana sofa i takież dwa fotele. Nieduży stolik, drewniany – na stoliku dwie nadpite lampki wina białego, kilka gazet, zapalniczka i popielniczka. Ogolnie nieład. W tle dźwięki – radio bądź telewizja. Każda z kobiet siedzących na fotelach lekko zwrócone do stolika, trzecia kobieta, siedząca na sofie, na wprost stolika. Powoli zmierzcha

KOBIETA 1

Och, taak – dzieci. Moja koleżanka, Karolina, od jakiegoś czasu pracuje przy dziecku…

KOBIETA 2 przerywa


KOBIETA 2

Karolina? A, ta ze szkoły?

KOBIETA 1

No pewnie, że ta. No więc pracuje u jakichś profesorów z ujotu, matka tam wykłada, ojciec też chyba profesor. I Karolina mówiła, że dziecko, mimo swoich 5-ciu lat, zna takie słowa jak „maniery”, a jak kiedyś ją przezwało to nawet nie wiedziała, co to słowo znaczy.
Kiedyś bawiło się w piaskownicy i coś dłubało w piachu, a rodzice mu nie pozwolili.

KOBIETA 2

Przecież takim dłubaniem można się się dużo nauczyć, na przykład jak glistę wydłubie to będzie wiedział…

KOBIETA 1

Właśnie. I to dziecko bajek się boi, Czerwonego Kapturka się boi. Bo to chyba rodzice je tak wychowują, że te dzieci nie mogą się bawić czy coś, ale dużo wiedzą.

KOBIETA 3

Te dzieci nie mogą być szczęśliwe…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

W Unii Europejskiej

01 maj

Inaugurację naszego wuniowstąpienia napocząłem mocnym kacem, który do teraz trzyma mnie w swych okowach – nadal jestem słaby, psychicznie i fizycznie. A jednak cieszę się z tego dnia, bo działo się chyba pierwszego maja dwa tysiące czwartego roku wszystko – i słońce i deszcz; i sentyment i jeszcze mocniejszy sentyment. Teraz dzieje się ból głowy, wczęśniej dział się fantastyczny łosoś. Aha – Redd’s w Unii smakuje tak samo.
Wczoraj nastąpiło oficjalne pożegnianie wielu ludzi, których nigdy nie uważałem za ważnych. Okazuje się jednak, że z nimi jak z Kochanowskim Zdrowiem. Sądzę, że będę bardzo tęsknił, zresztą ckliwe sentymenty zjadają mnie przez cały dzień. Delikatnienie.
Dziewiętnastego maja przyjeżdża B., a która biorę ślub już w sierpniu.
W te wakacje kilka etapów mego życia będzie miało swoje zamknięcie. Czy to dobrze czxy źle, nie wiem, wiem natomiast, że za przeszłością łatwiej tęsknić, bo jest przewidywalna. Z drugiej strony optymistycznie nastraja do życia myśl, że dopiero wstałeś i zaczynasz iść.


47.jpg



To już jest koniec…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS